Mercedes ostrzega FIA. ADUO ma pomagać gonić, a nie wywracać walkę o tytuł

Mercedes ostrzega, że decyzje FIA dotyczące systemu ADUO mogą realnie wpłynąć na układ sił w Formule 1. Toto Wolff podkreśla, że mechanizm wyrównawczy ma pomagać producentom silników, którzy naprawdę tracą, a nie zmieniać kolejność w czołówce.
Obecne przepisy dotyczące jednostek napędowych zawierają mechanizm Additional Design and Upgrade Opportunities, czyli ADUO. FIA wprowadziła go jako zabezpieczenie przed sytuacją, w której jeden producent zbuduje wyraźną przewagę i zamknie rywalom drogę do szybkiego odrobienia strat.
Jak działa ADUO w Formule 1
Ocena czystej wydajności silnika spalinowego odbywa się co sześć rund, w czterech oknach sezonu. Producent, który traci od 2% do 4% względem najlepszego silnika w stawce, dostaje jedną dodatkową okazję do modernizacji. Jeżeli strata przekracza 4%, producent może otrzymać dwie dodatkowe szanse na rozwój. W praktyce to narzędzie wyrównawcze, które ma ograniczać trwałe odstawanie.
Wolff: tu nie ma miejsca na gry
Toto Wolff uważa, że każda decyzja FIA w tej sprawie musi być maksymalnie precyzyjna i przejrzysta. Szef Mercedesa zaznacza, że błędne przyznanie dodatkowych możliwości rozwoju może odbić się nie tylko na osiągach, ale też na całym mistrzostwach. Wolff podkreśla, że ADUO ma działać jako mechanizm pomagający niwelować straty, a nie jako narzędzie do przeskakiwania rywali. Jego zdaniem w tym obszarze nie powinno być miejsca na taktyczne rozgrywki, bo wtedy regulacja przestaje pełnić swoją pierwotną funkcję:
Zasada ADUO miała pozwolić zespołom, które są z tyłu pod względem jednostki napędowej, odrobić straty, ale nie przeskoczyć konkurencji.
Mercedes wskazuje jednego producenta
Zdaniem Wolffa tylko Honda rzeczywiście znajduje się dziś w sytuacji, w której taka pomoc jest uzasadniona. Szef Mercedesa ocenia, że pozostali producenci mieszczą się w bardzo zbliżonym zakresie osiągów i nie powinni zyskiwać dodatkowej przewagi wyłącznie dzięki regulaminowemu wyjątkowi. To ważny sygnał, bo spór nie dotyczy samej idei ADUO, lecz granicy między pomocą a ingerencją w sportową hierarchię.
Ferrari w centrum uwagi
Najwięcej uwagi skupia się wokół Ferrari, bo włoski zespół fabryczny należy do najbliższych rywali Mercedesa. Frederic Vasseur otwarcie przyznał, że ADUO może dać Ferrari szansę na zmniejszenie straty po stronie silnika. Sprawa nie jest jednak jednoznaczna. Rywale zwracają uwagę, że Ferrari samo podjęło określone decyzje techniczne, w tym wybór mniejszej turbosprężarki, która może dawać pewne korzyści w jednym obszarze, ale ograniczać potencjał w innym.
Czy Ferrari powinno dostać dodatkowe możliwości rozwoju
Właśnie tu zaczyna się najtrudniejsza część całej układanki. Jeżeli deficyt osiągów wynika nie tylko z ogólnej słabości jednostki, ale również z własnych decyzji konstrukcyjnych, pojawia się pytanie, czy taki przypadek powinien kwalifikować się do ADUO. Wolff nie koncentruje się wyłącznie na Ferrari, lecz na samej zasadzie działania systemu. Podkreśla, że FIA dysponuje danymi i powinna używać ich tak, by chronić integralność sportu, a nie otwierać furtkę do regulaminowego wyprzedzania konkurencji tylnymi drzwiami.
Stawka jest większa niż jedna poprawka
Jeżeli FIA przyzna dodatkowe możliwości producentowi, który już teraz jest blisko czoła, skutki mogą wyjść daleko poza samą jednostkę napędową. Taka decyzja może wpłynąć na układ sił między zespołami i zmienić przebieg walki o tytuł. Dlatego dyskusja o ADUO nie jest technicznym marginesem sezonu, lecz jednym z ważniejszych tematów obecnej przerwy kwietniowej. W Formule 1 nawet drobna korekta przepisów potrafi ważyć więcej niż niejeden efektowny pakiet poprawek.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Hyundai pokazał Ioniqa 3. Ma do 496 km zasięgu i odważną sylwetkę

F1 zmienia przepisy od Miami. Korekty energii, startów i jazdy w deszczu

Audi RS 6 znów będzie sedanem. Powrót po 15 latach i nawet 720 KM

Nowy Mercedes klasy C zrywa z tradycją. Ma niemal 490 cm długości i elektryczny napęd



