Rob Smedley wskazuje absurd w F1. Chce odciążenia sędziów w trakcie wyścigu

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Rob Smedley, były inżynier Ferrari i Williamsa, proponuje zmianę sposobu pracy sędziów w Formule 1. Jego pomysł zakłada utworzenie dodatkowej grupy, która zajmowałaby się prostszymi incydentami jeszcze podczas wyścigu, zamiast odkładać ich rozpatrywanie do czasu po przekroczeniu linii mety.

Dodatkowa grupa sędziów

Smedley przedstawił swoją propozycję w podcaście High Performance Racing, w którym wystąpił razem z prowadzącym Jakiem Humphreyem i byłym szefem Alpine – Otmarem Szafnauerem. Według byłego inżyniera Ferrari i Williamsa problemem nie musi być sama chęć odkładania decyzji przez sędziów, lecz po prostu liczba obowiązków wykonywanych w czasie wyścigu.

Smedley zwrócił uwagę, że podczas Grand Prix regularnie pojawiają się komunikaty o przeniesieniu dochodzenia na czas po zakończeniu rywalizacji. Jego zdaniem część takich przypadków jest na tyle jasna, że można byłoby rozstrzygać je znacznie wcześniej.

Rob Smedley wyjaśnił:

Patrzysz na niektóre z tych komunikatów w rodzaju „incydent zostanie zbadany po wyścigu” i myślisz sobie, że przecież to jest dość oczywiste. Powodem, dla którego tak robią, jeśli zajrzeć za kulisy, jest to, że wszyscy sędziowie są bardzo zajęci samym wyścigiem, prawda? Nie można zatrzymać wyścigu i powiedzieć: „Niech sędziowie podejmą decyzję”. Ale mogłaby istnieć dodatkowa grupa sędziów, która byłaby w stanie rozpatrywać takie sprawy znacznie szybciej.

Proste incydenty

Pomysł Smedleya nie oznacza całkowitego odejścia od dochodzeń prowadzonych już po zakończeniu Grand Prix. Były inżynier rozdziela jednak zdarzenia torowe możliwe do szybkiej oceny od bardziej skomplikowanych przypadków, które wymagają dokładnej analizy albo kontroli technicznej.

Smedley uważa, że możliwość prowadzenia dochodzenia po wyścigu powinna zostać zachowana, ale nie powinna być wykorzystywana przy sprawach, które można sprawnie rozstrzygnąć wcześniej.

Rob Smedley powiedział:

Po wyścigu nadal powinna istnieć możliwość przeprowadzenia dochodzenia, ale tylko w naprawdę skomplikowanych sprawach. Reszta powinna być po prostu rozpatrywana na bieżąco.

Takie rozwiązanie mogłoby ograniczyć sytuacje, w których kibice i zespoły czekają na ostateczne rozstrzygnięcie już po zakończeniu rywalizacji. Nie oznaczałoby jednak, że klasyfikacja natychmiast po wyścigu zawsze stałaby się ostateczna.

Kontrole techniczne

Smedley zaznaczył, że w Formule 1 istnieje cała grupa wykroczeń, których nie da się wiarygodnie ocenić podczas jazdy. Dotyczy to przede wszystkim zgodności samochodu z przepisami technicznymi, ponieważ niektóre elementy można sprawdzić dopiero po zatrzymaniu bolidu i wykonaniu odpowiednich pomiarów.

Były inżynier wskazał między innymi nadmierne zużycie deski pod podłogą, nieprawidłową wysokość tylnego skrzydła, niewłaściwą szczelinę jego elementów czy zbyt niską masę samochodu. W takich przypadkach kontrola po wyścigu pozostaje konieczna.

Smedley tłumaczył:

Było mnóstwo takich przypadków, prawda? Zbyt duże zużycie deski pod podłogą, tylne skrzydła na niewłaściwej wysokości, szczelina zbyt duża albo zbyt mała, niedowaga – wszystkie te rzeczy trzeba brać pod uwagę. To jest sport techniczny i właśnie dlatego kwestie techniczne można rozstrzygnąć dopiero po wyścigu, ponieważ trzeba wykonać pomiary.

Szybsze decyzje

Propozycja Smedleya sprowadza się więc przede wszystkim do podziału pracy. Jedna grupa mogłaby koncentrować się na bieżącym prowadzeniu zawodów, a dodatkowy zespół rozpatrywałby prostsze zdarzenia, które obecnie trafiają do kolejki i bywają analizowane dopiero po zakończeniu Grand Prix.

Temat pracy sędziów powraca w F1 szczególnie wtedy, gdy decyzje zapadają długo po danym incydencie lub wpływają na klasyfikację po zakończeniu rywalizacji. W ostatnim czasie dyskusje wywoływały między innymi kary Lewisa Hamiltona podczas Grand Prix Węgier oraz zamieszanie wokół wyniku Pierre’a Gasly’ego w Grand Prix Monako.

Na razie jest to propozycja Roba Smedleya, a nie zapowiedziana zmiana procedur FIA. Jej sednem nie jest jednak wyeliminowanie dochodzeń po wyścigach, lecz pozostawienie ich dla tych spraw, których rzeczywiście nie można rozstrzygnąć wcześniej.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl