⏱️ 3 min.

Assetto Corsa EVO bierze się za czyste ściganie. Nowy system ma premiować jazdę bok w bok

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

29-05-2026 08:05
Porsche 911 GT3 R Rennsport trafi do Assetto Corsa EVO. To GT3 bez kagańca

Assetto Corsa EVO jeszcze przed wersją 0.7 dostanie system oceny bezpieczeństwa, który ma premiować nie samo unikanie kontaktu, lecz czystą jazdę w bezpośredniej walce. Kunos Simulazioni przenosi rozwiązanie znane z Assetto Corsa Competizione i chce odróżniać przypadkowe incydenty od agresywnego taranowania rywali.

Nie wystarczy dojechać z dala od kłopotów

Najciekawszy element nowego systemu polega na tym, że sama jazda bez kontaktu nie ma być najprostszą drogą do wysokiej oceny. Assetto Corsa EVO ma nagradzać kierowców, którzy potrafią jechać blisko innych samochodów i nie kończą tego przepychanką w pierwszym zakręcie. To istotna różnica względem podejścia, które wielu graczy kojarzy z iRacing. Tam można poprawiać Safety Rating, jadąc ostrożnie na końcu stawki i minimalizując większą część ryzyka. W EVO kluczowa ma być bliskość rywali, czyli coś znacznie trudniejszego niż samotna defilada po poboczu.

Kunos sięga po doświadczenia z ACC

System oceny bezpieczeństwa nie jest dla Kunos całkowicie nowym eksperymentem. Twórcy przenoszą do Assetto Corsa EVO rozwiązanie z Assetto Corsa Competizione, gdzie czysta jazda w tłoku była jednym z ważnych elementów budowania reputacji kierowcy. Nowość pojawia się przed kolejną aktualizacją wczesnego dostępu.

Wśród wcześniej ujawnionych dodatków do v0.7 znalazły się już Datsun 240Z/Fairlady Z oraz Porsche 935. Teraz do samochodów dochodzi element, który może mieć większy wpływ na codzienną jakość wyścigów online niż kolejna pozycja w garażu.

Kontakt kontaktowi nierówny

Assetto Corsa EVO ma analizować punkt uderzenia, aby mocniej obciążać kierowcę, który zainicjował kolizję. To odróżnia ten system od prostszych modeli bez orzekania winy, gdzie obie strony kontaktu dostają podobną karę niezależnie od przebiegu zdarzenia. W praktyce oznacza to, że celowe zniszczenie wyścigu rywalowi nie powinno być traktowane tak samo jak lekkie otarcie drzwiami albo źle oceniony manewr. Brzmi ambitnie, bo sprawiedliwe rozstrzyganie winy w simracingu to trochę święty Graal. Każdy tego chce, ale mało kto naprawdę wierzy, że można to osiągnąć.

Multiplayer może na tym zyskać najwięcej

Ocena bezpieczeństwa pełni w grach wyścigowych dwie funkcje. Jest ostrzeżeniem przed zawodnikami, którzy częściej pakują się w incydenty, ale też przepustką do lepszych wyścigów i bardziej uporządkowanej rywalizacji. Dla Assetto Corsy EVO to ważny krok, bo systemu tego typu wcześniej w grze brakowało. Jeśli mechanizm dobrze rozpozna różnicę między bliską walką a zwykłym kasowaniem rywali, serwery online mogą stać się mniej losowe i bardziej przypominać prawdziwe ściganie ze wzajemnym poszanowaniem.

To zapowiedź świata, w którym „gwiazdy” pokroju Adama Szpańskiego przestają bezkarnie kozaczyć przed własną publicznością i zamiast tanich propagandowych sztuczek dostają prostą lekcję odpowiedzialności. Oczywiście nawiązujemy do incydentu na Nordschleife z udziałem Lucjana Próchnicy, który udokumentował przebieg zdarzeń i opisał na łamach ForzaItalia.pl eRacing.

Dobry pomysł, trudne wykonanie

Reakcje społeczności pokazują, że entuzjazm miesza się ze sceptycyzmem. Część graczy docenia próbę karania agresora, ale inni zwracają uwagę, że automatyczne ustalanie winy w kolizjach jest bardzo trudne nawet wtedy, gdy ten sam incydent oglądają ludzie. Największe ryzyko dotyczy fałszywych ocen. Jeśli system będzie zbyt pewnie wskazywał winnego, gracze mogą zacząć ryzykować więcej, licząc na to, że kara spadnie na drugą stronę. Jeśli jednak będzie działał rozsądnie, Assetto Corsa EVO może dostać narzędzie, którego multiplayer naprawdę potrzebował.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

Redaktor działu Simracing
Jeżdżę, piszę, testuję. Wierzę, że każdy samochód ma swoją historię – trzeba tylko umieć ją opowiedzieć.

© 2026 MotoGuru.pl