Max Verstappen podtrzymuje swoje stanowisko po zamieszaniu na pierwszym okrążeniu GP Hiszpanii. Kierowca Red Bulla uważa, że zjazd poza tor był jedynym sposobem na uniknięcie kontaktu z Lewisem Hamiltonem, choć później musiał oddać mu pozycję i spadł z drugiego na czwarte miejsce.
Verstappen oddał pozycję
Po starcie Verstappen awansował na drugie miejsce, ale w początkowej sekwencji zakrętów doszło do spornego momentu z Hamiltonem. Holender opuścił tor i wrócił przed kierowcą Ferrari, a kontrola wyścigu odnotowała, że w ten sposób zyskał przewagę. Red Bull nakazał więc swojemu zawodnikowi przepuścić Hamiltona.
Sytuacja była dla Verstappena szczególnie kosztowna, ponieważ w chwili oddawania miejsca między nim a Hamiltonem znajdował się już Kimi Antonelli. W praktyce kierowca Red Bulla spadł z drugiej na czwartą pozycję, przepuszczając zarówno późniejszego zwycięzcę wyścigu, jak i Hamiltona.
Verstappen nie ukrywał przez radio irytacji decyzją zespołu. Po wyścigu przyznał jednak, że zdawał sobie sprawę z konsekwencji odmowy wykonania polecenia. Jego zdaniem pozostanie przed Hamiltonem skończyłoby się karą czasową.
Kontakt byłby nieunikniony
Czterokrotny mistrz świata nie zmienił natomiast oceny samego incydentu. Według jego relacji Hamilton zaatakował samochody przed sobą, najechał na krawężnik i po utracie stabilności wrócił na tor w taki sposób, że Verstappen musiał wyjechać poza tor, aby uniknąć kolizji. Holender uważa, że gdyby pozostał na normalnej linii jazdy, doszłoby do zderzenia.
Verstappen przekonywał po wyścigu, że ewentualny kontakt mógł uszkodzić jego samochód już na początku rywalizacji. Z jego punktu widzenia rozważania o tym, czy bez oddawania pozycji mógł wygrać, pomijają więc najważniejszy element całej sytuacji: bez zjazdu poza tor jego wyścig mógł zakończyć się już w drugim zakręcie.
Hamilton patrzył na zdarzenie znacznie spokojniej. Kierowca Ferrari określił walkę mianem czystej rywalizacji, a pytany o zarzuty Verstappena stwierdził, że nie ma z nimi nic wspólnego. Kilka okrążeń później Hamilton i tak wycofał się z wyścigu z powodu awarii hamulców.
Red Bull z mocnym wynikiem
Mimo zamieszania na początku Verstappen zdołał przebić się na drugą pozycję i utrzymał ją do mety. Było to jego piąte podium w siedmiu ostatnich weekendach wyścigowych. Sam zawodnik oceniał jednak, że wynik był lepszy niż rzeczywiste możliwości samochodu podczas GP Hiszpanii.
Holender przyznał, że nie dysponował tempem Antonellego ani Lando Norrisa. Pomogły mu okoliczności wyścigu, w tym niekorzystny dla Norrisa moment wirtualnej neutralizacji, który wpłynął na możliwość wykonania pit stopu.
W końcowej fazie Verstappen przez pewien czas znajdował się blisko prowadzącego Antonellego, ale według kierowcy Red Bulla nie oznaczało to realnej walki o zwycięstwo. Mercedes tracił czas za Charlesem Leclerkiem, a gdy Antonelli miał przed sobą wolny tor, ponownie odjechał. Jednocześnie Verstappen musiał bronić się przed Norrisem.
Kierowca Red Bulla podkreślił, że zespół nadal musi poprawić cały pakiet, aby regularnie walczyć o zwycięstwa. W Madrycie maksimum okazało się drugie miejsce, choć po wydarzeniach w pierwszych zakrętach sam Verstappen uważał taki rezultat za powód do zadowolenia.






