Russell odnalazł rytm w Barcelonie. Pole position przyszło po trudnym okresie

George Russell zdobył pole position do Grand Prix Barcelony-Catalunya po okrążeniu w czasie 1:14.679. Kierowca Mercedesa przyznał po kwalifikacjach, że znów czuje się jak dawna wersja samego siebie, a jego sobotni wynik przerwał serię trudniejszych weekendów.
Mercedes wrócił na szczyt, ale nie ma komfortu
Russell był mocny od początku weekendu w Barcelonie. Prowadził w pierwszym i trzecim treningu, a w kwalifikacjach regularnie utrzymywał się w czołówce. Jego finałowe okrążenie wystarczyło na pole position, mimo późnych prób Kimiego Antonellego i Lewisa Hamiltona. Hamilton stracił do Russella tylko 0,064 s, co zmieniło obraz walki przed wyścigiem. Mercedes wyglądał na głównego faworyta, ale tempo Ferrari i McLarena sprawiło, że niedziela nie zapowiada się jak spokojny spacer po trofeum.
Po Monako Russell potrzebował czystego weekendu
Barcelona przyszła po nieudanym dla Russella weekendzie w Monako. Tam jego szanse na podium, a nawet punkty, przekreśliła kara przejazdu przez aleję serwisową. Brytyjczyk dostał ją po tym, jak nie odbył wcześniejszej kary za przekroczenie prędkości w pit lane. Po Monako strata Russella do zespołowego partnera, Kimiego Antonellego, wzrosła do 68 punktów. Kierowca Mercedesa mówił, że bardzo potrzebował weekendu bez komplikacji. W Barcelonie właśnie taki scenariusz zaczął się dla niego układać.
Russell mówi o powrocie do dawnej formy
Po kwalifikacjach Russell nie ukrywał ulgi. Jego wypowiedź była mniej o samej statystyce, a bardziej o odzyskanym poczuciu kontroli nad jazdą. George powiedział po sesji:
To był jak dotąd świetny weekend. Czuję się trochę jak dawny ja, kiedy na każdym okrążeniu robię swoją robotę i zawsze walczę na czołowych pozycjach. Ostatnie kilka wyścigów, z różnych powodów, nie ułożyło się po naszej myśli, ale przyjechałem tu z czystą kartą, czułem się dobrze i po prostu dobrze jest być na pole position.
Ten kontekst jest istotny także przez formę Antonellego. Włoch wygrał pięć ostatnich Grand Prix z rzędu, więc trzecie miejsce w kwalifikacjach nie zmienia faktu, że pozostaje jednym z głównych punktów odniesienia dla Russella. Co ciekawe, z walki o pole position po błędzie wyeliminował się Charles Leclerc. Winę wział na siebie i mówił wprost o wstydzie.
Hamilton zaskoczył, Antonelli nadal groźny
Russell spodziewał się walki przede wszystkim z drugim Mercedesem i McLarenem. Szybkość Hamiltona w Ferrari okazała się jednak wyraźnym sygnałem, że układ sił na niedzielę jest bardziej otwarty. Brytyjczyk podkreślił też formę Antonellego, który mimo trzeciego pola pozostaje kierowcą z imponującą serią zwycięstw. George Russell tak ocenił sytuację przed wyścigiem:
Myślę, że jutro czeka nas ciekawy wyścig. Lewis wykonał świetną robotę, żeby znaleźć się tak wysoko. To było dla nas spore zaskoczenie. Myśleliśmy, że walka będzie między nami i McLarenem, a Lewis był bardzo szybki przez całą sesję, więc jestem pewien, że będziemy mieli rywalizację na rękach. Kimi też wykonuje niesamowitą pracę, więc jutro nie będzie łatwo z żadnej strony, ale czuję się gotowy.
Pole position to dopiero pierwszy etap
Kwalifikacje dały Russellowi najlepszą możliwą pozycję startową, ale nie zamknęły tematu zwycięstwa. Ferrari, McLaren i drugi Mercedes mają argumenty, które mogą utrudnić mu kontrolowanie wyścigu od pierwszych metrów. Sam Russell wskazał, że potrzebuje mocnego otwarcia i pełnej koncentracji, bo przewaga z soboty jest niewielka.
Dla Mercedesa to jednocześnie ważny sygnał po kilku problematycznych rundach Russella. Kierowca, który mówi o odzyskaniu dawnego rytmu, dostał w Barcelonie konkretny dowód w postaci pole position. Teraz musi zamienić jedno perfekcyjne okrążenie na cały wyścig bez błędu.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Verstappen bliżej Mercedesa, niż sądził. Nieudany ostatni sektor

Genesis Magma GT coraz bliżej produkcji. Koreańczycy pokazali kabinę

Leclerc zawalił kwalifikacje Ferrari. „Wstyd” po kraksie w Q3

Toyota ze świetnym startem w 24h Le Mans. Z P15 na P1 w godzinę



