Coulthard mocno o absurdzie w F1. Zgasił szefów FIA jednym porównaniem

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

David Coulthard skrytykował sposób przygotowania przepisów technicznych Formuły 1 na sezon 2026. Były kierowca uważa, że problemy z zarządzaniem energią były przewidywalne, a FIA zareagowała dopiero wtedy, gdy stały się widoczne podczas wyścigów.

Coulthard: ostrzeżenia płynęły od kierowców i inżynierów

Nowe przepisy zmieniły konstrukcję bolidów oraz zwiększyły znaczenie elektrycznej części układu napędowego. Już podczas otwierającego sezon Grand Prix Australii samochody na niektórych prostych wyraźnie traciły prędkość po wyczerpaniu energii dostępnej z układu hybrydowego.

Według Coultharda nie było to zaskoczeniem. Były kierowca McLarena i Red Bulla przypomniał, że kierowcy oraz inżynierowie wcześniej ostrzegali przed skutkami nowych regulacji, lecz ich uwagi nie doprowadziły do odpowiednio szybkiej zmiany przepisów.

Coulthard porównał nadejście problemów do bardzo powoli zbliżającego się walca drogowego. Jego zdaniem zagrożenie było widoczne z dużym wyprzedzeniem, a mimo to osoby odpowiedzialne za regulacje czekały na potwierdzenie problemu podczas prawdziwych zawodów.

F1 poprawiła sytuację przed Grand Prix Miami

Po pierwszych rundach sezonu wprowadzono awaryjne rozwiązania mające poprawić zarządzanie energią. Zmiany zaczęły obowiązywać od Grand Prix Miami i ograniczyły najbardziej widoczne niedoskonałości nowych układów napędowych. Coulthard przyznał, że późniejsza reakcja Formuły 1 przyniosła poprawę. Zwrócił również uwagę na zróżnicowaną rywalizację w kolejnych rundach, ale podkreślił, że konieczność naprawiania przewidzianych wcześniej problemów pozostawia niedosyt.

Były kierowca zauważył, że F1 intensywnie wykorzystuje symulacje podczas projektowania samochodów i regulacji. Tym bardziej niezrozumiałe jest dla niego to, że skutki nowych zasad zostały potraktowane poważnie dopiero po rozpoczęciu sezonu.

FIA twierdzi, że nie mogła samodzielnie zmienić zasad

Dyrektor FIA do spraw bolidów jednomiejscowych – Nikolas Tombazis – przedstawił inną perspektywę. Zapewnił, że federacja znała potencjalne problemy jeszcze przed rozpoczęciem sezonu i próbowała wprowadzić poprawki, lecz nie uzyskała wymaganej zgody producentów jednostek napędowych. Zmiany dotyczące silników wymagały poparcia FIA, Formula One Management oraz co najmniej czterech spośród pięciu producentów. Według Tombazisa takiej większości nie udało się zebrać podczas wcześniejszych rozmów.

System miał chronić obecnych i nowych uczestników przed zmianą warunków już po rozpoczęciu kosztownych programów rozwojowych. Obejmował także zasady finansowe, które uniemożliwiały nowym producentom – takim jak Audi – wydawanie nieograniczonych kwot przed wejściem do mistrzostw. Jednocześnie porozumienie ograniczało możliwość samodzielnej ingerencji FIA. Federacja mogła dostrzegać ryzyko, ale bez odpowiedniego poparcia producentów nie była w stanie przeprowadzić głębokiej korekty regulacji.

Problemy były znane już w 2022 roku

Tombazis przyznał, że wyniki symulacji wskazywały na trudności już w 2022 roku. Wówczas prace nad nowymi jednostkami napędowymi były jednak na tyle zaawansowane, że producenci zdążyli przeznaczyć znaczne środki na wybrane rozwiązania.

Jednym z najbardziej wymagających założeń był zbliżony udział silnika spalinowego i układu elektrycznego w wytwarzaniu mocy. Producenci uznawali mocniejszą elektryfikację za warunek istotny dla ich obecności w Formule 1, ale właśnie ona doprowadziła do komplikacji związanych z odzyskiwaniem i wykorzystywaniem energii.

FIA argumentuje, że bez kompromisu liczba dostawców jednostek napędowych mogłaby być znacznie mniejsza. Ceną za przyciągnięcie producentów okazał się jednak układ napędowy, który na niektórych torach wymaga od kierowców daleko idącego zarządzania energią.

Podział mocy zmieni się w sezonach 2027 i 2028

Po problemach z początku sezonu uzgodniono dalszą korektę przepisów. Formuła 1 ma stopniowo odejść od nominalnego podziału 50:50 pomiędzy częścią spalinową i elektryczną, zmierzając do proporcji 60:40 w 2028 roku. Tombazis przyznał, że podobne rozwiązania najlepiej byłoby zatwierdzić kilka lat wcześniej. Pozwoliłoby to uniknąć części kontrowersji oraz późniejszego wprowadzania poprawek już po rozpoczęciu obowiązywania nowych regulacji.

Spór dotyczy więc nie tylko jakości przepisów, lecz również sposobu zarządzania Formułą 1. Coulthard obarcza FIA odpowiedzialnością za niewysłuchanie ostrzeżeń, natomiast federacja wskazuje na producentów i system podejmowania decyzji, który skutecznie zablokował wcześniejszą interwencję. Innymi słowy: winnych brak…

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl