Notowania Antonelliego mocno urosły po GP Japonii. Lider F1 wskazuje, gdzie Russell wciąż jest lepszy

Kimi Antonelli ocenia, że między jego debiutanckim sezonem a kampanią 2026 nastąpił duży krok. Włoch prowadzi dziś w klasyfikacji kierowców i po zwycięstwie w Japonii otwarcie przyznał, że czuje większą kontrolę nad sytuacją, ale nadal widzi obszar, w którym George Russell ma przewagę.
Antonelli rozpoczął sezon 2026 bardzo mocno. Kierowca Mercedesa wygrał dwa z trzech pierwszych Grand Prix, a po rundzie w Japonii objął prowadzenie w mistrzostwach. Przewaga nad Russellem wynosi dziewięć punktów, co tylko podkręca temperaturę wewnętrznej rywalizacji w zespole.
Debiut dał mu więcej, niż się spodziewał
Antonelli przyznał, że doświadczenia z pierwszego roku w Formule 1 dały mu bardzo dużo. W jego ocenie właśnie to pomaga mu dziś lepiej panować nad przebiegiem weekendów i reagować na sytuację na torze. Mercedes korzysta też z mocnego początku sezonu, bo zespół wygrał wszystkie trzy Grand Prix oraz sprint rozegrane do tej pory.
W poprzednim sezonie Włoch wszedł do stawki jako 18-latek i od razu zwrócił uwagę wynikami. Nie obyło się jednak bez problemów, bo w trakcie debiutanckiej kampanii zaliczał wypadki, słabsze kwalifikacje i kłopoty z niezawodnością. Końcówka roku była jednak znacznie lepsza, a dwa podia w ostatnich czterech wyścigach stały się wyraźnym sygnałem, że tempo zaczyna się stabilizować.
Antonelli czuje większą kontrolę
Po wygranej w Japonii Antonelli powiedział, że zrobił duży krok względem poprzedniego sezonu. Zapowiedział też, że nadal ma sporo pracy do wykonania, ale już teraz znacznie lepiej kontroluje sytuację na torze i wokół siebie. W tej wypowiedzi nie ma wielkich fajerwerków, jest raczej chłodna diagnoza kierowcy, który widzi, że dostał realną szansę i nie chce jej zmarnować.
Kierowca Mercedesa podkreślił również znaczenie samochodu przygotowanego przez zespół. To ważny wątek, bo nowy sezon to także nowe przepisy, a układ sił po zmianach technicznych potrafi się przetasować szybciej niż komentarze po pierwszym treningu.

Russell nadal jest punktem odniesienia
Antonelli nie udaje, że już we wszystkim zrównał się ze swoim zespołowym partnerem. Wprost wskazał, że Russell wciąż ma przewagę w kwalifikacjach, szczególnie gdy przychodzi moment walki w Q3. To właśnie tam Brytyjczyk potrafi, zdaniem Antonellego, znaleźć jeszcze odrobinę dodatkowego tempa.
Jednocześnie Włoch zaznaczył, że w tempie wyścigowym obaj mają bardzo mocną bazę. Taki układ zapowiada dalszą walkę w kolejnych weekendach, bo jeśli jeden kierowca błyszczy bardziej na pojedynczym okrążeniu, a drugi ma równie solidne tempo na dystansie, to napięcie rośnie naturalnie. Bez team radio też byłoby ciekawie, ale na szczęście F1 nie musi iść aż tak daleko.
Lider tabeli, ale bez samozachwytu
Antonelli prowadzi w klasyfikacji kierowców po trzech rundach sezonu. Wyniki z Australii, Chin i Japonii dały mu łącznie 72 punkty, podczas gdy Russell ma 63. W praktyce oznacza to, że Mercedes ma dziś nie tylko bardzo szybki samochód, ale też duet, który może rozdawać karty w walce o zwycięstwa.
Młody Włoch zaznaczył jednak, że Russell pozostaje kierowcą bardzo kompletnym i bardzo mocnym. To ważna deklaracja, bo pokazuje, że obecny lider mistrzostw nie buduje narracji na hurraoptymizmie, tylko na świadomości własnych braków. Taki ton zwykle brzmi wiarygodniej niż opowieść o pełnej dominacji po trzech weekendach.
Kolejny sprawdzian w Miami
Następną rundą sezonu będzie Grand Prix Miami. To właśnie tam rozstrzygnie się, czy Antonelli utrzyma prowadzenie w mistrzostwach i czy zdoła jeszcze bardziej zbliżyć się do Russella w kwalifikacyjnej walce o setne sekundy.
Na razie obraz jest jasny. Antonelli wykonał wyraźny krok naprzód, ale sam najlepiej wie, że w Formule 1 największy test zaczyna się wtedy, gdy trzeba potwierdzać formę tydzień po tygodniu.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

Volvo traci w pierwszym kwartale 2026 r. na największym rynku. EX60 ma odwrócić trend

Cyfrowy dowód rejestracyjny w UE coraz bliżej. Papier jednak nie zniknie

Skandal w Niemczech. Volkswagen tnie koszty i stanowiska, ale… szefowie latają prywatnymi odrzutowcami

Luksusowa Toyota bZ7 kosztuje w Chinach mniej niż Dacia Duster w Polsce. 3000 zamówień w pierwszą godzinę od startu sprzedaży



