Ferrari ma problem po Monzy. Hamilton domaga się zmian

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Lewis Hamilton nie zamierza przejść do porządku dziennego nad wydarzeniami z Grand Prix Włoch. Po kontakcie z Charlesem Leclerkiem i kolejnym trudnym wyścigu Ferrari siedmiokrotny mistrz świata stwierdził, że zespół musi zmienić sposób komunikacji i podejmowania decyzji między kierowcami.

Ferrari straciło szansę na Monzy

Ferrari przystępowało do domowego wyścigu z dwoma samochodami ustawionymi w drugim rzędzie. Leclerc i Hamilton mieli więc realną szansę na mocny wynik przed swoją publicznością, jednak sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli już na początku rywalizacji.

Hamilton pojechał obok zespołowego partnera i na wyjściu z pierwszej szykany znalazł się w żwirze, przez co spadł w okolice końca pierwszej dziesiątki. Jeszcze gorzej skończył Leclerc, który rozbił Ferrari pod koniec drugiego okrążenia. Hamilton zdołał później odrobić część strat i przeciął linię mety na szóstym miejscu.

Hamilton nie chce kolejnych powtórek

Po wyścigu Brytyjczyk podkreślał, że ze swojej strony stara się ścigać zespołowego partnera czysto i pozostawiać mu miejsce. Zaznaczył również, że odkąd dołączył do Ferrari, pilnuje, aby wewnętrzna rywalizacja nie stawiała zespołu w niepotrzebnie trudnej sytuacji.

Znacznie istotniejsza była jednak jego ocena sposobu funkcjonowania całej ekipy. Hamilton uważa, że Ferrari powinno przyjrzeć się temu, jak kierowcy i zespół komunikują się oraz jak podejmowane są decyzje. Jego zdaniem powtarzanie tych samych procedur prowadzi do powtarzania tych samych problemów.

Brytyjczyk wskazał przy tym bezpośrednio na kierownictwo zespołu. Podkreślił, że sposób działania ekipy ostatecznie wynika z decyzji podejmowanych na jej szczycie, a więc także przez szefa Ferrari – Frédérica Vasseura. Według Hamiltona temat został przyjęty do dalszej dyskusji i ma zostać dokładniej przeanalizowany po kolejnym wyścigu.

W Ferrari wrze

Napięcia nie pojawiły się dopiero na Monzy. W tym sezonie kierowcy Ferrari ścierali się już podczas Grand Prix Chin, a w Holandii Hamilton wyrażał przez radio niezadowolenie, gdy jadący na innej strategii Leclerc znajdował się przed nim. Według oficjalnego serwisu Formuły 1 sytuacja mogła wówczas ograniczyć szanse Brytyjczyka na podium.

Tegoroczna sytuacja jest tym bardziej interesująca, że Hamilton wyraźnie poprawił swoje wyniki względem pierwszego sezonu w Ferrari. W 2026 roku odniósł już pierwsze zwycięstwo w Grand Prix w barwach Scuderii, triumfując w Barcelonie, a ponadto czterokrotnie stawał na podium.

O co właściwie walczą kierowcy Ferrari?

W przypadku najbardziej pamiętnych konfliktów między zespołowymi partnerami stawką zwykle był tytuł mistrza świata. Senna i Prost, Mansell i Piquet, Vettel i Webber czy Hamilton i Rosberg walczyli ze sobą w samochodach pozwalających myśleć o najważniejszym trofeum. Obecna sytuacja Ferrari wygląda inaczej.

Hamilton i Leclerc nie znajdują się obecnie w położeniu, w którym pokonanie kierowcy po drugiej stronie garażu oznaczałoby bezpośrednią walkę o mistrzostwo. Ich przyszłość również nie jest przedmiotem rywalizacji o miejsce w ekipie – plany obu zawodników na sezon 2027 są ustalone.

Jednocześnie układ sił wewnątrz Ferrari mocno zmienił się w ciągu kilkunastu miesięcy. W 2025 roku Leclerc regularnie osiągał lepsze wyniki od Hamiltona, który miał problemy z wykorzystaniem możliwości samochodu. Rok później to Brytyjczyk znajduje się wyraźnie wyżej od Monakijczyka w klasyfikacji generalnej.

Teraz ruch należy do Vasseura

Frédéric Vasseur rozmawiał z oboma kierowcami w swoim biurze na Monzy jeszcze przed wyścigiem. Po tym, co wydarzyło się w niedzielę, temat wzajemnej rywalizacji prawdopodobnie jednak nie został zamknięty, zwłaszcza że Hamilton otwarcie domaga się zmian w procedurach zespołu.

Dla Ferrari problem jest szerszy niż pojedynczy incydent na torze. Rywalizacja dwóch szybkich kierowców może mobilizować zespół, ale tylko dopóki nie zaczyna działać przeciwko jego interesom. Po Monzy Scuderia musi więc ustalić granice walki Hamiltona z Leclerkiem, zanim kolejny pojedynek między czerwonymi samochodami ponownie zakończy się stratą punktów.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl