Hamilton dostał cztery kary w trzy weekendy. Ostatnią za 0,1 km/h

Patrycja Miętus - redaktor
Patrycja Miętus

Lewis Hamilton ma za sobą wyjątkowo kosztowną serię spotkań z sędziami FIA. Podczas trzech kolejnych weekendów Formuły 1 Brytyjczyk został ukarany czterokrotnie, a na Hungaroringu stracił czwarte miejsce po przekroczeniu limitu prędkości w alei serwisowej zaledwie o… 0,1 km/h.

Przekroczył limit o 0,1 km/h i stracił pozycję

Do ostatniego przewinienia doszło podczas późnej zmiany opon w okresie wirtualnego samochodu bezpieczeństwa. Hamilton przejechał aleję serwisową z prędkością przekraczającą obowiązujący limit 80 km/h, za co otrzymał pięć sekund kary. Po doliczeniu sankcji kierowca Ferrari spadł z czwartego na piąte miejsce. Wyprzedził go zespołowy partner Charles Leclerc, który na torze dotarł do mety za Hamiltonem.

Z dokumentu opublikowanego przez sędziów wynika, że Brytyjczyk przekroczył limit o zaledwie 0,1 km/h. Szef Ferrari Fred Vasseur zasugerował jednak, że rzeczywista różnica była jeszcze mniejsza. Vasseur wyjaśnił, że FIA akceptuje wynik do 80,05 km/h, natomiast samochód Hamiltona osiągnął 80,06 km/h. Wartości zostały następnie zaokrąglone, dlatego w oficjalnym dokumencie pojawiło się przekroczenie o 0,1 km/h.

Szef Ferrari podsumował sytuację następująco:

Limit wynosił 80 km/h, ale FIA akceptuje 80,05 km/h, a my osiągnęliśmy 80,06 km/h. Kiedy weekend zmierza w złym kierunku, różnica 0,1 km/h okazuje się duża.

FIA nie stosuje już dawnej tolerancji

Jeszcze kilka lat temu pomiar wynoszący do 80,9 km/h nie skutkował karą. Zespoły zaczęły jednak traktować górną granicę tolerancji jak właściwy limit i odpowiednio programowały swoje systemy.

FIA zrezygnowała więc z tego rozwiązania i obecnie stosuje zasadę praktycznie zerowej tolerancji. To na zespołach spoczywa obowiązek takiego skalibrowania ogranicznika, aby samochód pozostawał poniżej limitu we wszystkich punktach pomiarowych. Znaczenie ma również zachowanie kierowcy. Musi on uruchomić ogranicznik w odpowiednim miejscu przed wjazdem do alei serwisowej, a następnie zwolnić go dopiero po przekroczeniu linii wyjazdowej.

Według Vasseura Hamilton mógł wyłączyć ogranicznik minimalnie za wcześnie, próbując wyjechać przed Kimim Antonellim. Na dodatek zablokował koło podczas zatrzymywania się na stanowisku Ferrari, przez co mechanicy musieli nieznacznie skorygować ustawienie samochodu i stracili kilka dziesiątych sekundy.

Szef zespołu uznał, że kara była efektem kilku następujących po sobie błędów:

Prawdopodobnie była to seria pomyłek. Zablokował koło podczas postoju i straciliśmy kilka dziesiątych sekundy. Potem zapewne próbował optymalnie wyjechać z alei serwisowej, ale zrobił to odrobinę za wcześnie. Kiedy popełni się jeden błąd, bardzo łatwo dołożyć kolejny, a ten weekend jest tego dobrym przykładem. Staramy się naciskać podczas postoju i coś tracimy. Na wyjeździe jesteśmy dwie dziesiąte sekundy za innym kierowcą i pojawia się cała seria uchybień.

Cztery sankcje w trzech kolejnych weekendach

Kara na Hungaroringu nie była odosobnionym przypadkiem. Podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii Hamilton otrzymał pięć sekund za falstart, ponieważ jego samochód poruszył się przed zgaśnięciem świateł. Tydzień później, w Grand Prix Belgii, sędziowie nałożyli na niego kolejne pięć sekund za kolizję z George’em Russellem na pierwszym okrążeniu. Sam kierowca Mercedesa oceniał później, że był to zwykły incydent wyścigowy.

Ferrari Barcelona GP F1

fot. Scuderia Ferrari HP

Jeszcze przed wyścigiem na Węgrzech Hamilton został natomiast cofnięty o trzy pola na starcie za przeszkodzenie Oscarowi Piastriemu w kwalifikacjach. Kara za przekroczenie prędkości była więc czwartą sankcją w ciągu trzech weekendów.

Gdy Ferrari poinformowało go przez radio o ostatniej decyzji sędziów, Hamilton skomentował, że kary są rozdawane „jak szalone”. Po przekroczeniu linii mety dodał, że sędziowie wykorzystują każdą okazję, którą im daje.

Hamilton nie mówi o spisku sędziów

Mimo wyraźnego rozdrażnienia siedmiokrotny mistrz świata nie twierdzi, że FIA prowadzi przeciwko niemu celową kampanię. Przyznał, że część przewinień wynikała bezpośrednio z jego własnych błędów.

Hamilton tak ocenił ostatnie weekendy:

Ostatecznie uważam, że trzy ostatnie wyścigi były z mojej strony dość słabe. Na Silverstone to była moja wina przy starcie. W poprzednim wyścigu nawet kierowca, z którym się zderzyłem, powiedział, że był to po prostu incydent wyścigowy. Mimo to dostałem karę. Moim zdaniem nie była potrzebna, a kosztowała mnie wiele punktów. Wczorajsza sytuacja z Piastrim była po prostu niefortunna.

Brytyjczyk uznał, że najważniejsze będzie unikanie sytuacji, które w ogóle mogą zainteresować sędziów. Jak stwierdził, musi przestać dawać im jakiekolwiek podstawy do nakładania kolejnych kar.

Walka o tytuł nie wyjaśnia wszystkich przewinień

Hamilton po raz pierwszy od kilku sezonów uczestniczy w bezpośredniej walce o mistrzostwo świata. Fred Vasseur nie uważa jednak, aby presja związana z klasyfikacją generalną była wspólnym źródłem wszystkich sankcji. Kara za blokowanie Piastriego wynikała z błędu proceduralnego i komunikacyjnego.

Incydenty na Silverstone oraz w Belgii można łączyć z agresywną walką na torze, ale nawet Vasseur uznał zderzenie z Russellem za sytuację wyścigową.

Szef Ferrari powiedział:

Trudno wrzucać wszystkie kary do jednego worka. Dla mnie kolizja z Russellem w Spa była incydentem wyścigowym. Gdyby miał znaleźć się ponownie w tej samej sytuacji, poprosiłbym go, żeby zrobił dokładnie to samo, ponieważ nie mógł wjechać na tarkę.

Najbardziej bezpośrednim skutkiem nadmiernego pośpiechu wydaje się zatem dopiero kara z Hungaroringu. Próba nadrobienia niewielkiej straty po niedoskonałym postoju zakończyła się przekroczeniem limitu o wartość niemal niezauważalną bez precyzyjnej aparatury pomiarowej.

FIA może zmienić zasady oceniania falstartów

Hamilton przekazał również, że FIA analizuje sposób oceniania falstartów po jego karze z Grand Prix Wielkiej Brytanii. Kierowcy mieli poruszyć ten temat podczas odprawy i zwrócić uwagę na wcześniejsze przypadki, w których podobne zachowanie nie prowadziło do sankcji. Brytyjczyk zaznaczył, że jego samochód nie opuścił wyznaczonego pola startowego. Według omawianej propozycji kierowca nie powinien być karany, o ile pojazd pozostaje nieruchomy w momencie zapalenia ostatnich czerwonych świateł.

Hamilton relacjonował rozmowę z FIA następująco:

Podczas odprawy kierowców rozmawialiśmy o tym, że decyzje dotyczące takich sytuacji na starcie są niespójne. W przeszłości zdarzali się kierowcy, którzy poruszyli samochodem i nie zostali ukarani. Powiedzieliśmy, że dopóki kierowca nie porusza się w chwili zapalenia ostatnich świateł, nie powinien otrzymywać kary. Nie wyjechałem poza swoje pole startowe, a oni się z tym zgodzili. Dlatego analizują tę kwestię z myślą o przyszłości.

Ewentualna zmiana nie cofnie jednak dotychczasowych kar ani straconych punktów. Hamilton musi przerwać serię przewinień na torze, gdzie przy obecnych standardach pomiaru nawet jedna setna kilometra na godzinę może zmienić wynik wyścigu.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl