Koniec nazwy Shelby u Forda. Licencja była zbyt droga

Ford odchodzi od klasycznej nazwy Shelby w nowych wersjach Mustanga budowanych we własnych fabrykach. Powodem mają być opłaty licencyjne, a rolę najmocniejszych odmian przejmuje linia Dark Horse.
Shelby GT500 pokazany w 2022 roku został ostatnim modelem z tym oznaczeniem zbudowanym przez Forda. W siódmej generacji Mustanga, testowanej w 2024 roku, atakująca kobra zniknęła z auta, a jej miejsce zajęła głowa konia.
Dark Horse przejmuje rolę Shelby
Ford rozwija teraz własne oznaczenie Dark Horse, które ma być mocniej związane z programem motorsportowym marki. Mustang Dark Horse zastąpił Shelby GT350 po debiucie w 2024 roku, a późniejszy Dark Horse SC przejął rolę po Shelby GT500.
Zmiana jest symboliczna, bo nazwa Shelby przez dekady była jednym z najmocniejszych skrótów myślowych w świecie Mustanga. Dla wielu fanów to nie tylko plakietka, ale obietnica bardziej bezkompromisowego charakteru samochodu.
Licencja za nazwisko stała się kosztowna
Marka Shelby nadal należy do Shelby American, które ma własną montownię na obrzeżach Las Vegas. Ford musiał płacić za każdy egzemplarz Mustanga z oznaczeniem Shelby budowany w swoich fabrykach. Opłata miała wynosić około 800 dolarów (ok. 2904 zł) za samochód.
Przy około 24 000 sprzedanych egzemplarzach Shelby GT350 i ponad 14 000 sztuk Shelby GT500 łączny koszt używania nazwy przekroczył 30 mln dolarów (ok. 108,9 mln zł).
Shelby nie znika, ale odsuwa się od Forda
Decyzja Forda nie oznacza końca Mustangów Shelby jako takich. Klienci nadal mogą zwrócić się bezpośrednio do Shelby American, które oferuje między innymi modele GT350, GT500, Super Snake oraz GT500KR.
Różnica polega na tym, że takie samochody nie będą już kolejnymi Fordami Mustangami Shelby zbudowanymi seryjnie przez samego Forda. Kto chce kobry na masce, będzie musiał pójść drogą przez Shelby American, a nie przez standardową gamę Forda.
Kobra znika z fabryki, koń nie daje za wygraną
Ford stawia na własne nazewnictwo i własną narrację sportową. Dark Horse daje marce większą kontrolę nad wizerunkiem auta, bez płacenia za nazwisko Carrolla Shelby’ego przy każdym wyprodukowanym egzemplarzu.
To pragmatyczny ruch, choć dla purystów może być jak zdjęcie kultowego emblematu z garażowej ściany. Mustang zostaje Mustangiem, ale jego najmocniejsze fabryczne wersje będą teraz budować legendę bez klasycznej kobry.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Audi potwierdza hybrydowe RS6. Trwa wybór między V6 a V8

Chery Tiggo 4 HEV kusi ceną, ale niekoniecznie poziomem dopracowania. Poradnik kupującego

BMW Serii 3 F30/F31 i koszyk części. Tyle trzeba zapłacić w 2026 roku

Xiaomi rozstawia się w Monachium. Byli ludzie m.in. z BMW i Porsche mają pomóc podbić Europę




