Kraków: Ratusz mydli oczy mieszkańcom? Zlecił badanie o SCT i zamilkł

Redakcja MotoGuru.pl
Redakcja MotoGuru.pl

Kraków wydał 33 825 zł na badanie opinii mieszkańców o Strefie Czystego Transportu już po jej uruchomieniu. Ankieta miała sprawdzić świadomość, wiedzę i ocenę nowych przepisów, ale szczegółowych wyników miasto nie opublikowało. Jednocześnie magistrat nadal powołuje się na „ogólne poparcie”, do którego zalicza zarówno zwolenników strefy, jak i osoby uzależniające swoje stanowisko od jej ostatecznego kształtu.

Miasto zapytało 1024 mieszkańców już po uruchomieniu SCT

Strefa Czystego Transportu zaczęła obowiązywać w Krakowie 1 stycznia 2026 roku. Zaledwie kilkanaście dni później Urząd Miasta Krakowa zawarł umowę z firmą Fieldstat na przeprowadzenie telefonicznego badania opinii publicznej metodą CATI. Ankieta została przeprowadzona na reprezentatywnej grupie 1024 mieszkańców Krakowa. Obejmowała dziesięć pytań dotyczących świadomości, wiedzy i ocen związanych z SCT. Umowa obowiązywała od 12 stycznia do 9 lutego 2026 roku, a miasto zapłaciło za usługę 33 825 zł.

To właśnie ten moment czyni badanie szczególnie interesującym. Nie pytano już o abstrakcyjny projekt ani zapowiedzi, lecz o strefę, która faktycznie zaczęła wpływać na kierowców, przedsiębiorców i osoby dojeżdżające do miasta.

Wyniki badania za publiczne pieniądze pozostają nieznane

Informację o zleceniu można znaleźć w wykazie umów zawartych przez urząd. Samych odpowiedzi mieszkańców, zestawienia wyników ani pełnego raportu próżno jednak szukać w oficjalnych materiałach miasta. W praktyce wiadomo więc, ile osób przepytano, jaką metodę zastosowano, ile pytań zadano i ile kosztowała usługa. Nie wiadomo natomiast, jak krakowianie ocenili strefę po jej uruchomieniu ani które elementy przepisów budziły największy sprzeciw.

Brak publikacji jest tym bardziej zastanawiający, że miasto regularnie wykorzystywało wcześniejsze badania opinii w komunikacji dotyczącej SCT. Gdy wyniki miały uzasadniać kierunek polityki transportowej, przedstawiano je jako ważny głos mieszkańców. Kiedy pojawiły się dane zebrane już po wejściu przepisów w życie, ten głos przestał być publicznie słyszalny.

Raport miał być gotowy, ale został uznany za wewnętrzny

W połowie lutego 2026 roku prezydent Aleksander Miszalski zapowiedział pilną korektę zasad strefy. Szczegółowy raport dotyczący zgłaszanych uwag miał być gotowy do 25 lutego, lecz dokument nie pojawił się na stronach urzędu. Ostatecznie magistrat przekazał Interii, że analiza jest dokumentem wewnętrznym i nie zostanie udostępniona mieszkańcom. Urząd zapowiedział jedynie przedstawienie kierunków zmian opracowanych na jej podstawie.

Powstała więc dość osobliwa sytuacja. Mieszkańcy mieli poznać decyzje wynikające z raportu, ale nie sam raport, jego metodologię ani argumenty, które przesądziły o wyborze konkretnych rozwiązań.

„Ogólne poparcie” składało się także z poparcia warunkowego

Jeszcze przed uruchomieniem strefy miasto informowało, że jej wprowadzenie cieszy się „ogólnym poparciem mieszkańców”. Pod tym określeniem kryła się jednak znacznie bardziej złożona struktura odpowiedzi. W przywoływanym podczas obrad Rady Miasta badaniu 31% respondentów deklarowało poparcie dla SCT, 40% uzależniało swoje stanowisko od formuły strefy, a 29% było jej przeciwnych.

Połączenie pierwszych dwóch grup pozwalało mówić o 71% szeroko rozumianego poparcia. Problem w tym, że poparcie warunkowe nie jest równoznaczne z akceptacją konkretnej uchwały. Osoba, która zgadza się na strefę wyłącznie pod warunkiem ograniczenia jej obszaru, złagodzenia norm albo wprowadzenia dodatkowych zwolnień, może jednocześnie sprzeciwiać się rozwiązaniu przyjętemu przez radnych.

Taka interpretacja nie musi oznaczać fałszowania danych, ale wyraźnie wygładza ich wymowę. Hasło o „ogólnym poparciu” brzmi jak społeczna zgoda na proponowane przepisy, choć największą grupę stanowili ankietowani, którzy swoje stanowisko uzależniali właśnie od szczegółów.

Badanie z 2026 roku mogłoby pokazać rzeczywistą ocenę strefy

Wcześniejsze sondaże dotyczyły przede wszystkim planów oraz różnych wariantów SCT. Tymczasem ankieta z początku 2026 roku została przeprowadzona już po uruchomieniu systemu, gdy mieszkańcy mogli oceniać nie tylko samą ideę ograniczania emisji, ale też realne granice strefy, procedury rejestracji i zasady uzyskiwania zwolnień.

Strefa objęła około 60% powierzchni Krakowa. Dla samochodów benzynowych przyjęto zasadniczo normę Euro 4 lub rok produkcji od 2005, natomiast osobowe diesle musiały spełniać normę Euro 6 albo pochodzić co najmniej z 2014 roku. Miasto szacowało, że wymagania może już spełniać około osiem na dziesięć samochodów.

Jednocześnie już po kilku tygodniach funkcjonowania SCT władze zapowiedziały korekty. Zmiany miały objąć m.in. osoby płacące podatki w Krakowie, dojazdy do placówek medycznych, parkingi Park & Ride, przedsiębiorców, organizacje pożytku publicznego oraz sprzedawców korzystających z placów targowych.

Skoro lista planowanych poprawek była tak szeroka, publikacja wyników badania mogłaby wyjaśnić, które problemy rzeczywiście pojawiały się najczęściej. Bez raportu mieszkańcy muszą uwierzyć urzędnikom na słowo, że wybrane zmiany odpowiadają na najważniejsze zastrzeżenia.

Miasto publikuje argumenty za SCT, ale nie pełną ocenę mieszkańców

Kraków szeroko przedstawia powody środowiskowe i prawne przemawiające za strefą. Urząd podkreśla, że transport odpowiada za około 80% emisji tlenków azotu w mieście, a przepisy krajowe zobowiązują duże miasta z przekroczeniami norm NO₂ do podjęcia działań. Te argumenty dotyczą jednak zasadności ograniczania emisji, a nie jakości konkretnej uchwały. Można jednocześnie popierać walkę z zanieczyszczeniem powietrza i krytykować granice strefy, sposób wdrożenia, katalog zwolnień czy procedury administracyjne.

Właśnie dlatego wyniki ankiety przeprowadzonej po 1 stycznia 2026 roku są istotniejsze niż kolejne ogólne deklaracje o trosce o zdrowie mieszkańców. Pokazałyby, czy krakowianie zaakceptowali wdrożone rozwiązanie, czy jedynie zgadzają się z jego podstawowym celem.

Niepublikowanie danych osłabia wiarygodność konsultacji

Badanie opinii publicznej finansowane przez miasto nie powinno pełnić wyłącznie funkcji wewnętrznego narzędzia do zarządzania przekazem. Jeżeli wyniki służą do przygotowywania decyzji wpływających na setki tysięcy kierowców, ich udostępnienie pozwala ocenić zarówno skalę problemów, jak i sposób reakcji urzędu.

Publikacja nie musi oznaczać automatycznego podporządkowania prawa większości ankietowanych. Władze mogą uznać, że względy zdrowotne, prawne lub środowiskowe wymagają podjęcia niepopularnej decyzji. Powinny jednak jasno pokazać, jak rozkładają się opinie i dlaczego wybrano określony wariant.

Na razie Kraków ujawnił jedynie, że badanie się odbyło. Mieszkańcy zapłacili za możliwość wyrażenia własnej opinii, ale nadal nie mogą poznać jej wyników. Trudno o lepsze podsumowanie problemów z przejrzystością całego procesu

Tagi: Kraków, sct

O autorze

© 2026 MotoGuru.pl