Red Bull przyznał, że tempo Antonellego w Monako ich zaskoczyło

Kimi Antonelli wygrał Grand Prix Monako po starcie z pole position i zapisał się jako najmłodszy zdobywca wielkiego szlemu w historii Formuły 1. Red Bull liczył na walkę Maxa Verstappena, ale awaria silnika odebrała Holendrowi realną szansę na podium. Laurent Mekies przyznał, że tempo kierowcy Mercedesa zaskoczyło wielu obserwatorów.
Mercedes miał tempo
Największą niewiadomą po wyścigu w Monako pozostaje to, czy Verstappen byłby w stanie utrzymać się przy Antonellim w normalnych warunkach. Red Bull znalazł ustawienia, które pozwoliły Holendrowi mocno naciskać w kwalifikacjach, ale niedziela szybko zamknęła ten scenariusz.
Verstappen ruszał z drugiego pola, lecz już na starcie pojawiły się problemy z jednostką napędową. Awaria doprowadziła do wycofania go z rywalizacji, a Antonelli został z przodu bez najgroźniejszego rywala. W Monako taka sytuacja potrafi przesądzić o całym wyścigu, bo tor rzadko daje drugą szansę.
Antonelli potwierdził, że sobotnie pole position nie było przypadkiem
W kwalifikacjach różnica między Antonellim i Verstappenem wyniosła zaledwie 0,043 s. Czterokrotny mistrz świata był szybszy w dwóch pierwszych częściach czasówki, ale w decydującym momencie to kierowca Mercedesa postawił kropkę nad i.
Niedzielny wyścig nadał temu wynikowi większy ciężar. Antonelli nie tylko wykorzystał pole position, ale też narzucił tempo, które według szefa Red Bulla było czymś więcej niż pojedynczym błyskiem. Tak wygrywa się wyścigi w Monako: najpierw trzeba zamknąć temat w sobotę, a potem nie dać nikomu pretekstu w niedzielę.
Mekies: Kimi po prostu zniknął
Laurent Mekies otwarcie przyznał, że występ Antonelliego zrobił wrażenie na Red Bullu. Szef zespołu zwrócił uwagę, że młody kierowca Mercedesa pokazał nie tylko szybkość na jednym okrążeniu, lecz także poważne tempo wyścigowe:
Kimi zniknął. Uznanie dla Kimiego, bo myślę, że zaskoczył nas wszystkich taką szybkością tutaj, dopiero w swoim drugim roku w F1. Pokazał, że to, co zrobił dzień wcześniej w kwalifikacjach, nie było jednym magicznym okrążeniem, tylko naprawdę poważnym tempem.
Szef Red Bulla dodał, że odpowiedź na pytanie o możliwy pojedynek Verstappena z Antonellim pozostanie już tylko spekulacją. Mercedes cieszył się czystym wyścigiem, a Red Bull stracił okazję do sprawdzenia swojego tempa w najważniejszym momencie weekendu.
Verstappen miał „efekt Maksa”, ale nie miał wyścigu
Red Bull był zadowolony z poziomu Verstappena w kwalifikacjach. Mekies mówił o bardzo mocnym tempie Holendra w Q2 i obu próbach w Q3, a także o tym, że zespół znalazł dla niego optymalne ustawienia na sobotę.
Problem polegał na tym, że te ustawienia nie zostały sprawdzone w wyścigu. Awaria silnika pojawiła się zbyt wcześnie i według Mekiesa nie dała Verstappenowi żadnej szansy na walkę o podium. Red Bull zidentyfikował przyczynę usterki, ale na szczegóły dotyczące naprawy było jeszcze za wcześnie.
Red Bull przeprasza, Verstappen chce wyjaśnień
Verstappen określił weekend jako bardzo dobry aż do wyścigu. Po niedzieli mówił jednak o rozczarowaniu, bo po starcie z pierwszego rzędu podium było naturalnym celem.
Mekies przeprosił kierowcę za awarię i podkreślił, że praca wykonana przez Verstappena oraz zespół zasługiwała na lepszy finał. Dla Red Bulla to nie tylko stracone punkty, ale też utracona odpowiedź na pytanie, czy Mercedes w Monako naprawdę był poza zasięgiem.
Antonelli wyjechał z Monako z piątym zwycięstwem z rzędu i rekordem, który od razu buduje narrację wokół jego sezonu. Red Bull może analizować sobotnie tempo, ale niedzielny obraz był brutalnie prosty: Mercedes odjechał, a największy rywal nawet nie mógł się nacieszyć jednym pełnym okrążeniem walki.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Kubica dostał zimny prysznic w Le Mans. Ferrari #83 poza Hyperpole

Ferrari zrzuca maskę przed Le Mans. „Nie jesteśmy faworytami”

Racing Bulls jedzie do Barcelony w piłkarskich barwach z okazji mundialu

O 19:30 startują kwalifikacje do 24h Le Mans. Onboard z Ferrari Kubicy



