⏱️ 4 min.

Barcelona: Mercedes przyznał się do błędu przy aucie Russella

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

19-06-2026 07:06
Mercedes W17 Barcelona
fot. wizualizacja AI

George Russell był na pole position w Barcelonie, ale końcówka jego wyścigu zamieniła się w walkę z własnym samochodem. Mercedes przyznał, że podczas ostatniego pit stopu nieprawidłowo ustawiono przednie skrzydło, przez co Brytyjczyk zmagał się z bardzo dużą nadsterownością.

Problem nie leżał tylko w strategii

Russell ukończył Grand Prix Hiszpanii na drugim miejscu, za Lewisem Hamiltonem z Ferrari. Mercedes postawił na strategię dwóch pit stopów, a Ferrari wybrało agresywniejszy wariant z trzema postojami.

Kluczowy dla Hamiltona moment przyszedł, gdy na torze zatrzymał się Fernando Alonso i pojawił się wirtualny samochód bezpieczeństwa. Ferrari wykorzystało ten neutralizacyjny moment na pit stop Hamiltona, dzięki czemu Brytyjczyk utrzymał prowadzenie przed Russellem. Fred Vasseur po wyścigu stwierdził, że nawet bez przewagi taktycznej Ferrari mogło wygrać.

Awaria Kimiego Antonellego była już osobnym ciosem dla Mercedesa w końcówce wyścigu. Włoch wcześniej wyprzedził Russella, ale później zatrzymał się z powodu problemów technicznych i stracił szansę na finisz. Bradley Lord, zastępca szefa zespołu Mercedes, przyznał po wyścigu, że zespół miał realną szansę na zwycięstwo. Warunek był jednak prosty i brutalny: Mercedes musiał wykonać wszystko bezbłędnie.

Teoretycznie był to wyścig, który mogliśmy wygrać. Mieliśmy bardzo mocne tempo z George’em na średnich oponach na pierwszym stincie, a Kimi był bardzo mocny na twardym ogumieniu na drugim i trzecim stincie, gdy George czuł się w samochodzie mniej komfortowo.

Źle ustawione skrzydło zmieniło zachowanie samochodu

Najbardziej konkretny problem dotyczył trzeciego pit stopu Russella. Mercedes nieprawidłowo skorygował ustawienie przedniego skrzydła z powodu problemów z osprzętem do regulacji. Efekt był poważny, bo samochód stał się bardzo nadsterowny. W praktyce oznacza to auto, w którym chętniej myszkuje tylna oś, przez co jest mniej przewidywalne i daje mniej poczucia pewności w jeździe na limicie.

Lord połączył ten błąd z utratą tempa Russella na ostatnich okrążeniach. Brytyjczyk wcześniej zdobył pole position w swoim setnym Grand Prix dla Mercedesa, ale w niedzielę nie zdołał zamienić tego startu na zwycięstwo.

Podczas naszego ostatniego pit stopu nieprawidłowo ustawiliśmy przednie skrzydło z powodu problemu z osprzętem do regulacji. To oznaczało, że George prowadził samochód z bardzo, bardzo nadsterownym balansem, co na pewno ograniczyło jego tempo w końcowej fazie.

Mercedes tracił czas także przez wewnętrzną rywalizację

Błąd ze skrzydłem nie był jedynym elementem, który skomplikował wyścig Mercedesa. Lord wskazał też na czas stracony przez wewnętrzną walkę Russella i Antonellego na drugim oraz trzecim stincie.

Antonelli wyglądał coraz pewniej w miarę rozwoju wyścigu. Na pięć okrążeń przed metą wyprzedził Russella, ale chwilę później wycofał się z rywalizacji przez awarię techniczną. Mercedes mógł więc mieć dwa samochody w grze o bardzo mocny wynik, ale skończył z jednym autem na podium.

Ferrari zrobiło krok naprzód

Barcelona pokazała też zmianę układu sił na czele stawki. Ferrari przywiozło duży pakiet poprawek i według Mercedesa wyraźnie poprawiło tempo zarówno na jednym okrążeniu, jak i w wyścigu. Hamilton walczył o pole position, a w niedzielę sięgnął po swoje pierwsze zwycięstwo Grand Prix w barwach Ferrari.

Dzięki temu zmniejszył stratę do liderującego w klasyfikacji kierowców Antonellego do 41 punktów. Lord podkreślił, że forma zespołów zmienia się z weekendu na weekend. Różnice wynikają z pakietów rozwojowych, charakterystyki torów i warunków, więc przewaga z początku sezonu nie jest gwarancją spokoju.

Niedawno Lando Norris przestrzegał padok przed Ferrari, które jego zdaniem jest bezkonkurencyjne w zakrętach, co z kolei oznacza, że wraz z poprawą układu napędowego zespół z Maranello miałby szansę objąć rolę hegemona.

Rozwój samochodu staje się najważniejszą bronią

Mercedes nadal pozostaje w walce na czele stawki, ale przedstawiciele marki wprost przyznają, że sezon wszedł w fazę wyścigu rozwojowego. Zespół potrzebuje kolejnych poprawek, zarówno mniejszych, jak i większych, jeśli chce utrzymać się w ścisłej czołówce.

Barcelona była dla Mercedesa mieszanką mocnego tempa, błędów operacyjnych i pecha technicznego. Ferrari wykorzystało swoją szansę lepiej, a Hamilton dostał wynik, który może mieć znaczenie nie tylko w tabeli, ale też w psychologii grze w walce o najwyższe laury w 2026 roku.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl