⏱️ 3 min.

Toyota ze świetnym startem w 24h Le Mans. Z P15 na P1 w godzinę

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

13-06-2026 17:06
Toyota Racing zdejmuje „Gazoo” z szyldu i pokazuje TR010 Hybrid. Le Mans robi się ciasno

Toyota numer 8 objęła prowadzenie po pierwszej godzinie 24h Le Mans 2026, choć ruszała dopiero z 15. pola. Sebastien Buemi wykorzystał wcześniejszy zjazd do boksu, a po sekwencji pit stopów znalazł się przed BMW numer 20. Polesitter Kevin Magnussen w BMW numer 15 szybko stracił tempo i spadł na dalszą pozycję.

Strategia Toyoty zadziałała szybciej niż tempo BMW

Toyota nie wygrała początku wyścigu czystą prędkością na torze, lecz skuteczniejszym rozegraniem pierwszego postoju. Załoga numer 8 zjechała wcześniej od rywali, a Buemi po wyjeździe z boksu utrzymał przewagę wystarczającą do objęcia prowadzenia. BMW numer 20 miało bardzo mocny pierwszy etap, bo Rene Rast zbudował przewagę nad Cadillaciem numer 12. Po pit stopach to jednak Toyota była z przodu, a Rast tracił do lidera ponad siedem sekund o godzinie 17:00 czasu lokalnego.

Polesitter przegrał start i pierwszy rytm wyścigu

Kevin Magnussen ruszał z pole position w BMW numer 15, ale stracił pozycję jeszcze przed pierwszym zakrętem. Will Stevens w Cadillacu numer 12 znalazł się przed nim natychmiast, a później Rene Rast wyprzedził obu kierowców przed pierwszą szykaną na prostej Mulsanne. Dla BMW początek był więc słodko-gorzki. Jedna załoga utrzymywała się w ścisłej czołówce, druga z polesitterem za kierownicą szybko wypadła z walki o prowadzenie.

Ferrari w cieniu, Cadillac i Alpine blisko podium

Za BMW numer 20 jechała Alpine numer 35, którą prowadził Ferdinand Habsburg. W tej samej grupie znajdowały się Cadillac numer 38 z Earlem Bamberem, Toyota numer 7 z Mikiem Conwayem i Cadillac numer 12 z Willem Stevensem. Fabryczne Ferrari 499P nie miały spokojnego otwarcia.

Antonio Giovinazzi i Nicklas Nielsen już na pierwszym okrążeniu stoczyli ostrą walkę koło w koło, chwilami wyjeżdżając poza tor, ale bez poważniejszego kontaktu. Po godzinie konstruktor, który wygrał trzy poprzednie edycje, miał swoje samochody na ósmej, dziesiątej i szesnastej pozycji.

LMP2 i LMGT3 też zmieniły liderów po pit stopach

W LMP2 bardzo szybki zdobywca pole position Esteban Masson spadł na szóste miejsce już na pierwszym okrążeniu. Prowadzenie objął Job van Uitert w samochodzie numer 28 zespołu IDEC Sport, a Masson po pierwszej sekwencji pit stopów wrócił na drugą pozycję. Za nimi rywalizacja była ciasna. Julien Andlauer w samochodzie numer 30 Duqueine Team minimalnie prowadził przed Dane’em Cameronem z AO by TF i Jackiem Doohanem z Nielsen Racing.

W LMGT3 Mattia Drudi utrzymywał przewagę Astona Martina numer 27 po starcie. Po pierwszych postojach prowadzenie przejął jednak Lexus numer 78 zespołu Akkodis ASP Team, prowadzony przez Jacka Hawkswortha.

Pierwsza godzina bez dużej neutralizacji

Jedyny istotny incydent pierwszej godziny dotyczył Mercedesa numer 61 zespołu Iron Lynx. Martin Berry obrócił samochód w Tertre Rouge i uszkodził auto, ale zniszczenia nie zakończyły jego wyścigu. Pierwsza godzina ustawiła wyścig w sposób niewygodny dla faworytów z pierwszego rzędu.

Toyota numer 8 dostała to, czego w Le Mans nie da się przecenić: czysty tor, prowadzenie i psychologiczną przewagę po starcie z odległej pozycji.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl