⏱️ 4 min.

Vanthoor uderzył w brata i dostał karę. „Byłem pasażerem”

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

01-06-2026 22:06
BMW M Hybrid IMSA

Dries Vanthoor nie zgadza się z karą po kolizji z bratem Laurensem podczas wyścigu IMSA w Detroit. Kierowca BMW M Team WRT przekonuje, że został popchnięty przez Forda Mustanga i nie miał już kontroli nad samochodem. Decyzja kontroli wyścigu zepchnęła BMW numer 24 na dziewiąte miejsce.

Kara, która kosztowała BMW znacznie więcej niż pozycję

BMW M Hybrid V8 z numerem 24, prowadzone przez Driesa Vanthoora i Sheldona van der Lindego, miało potencjał na dużo lepszy wynik. Samochód zespołu WRT należał do najmocniejszych w stawce, choć zdecydowanie ustępował miejsca Cadillacowi Action Express z numerem 31.

Problemem nie było samo tempo, lecz sekwencja zdarzeń, która rozsypała wyścig załogi numer 24. Dries Vanthoor dostał dwie kary przejazdu przez aleję serwisową, a wcześniej zespół musiał zareagować na niskie ciśnienie w oponach. W efekcie BMW spadło na dziewiąte miejsce, podczas gdy bliźniacze BMW numer 25 wykorzystało okazję i ukończyło wyścig na drugiej pozycji.

Braterski kontakt po czterech latach wrócił jak złośliwy żart

Najbardziej medialny moment przyszedł w zakręcie numer 3. Dries jechał za Laurensem Vanthoorem, a obaj mijali dwa samochody GT. Tuż przed skrętem doszło do kontaktu, po którym BMW Driesa uderzyło w Porsche Penske z numerem 6 prowadzone przez jego brata. Sytuacja uruchomiła drugą neutralizację w wyścigu.

Dodatkowego smaku dodaje fakt, że kolizja wydarzyła się niemal dokładnie cztery lata po słynnym starciu braci Vanthoor podczas 24-godzinnego wyścigu na Nürburgringu w 2022 roku. Motorsport czasem pisze scenariusze zbyt teatralne nawet jak na rodzinne obiady. Dries Vanthoor tak opisał moment kontaktu z Laurensem:

Byłem za Laurensem i hamowaliśmy do zakrętu numer 3. Wyprzedzaliśmy wtedy dwa samochody GT. Tuż przed złożeniem się w zakręt Ford Mustang uderzył mnie i wepchnął w Laurensa. Oczywiście czegoś takiego nie robi się celowo. Dotknął mnie, przez co nie mogłem zatrzymać samochodu. Dlatego uderzyłem Laurensa. Nie mogłem zrobić nic innego. Byłem tylko pasażerem.

Vanthoor kwestionuje obraz, który widziała kontrola wyścigu

Belg nie rozumie, dlaczego odpowiedzialność przypisano właśnie jemu. Jego zdaniem obraz z zewnątrz miał pokazywać, że BMW zostało uderzone od tyłu. Transmisja telewizyjna nie pokazała jednak samego kontaktu z tej perspektywy. Na powtórce kibice mogli zobaczyć głównie duże fragmenty odłamków z Porsche, czyli konsekwencje samego uderzenia. To istotny detal, bo w sporach o winę obraz z kamer często decyduje o wszystkim. W tym przypadku kierowca BMW uważa, że kontrola wyścigu mogła oprzeć się na zbyt ograniczonym materiale.

To nie była jedyna kara dla BMW numer 24

Wcześniej Dries Vanthoor dostał karę również za kontakt z Vasserem Sullivanem z numerem 14. Lexus uderzył w ścianę, ale kontynuował jazdę z niewielkimi uszkodzeniami. Później, już po kolejnych kontaktach w walce o prowadzenie w klasie, samochód stracił szansę na końcowy sukces.

Vanthoor przyznał się do odpowiedzialności za tamten wcześniejszy incydent, ale zakwestionował surowość sankcji. Jego argument dotyczył skutków kontaktu, bo Lexus nie musiał zjeżdżać na naprawy i jeszcze długo walczył o zwycięstwo w klasie. To nie zmienia decyzji sędziów, ale dobrze pokazuje frustrację kierowcy po wyścigu, w którym każdy epizod rozegrał się przeciwko niemu.

IMSA broni decyzji sędziów

IMSA odpowiedziała, że kontrola wyścigu przeanalizowała oba incydenty z udziałem samochodu numer 24. Organizator serii powołał się na dyrektora wyścigu oraz panel doradców złożony z doświadczonych kierowców wyścigów długodystansowych. Według IMSA kary wynikały z przekroczenia progu odpowiedzialności za incydent zgodnie ze standardami jazdy serii. IMSA tak przedstawiła swoje stanowisko:

Kontrola wyścigu IMSA, kierowana przez dyrektora wyścigu i wspierana przez rotacyjny panel doradców-kierowców z doświadczeniem zwycięstw w wyścigach oraz mistrzostwach długodystansowych, dokładnie analizuje wszystkie dostępne informacje przed nałożeniem kary. W tym przypadku były dwa oddzielne incydenty z udziałem Driesa Vanthoora w samochodzie numer 24. Po analizie kontrola wyścigu uznała, że samochód numer 24 spełnił próg odpowiedzialności za incydent zgodnie ze standardami jazdy IMSA.

Spór pozostaje więc klasycznym konfliktem dwóch perspektyw. Kierowca BMW widzi w kolizji efekt uderzenia od tyłu, a IMSA utrzymuje, że decyzja zapadła po analizie pełnego materiału dostępnego kontroli wyścigu. Najbardziej wymierny rezultat jest prosty: BMW numer 24 straciło szansę na wynik odpowiadający tempu samochodu.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl