⏱️ 3 min.

Leclerc zawalił kwalifikacje Ferrari. „Wstyd” po kraksie w Q3

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

13-06-2026 18:06
Ferrari Barcelona GP F1
fot. Scuderia Ferrari HP

Charles Leclerc miał tempo na wysokie pole startowe w Barcelonie, ale jego kwalifikacje skończyły się w barierze już na pierwszym szybkim okrążeniu w Q3. Kierowca Ferrari wyszedł z wypadku bez obrażeń, lecz do Grand Prix Barcelony-Catalunya ruszy dopiero z P10. Po sesji nie szukał wymówek i wprost mówił o wstydzie.

Leclerc stracił kontrolę w najgorszym momencie

Q2 pokazało, że Leclerc nie był w Barcelonie statystą. Monakijczyk uzyskał drugi czas tej części kwalifikacji i stracił tylko pół dziesiątej sekundy do George’a Russella, późniejszego zdobywcy pole position. To był sygnał, że Ferrari może realnie włączyć się do walki o pierwszy rząd. W Q3 wszystko skończyło się jednak niemal od razu. Leclerc na pierwszym pomiarowym okrążeniu stracił panowanie nad samochodem przy wyjściu z długiego prawego zakrętu numer 4. Ferrari wypadło w żwir i uderzyło przodem w barierę, a sesję przerwała czerwona flaga.

Zakręt 4 był słabym punktem. Leclerc przyznał, gdzie przesadził

Leclerc tłumaczył, że w Q2 czuł się mocny niemal w każdym zakręcie, ale zakręt 4 pozostawał jego słabszym punktem. W Q3 próbował to skorygować, odpuścił hamulec i wjechał w zakręt z większą prędkością. Sam środek zakrętu jeszcze nie wyglądał na katastrofę, lecz samochód znalazł się na brudniejszej części toru i stracił przyczepność. Kierowca Ferrari nie rozmywał odpowiedzialności. W jego ocenie był to błąd kierowcy, bez technicznej zasłony dymnej i bez wygodnego „ale”.

„Nie ma wymówek”. Leclerc po kwalifikacjach był bezlitosny dla siebie

Leclerc po sesji bardzo mocno zaakcentował osobistą odpowiedzialność za wypadek. Jego wypowiedź nie była klasycznym sportowym banałem, tylko wyraźnym przyznaniem, że Ferrari miało w ten weekend lepszą pozycję wyjściową, niż pokazuje P10. Monakijczyk powiedział po kwalifikacjach:

Czuję duży wstyd, że znów przychodzę przed kamerę po kolejnym „co by było, gdyby”. W zeszłym tygodniu było podobnie przez problem w Monako, a w ten weekend pytanie brzmi: co by było, gdybym nie popełnił tego błędu. Wstydzę się, że nie złożyłem wszystkiego w całość, bo weekend do tej pory był bardzo pozytywny.

Leclerc dodał, że ponownie miał dobre wyczucie samochodu i nadal patrzy optymistycznie na wyścig. Problem w tym, że zamiast atakować z czołówki, będzie musiał odrabiać straty z dziesiątego pola. Na Circuit de Barcelona-Catalunya to nie jest wyrok.

Hamilton pokazał, że Ferrari było szybkie

Najbardziej bolesnym punktem dla Leclerca jest tempo Lewisa Hamiltona. Drugi kierowca Ferrari uzyskał w kwalifikacjach drugi czas i stracił do Russella tylko 0,064 s. To wzmacnia obraz sesji, w której potencjał samochodu był znacznie większy niż wynik Leclerca. Ferrari ma więc przed niedzielnym wyścigiem dwa zupełnie różne punkty startowe.

Hamilton ustawi się tuż za zdobywcą pole position, a Leclerc ruszy z P10 po błędzie, który sam nazwał rozczarowaniem dla wspierających go ludzi. Dla zespołu z Maranello to mieszanka szansy i frustracji w jednym garażu. Samo stwierdzenie po sesjach treningowych, że Ferrari ma asa w rękawie nie było dalekie od prawdy.

Barcelona może szybko zweryfikować optymizm Leclerca

Grand Prix Barcelony-Catalunya liczy 66 okrążeń, więc Leclerc ma czas na odrabianie pozycji. Sam kierowca podkreślał, że przed wypadkiem weekend układał się pozytywnie, a wyczucie samochodu wróciło. Tyle że po kwalifikacyjnej kraksie samo tempo nie wystarczy.

Start z P10 oznacza większe ryzyko w pierwszych zakrętach, konieczność walki w tłoku i zależność od strategii. Leclerc nie przegrał jeszcze weekendu, ale sam sprawił, że Ferrari będzie musiało w niedzielę pracować znacznie ciężej. A po tempie z Q2 to najbardziej kosztowny rodzaj błędu: taki, który zdarza się dokładnie wtedy, gdy samochód wreszcie daje kierowcy argumenty.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl