Potężny karambol na torze Monza. Liderzy GT3 nie mieli gdzie uciec

Wyścig GT World Challenge Europe Endurance Cup na Monzy zaczął się od potężnego karambolu jeszcze przed pierwszą szykaną. W chaosie ucierpiało kilkanaście samochodów GT3, wśród nich z czoła stawki, w tym Ford Mustang GT3 zespołu HRT, startujący z pole position.
Najważniejsza informacja przyszła nie z alei serwisowej, lecz z centrum medycznego toru. Organizator serii, SRO Motorsports Group, przekazał krótki komunikat o stanie zawodników:
Wszyscy kierowcy są cali i zdrowi.
Monza ukarała agresywny start
Do wypadku doszło w niedzielę 31 maja 2026 roku, podczas trzeciej rundy sezonu GT World Challenge Europe Endurance Cup. Stawka ponad 50 aut GT3 ruszyła do trzygodzinnego wyścigu na Autodromo Nazionale Monza, czyli torze, który nie bez powodu nosi przydomek „Świątynia Prędkości”.
Problem zaczął się jeszcze na prostej startowej. Zanim kierowcy dojechali do ciasnej szykany Prima Variante, samochody jechały po trzy i cztery obok siebie.
Pole position nie pomogło Fordowi Mustangowi GT3
Z pierwszego pola ruszał Arjun Maini w Fordzie Mustang GT3 z numerem 64, reprezentujący Haupt Racing Team. Obok i za nim ustawili się rywale w Porsche, Ferrari oraz Mercedesach-AMG, więc już sam układ startowy zapowiadał ostrą walkę.
Czołówka nie zdążyła realnie ułożyć wyścigu. Po kontakcie w głębi stawki jeden z samochodów stracił przyczepność, obrócił się w poprzek toru i uruchomił reakcję łańcuchową. Rozpędzone auta zaczęły uderzać w siebie i bariery, a liderzy znaleźli się w sytuacji bez wyjścia.
Maxime Martin wskazany jako iskra zapalna
Wypadek zapoczątkował Maxime’a Martina, który doprowadził do kontaktu z rywalami przy prędkości bliskiej 250 km/h. To wystarczyło, by na szerokiej prostej Monzy powstał korek z samochodów GT3 jadących z wyścigową prędkością. Największy dramat polegał na tym, że część kierowców z przodu nie miała jak zareagować.
Wyświetl ten post na Instagramie
Mustang Arjuna Mainiego oraz samochody zespołu Boutsen VDS w Porsche zostały uderzone przez auta nadjeżdżające z tyłu.
Czerwona flaga i ogromne straty po starcie
Po wypadku prosta startowa wyglądała jak pole po bitwie. Na torze leżały elementy z włókna węglowego, pourywane koła i płyny eksploatacyjne, a uszkodzenia objęły odcinek kilkuset metrów. Sędziowie przerwali rywalizację czerwoną flagą.
Straty materialne zespołów są ogromne. Wstępnie chodzi o setki tysięcy euro, a część samochodów GT3 po tak mocnym uderzeniu może nadawać się tylko do odbudowy albo kasacji. Samochody tej klasy są projektowane do ścigania, ale nawet one nie lubią, gdy na starcie zamieniają się w bilard za miliony.
Bezpieczeństwo GT3 zdało najważniejszy egzamin
Ten wypadek pokazał też drugą stronę współczesnego motorsportu. Karbonowe struktury bezpieczeństwa, klatki, fotele wyścigowe i system HANS po raz kolejny przejęły energię uderzeń, która dawniej mogłaby mieć tragiczne skutki.
Sędziowie sportowi zapowiedzieli konsekwencje wobec winnych zamieszania.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

21 lat temu powstał najmocniejszy Volkswagen Passat w historii. Miał 575 KM

Mercedes może stracić bardzo ważny rynek. Powodem chiński kapitał

Brak kasku u dziecka na rowerze lub hulajnodze elektrycznej. Kto będzie musiał zapłacić mandat?

Tak Chiny zdobywają Europę. Sprzedaż aut to dopiero początek całego łańcucha zależności



