lmuFFB do Le Mans Ultimate. Zasłużony hype na aplikację poprawiającą ffb?

lmuFFB to zewnętrzna aplikacja do Le Mans Ultimate, która zastępuje domyślny force feedback sygnałem budowanym na podstawie telemetrii. W praktyce daje większą kontrolę nad tym, jak kierownica przekazuje informacje o zachowaniu samochodu, uślizgów i obciążenia auta. Sami postanowiliśmy przetestować aplikację i sprawdzić, czy szum wokół niej jest w pełni zasłużony.
Aktualizacja Le Mans Ultimate 1.3 przyniosła nie tylko mnóstwo nowych błędów gry, skutecznie uprzykrzających wirtualnym kierowcom życie, co… poprawiony forcefeedback, pozwalający na lepsze wyczucie tego, co się dzieje z samochodem. Szczególnie na tylnej osi. Łapanie mocnych uślizgów stało się znacznie łatwiejsze, co stanowi dobry impuls do podkręcenia tempa i odważniejszego eksplorowania granicy przyczepności. Zdarzało się, że po pierwszej kontrze auto „przerzucało” nas w poślizg w drugą stronę, który też udawało się opanować. Skoro już zaczęło być dobrze, to na co komu lmuFFB?
Czym właściwie jest lmuFFB?
lmuFFB działa poza grą i przejmuje obsługę force feedbacku w Le Mans Ultimate. Aplikacja wykorzystuje dane telemetryczne, a potem pozwala bardzo szczegółowo ustawić charakter pracy kierownicy. Największą zmianą jest zakres regulacji. Można dostosować między innymi reakcję na krawężniki, dynamikę sił, zachowanie przy podsterowności i nadsterowności oraz sposób, w jaki kierownica informuje o zachowaniu auta. To ważne, bo symulator nie daje kierowcy przeciążeń ani fizycznego ruchu fotela. Część informacji musi więc trafić przez kierownicę, nawet jeśli w prawdziwym samochodzie jego zachowanie czułoby się całym ciałem.
Po co instalować zewnętrzne FFB?
Domyślny force feedback w Le Mans Ultimate potrafi być wystarczający, ale nie każdemu daje pełne czucie auta. Najczęściej problemem jest zbyt mało informacji na wyjściu z zakrętu, gdy tylna oś zaczyna myszkować pod gazem. lmuFFB pozwala wypełnić takie luki. W teście szczególnie dobrze wypadło czucie tyłu samochodu przy przyspieszaniu oraz spokojniejsze zachowanie kierownicy na krawężnikach. Warto odnotować również bardziej naturalny zakres sił. Kierownica nie musi być cały czas ciężka, żeby przekazywać istotne informacje, a mocniejsze reakcje pojawiają się tam, gdzie mają większy sens.
Pierwsze uruchomienie nie było idealne
Start z aplikacją pokazał też ciemniejszą stronę tak rozbudowanego narzędzia. Po wczytaniu profilu bazowego force feedback był początkowo bardzo słaby, a część reakcji wyglądała na źle ustawioną. Później pojawiły się oscylacje kierownicy na prostych. Rozwiązaniem okazała się funkcja ochrony przed gwałtownymi ruchami kierownicy po puszczeniu obręczy, która ogranicza takie zachowanie bez zabijania drobnych sygnałów w zakręcie. To dobrze pokazuje charakter lmuFFB. Aplikacja potrafi poprawić odbiór auta, ale jeden nietrafiony przełącznik może zamienić kierownicę w nerwowego chomika po espresso.
Co faktycznie poprawia się za kierownicą?
Najbardziej wyczuwalna korzyść dotyczy kontroli samochodu na granicy przyczepności. Kierowca łatwiej wyczuwa moment, w którym tył auta zaczyna uciekać, a reakcja na gaz staje się bardziej czytelna. Krawężniki są mniej agresywne w samym sygnale FFB. To istotne, bo czasem kierownica sprawia wrażenie, jakby krawężnik brutalnie szarpał całym autem. W teście poprawiło się także odczucie hamowania z ABS-em i początkowej fazy skrętu. Samochód stał się bardziej spójny w prowadzeniu, choć nie musi to oznaczać automatycznej poprawy tempa.
Nie każdy zestaw zareaguje tak samo
Efekt lmuFFB mocno zależy od używanej bazy kierownicy i ustawień. Na jednym zestawie aplikacja może dać wyraźną poprawę, a na innym – pogorszyć wrażenia. W relacjach społeczności największe korzyści częściej pojawiały się na słabszym sprzęcie. Część użytkowników oceniała aplikację bardzo dobrze, inni trafiali na konfiguracje praktycznie nieużywalne, a spora grupa lądowała pośrodku. To nie jest rozwiązanie „jedno ustawienie dla wszystkich”. lmuFFB wymaga profilu, cierpliwości i sprawdzenia kilku parametrów, zanim zacznie pracować zgodnie z oczekiwaniami.
Czy lmuFFB robi z Le Mans Ultimate nową grę?
Na potrzeby testu redakcyjnego pobraliśmy gotowca opracowanego przez George’a Boothby’ego. Rezultaty przerosły nasze oczekiwania. Samochód momentalnie stał się bardziej przewidywalny w swoim zachowaniu – baza Fanatec DD1 przekazywała tak precyzyjne informacje zwrotne, że mogliśmy z wyprzedzeniem wyczuć – podczas jazdy na granicy – jak pojazd będzie się za chwilę zachowywać. Nie dość, że wywindowało to pewność siebie, to jeszcze pozwoliło na kręcenie bardziej powtarzalnych czasów, już nie wspominając o radości z poczucia kontroli.
Efekt znalazł odzwierciedlenie również w uzyskiwanych czasach. Na torze Fuji w Lexusie RC-F LMGT3 wcześniej w tempie kwalifikacyjnym kręciliśmy się w okolicach 1:41.0. Niemal z miejsca lmuFFB pozwoliło zejść w rewiry 1:40.5, gdzie tak utalentowany simracer jak Dominik Blajer, na potrzeby filmiku Hymo Setups wykręcił 1:39.985.
Szok i niedowierzanie
Można powiedzieć, że obcowanie z aplikacją lmuFFB poszerzyła nasze horyzonty, zmieniając percepcję standardowego forcefeedbacku. Po wyłączeniu lmuFFB, przeżyliśmy istny szok i w nieco bardziej krytycznym zwierciadle oceniliśmy obecny stan gry. Standardowy forcefeedback daje poczucie… nieważkości. Sprawia wrażenie, że nasze ruchy kierownicy nie mają bezpośredniego wpływu na zachowanie samochodu.
Czuć pewnego rodzaju bezwład, a informacje zwrotne wydają się przychodzić z opóźnieniem „na oko” 0,1 sekundy. Tak, jakby na kierownicy nie czuć tego, co się dzieje w czasie rzeczywistym, ale to, co się przed chwilą wydarzyło. Wręcz można powiedzieć o pewnego rodzaju dysonansie poznawczym, gdzie forcefeedback nie nadąża za tym, co widzą oczy i słyszą uszy.
Bez aplikacji lmuFFB, forcefeedback zdaje się być mało spójny i z reguły utrudnia opanowanie poślizgu. Potrafi zaburzyć pewność siebie – w końcu gdy tył ucieka, ciężko precyzyjnie określić, na ile mocną kontrę powinniśmy „zapiąć”. Z kolei dzięki lmuFFB mogliśmy pewniej poczuć się w Lexusie na zimnych oponach niż ze standardowym forcefeedbackiem na dogrzanej „gumie”.
Czy warto pobrać lmuFFB?
Tak, warto przynajmniej sprawdzić tę aplikację, szczególnie jeśli domyślny force feedback w Le Mans Ultimate wydaje się zbyt płaski, zbyt ciężki albo za mało intuicyjny, szczególnie na wyjściu z zakrętów. Najrozsądniej podejść do lmuFFB jak do narzędzia do strojenia, a nie do obowiązkowej modyfikacji.
Aplikacja jest darmowa, rozwijana i może dać lepsze czucie auta, ale wymaga dopasowania do sprzętu. Największy sens ma użycie gotowego profilu jako punktu startowego, a potem stopniowe zmiany pojedynczych parametrów. Wtedy łatwiej ocenić, czy poprawa wynika z aplikacji, czy tylko z kolejnej wieczornej walki z suwakiem.
Jak działa lmuFFB?
Wystarczy zainstalować najnowszą paczkę z repozytorium GitHuba. Twórca rekomenduje, aby wskazać inny folder docelowy niż C:\Program Files. Po uruchomieniu aplikacji wystarczy, że wskażemy sprzęt „FFB Device” i… już. Aplikacja działa podczas jazdy w grze Le Mans Ultimate.
Oznacza to, że za każdym razem przy uruchamianiu gry, powinniśmy pamiętać również o uruchomieniu aplikacji ffbLMU. Są jednak sposoby na automatyzację. Wystarczy wejść do biblioteki Steam, wejść we właściwości tytułu Le Mans Ultimate, a następnie w opcjach uruchamiania gry, wprowadzić komendę:
cmd /c “tasklist /FI “IMAGENAME eq LMUFFB.exe” | find /I “LMUFFB.exe” >nul || start “” “C:\Users\<użytkownik>\Desktop\lmuffb-0.7.355\LMUFFB.exe” & timeout /t 2 /nobreak >nul & %command%”
Tak skonfigurowana gra w bibliotece Steam spowoduje, że po kliknięciu przycisku “Graj” dla tytułu Le Mans Ultimate, równolegle „odpali się” aplikacja lmuFFB, pod warunkiem, że już wcześniej nie została uruchomiona.
O autorze
Tomasz Nowak
Najnowsze

Doriane Pin wsiadła do F1 Mercedesa. To był historyczny test na Silverstone

Van der Linde odbił sobie sobotę. BMW wraca na pole position w DTM

Zamiast kredytu składka ze znajomymi. Tak Gen Z korzysta z Ferrari i Porsche

Isack Hadjar miał obawy przed awansem do Red Bulla, choć to był jego cel



