Mercedes szuka wyjścia po chaosie w Monako. Kara Russella może boleć cały sezon

Toto Wolff zaangażował prawników Mercedesa po decyzji sędziów FIA, którzy anulowali kary Pierre’a Gasly’ego z Grand Prix Monako. Sprawa jest niewygodna dla zespołu z Brackley, bo George Russell także ucierpiał przez błędny pomiar prędkości w alei serwisowej, ale jego wyniku praktycznie nie da się już odwrócić.
Problem Russella jest trudniejszy niż sprawa Gasly’ego
Mercedes nie zamierza podważać przywrócenia Gasly’ego na podium, ale szuka sposobu, by FIA oceniła konsekwencje dla Russella. Brytyjczyk dostał najpierw karę pięciu sekund, a później karę przejazdu przez aleję serwisową za jej nieodbycie.
To właśnie ten drugi element sprawia, że sytuacja Mercedesa jest wyjątkowo dotkliwa. Russell wypadł poza pierwszą dziesiątkę, choć walczył o podium, a jego strata do zespołowego kolegi Kimiego Antonellego wzrosła do 68 punktów.
Błąd pomiaru, który zmienił wynik wyścigu
Źródłem zamieszania był system mierzenia prędkości w alei serwisowej w Monako. Pierwsza pętla pomiarowa przy wjeździe do pit lane była krótsza, niż zakładała kalibracja, więc system zawyżał prędkość samochodów.
Gasly był jednym z pięciu kierowców ukaranych za rzekome przekroczenie limitu. Alpine złożyło procedurę prawną do ponownego rozpatrzenia sprawy, a sędziowie FIA uznali później, że Francuz nie był winny wykroczenia.
Gasly wrócił na podium, inni zostali z konsekwencjami
Alpine jako jedyny zespół uruchomiło formalną procedurę, dlatego Gasly odzyskał trzecie miejsce. Pozostali kierowcy odbyli swoje kary już w trakcie wyścigu, a sędziowie uznali, że przepisy nie dają prostego mechanizmu cofnięcia takich strat.
To tworzy precedens, który dla Mercedesa jest szczególnie irytujący. W praktyce jeden kierowca odzyskał wynik po błędzie systemu, a inny został z konsekwencjami tego samego problemu. Regulamin bywa precyzyjny aż do bólu, ale czasem akurat tam, gdzie najbardziej przydałaby się zdroworozsądkowa furtka.
Wolff mówi o frustracji, ale droga prawna jest wąska
Toto Wolff przyznał, że rozmawiał z prawnikami Mercedesa, aby sprawdzić, co zespół może zrobić dla Russella. Szef Mercedesa ocenił, że ekipa ma powód do irytacji, choć jednocześnie nie chce składać apelacji w sprawie Gasly’ego.
Realne możliwości Mercedesa są jednak ograniczone. Odbyta kara czasowa Russella nie może zostać po prostu wymazana po fakcie, a apelacja od decyzji dotyczącej Gasly’ego nie poprawiłaby rezultatu kierowcy Mercedesa.
McLaren i Red Bull też mają interes w sprawie
Decyzja FIA wpłynęła nie tylko na Mercedesa. Red Bull i McLaren zgłosiły zamiar apelacji, co otworzyło im 96-godzinne okno na analizę werdyktu oraz regulaminu.
Red Bull stracił podium Isacka Hadjara, który po przywróceniu Gasly’ego spadł na czwarte miejsce. McLaren także ucierpiał, bo Oscar Piastri został przesunięty z czwartej na piątą pozycję.
Monako obnażyło słaby punkt procedur
Najbardziej kłopotliwy dla FIA i FOM jest fakt, że potencjalny problem z pomiarem pojawił się jeszcze przed wyścigiem. Pełna skala błędu wyszła jednak dopiero po Grand Prix Monako. Wolff liczy, że sprawa doprowadzi do zmian w procedurach, zwłaszcza na torze tak nietypowym jak Monte Carlo. FOM, jako dostawca pomiaru czasu, zapowiada przegląd działań związanych z aleją serwisową w Monako.
Dla Mercedesa najważniejsze pozostaje jednak coś prostszego niż analiza systemowa: punkty Russella już przepadły. A jeśli sezon rozstrzygnie się małą różnicą, błąd z Monako będzie wracał w padoku jak rachunek, którego nikt nie chce opłacić.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Antonelli celuje w szóstą wygraną z rzędu. McLaren blisko Mercedesa

Norris z najlepszym czasem w FP1. McLaren wrócił do gry

Antonelli otrzymał wsparcie od Hamiltona i Verstappena

WEC zmienia Hypercary od 2030 roku. Producenci zachowają technologiczną swobodę



