Nicki Thiim nie wytrzymał po wyścigu DTM. Oskarżył AMG i uderzył w system BoP

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Nicki Thiim zakończył sobotni wyścig DTM na Nürburgringu na 11. miejscu, ale znacznie więcej emocji wywołało to, co powiedział już po opuszczeniu samochodu. Kierowca Aston Martina ostro skrytykował serię, sposób ustalania Balance of Performance i zachowanie Toma Kalendera, sugerując przy tym, że zawodnik Mercedesa-AMG miał pomagać innym kierowcom tej marki w walce o mistrzostwo.

Thiim: to, co się tutaj dzieje, jest hańbą

Weekend na Nürburgringu miał być dla Thiima kolejną okazją do zdobycia dużej liczby punktów w walce o tytuł. Duńczyk przyjechał na tor jako jeden z czołowych zawodników sezonu, ale w sobotę zakwalifikował się dopiero na 11. pozycji i na tym samym miejscu ukończył wyścig. Po zawodach nie próbował ukrywać frustracji. Thiim stwierdził, że po wcześniejszych problemach w Oschersleben sądził, iż gorzej już być nie może, tymczasem sytuację na Nürburgringu ocenił jeszcze ostrzej.

Nicki Thiim tak skomentował sobotni występ:

Myślałem, że Oschersleben było złe, ale to jest już zupełnie inny poziom. Jestem ogromnie rozczarowany. To, co się tutaj teraz dzieje, jest po prostu hańbą.

Thiim oskarżył Kalendera o celowe blokowanie

Największe emocje wywołała jego walka z Tomem Kalenderem z Mercedes-AMG Team Landgraf. Thiim próbował wyprzedzić rywala, ale według niego 18-letni Niemiec miał za wszelką cenę utrzymywać Aston Martina za sobą. Duńczyk zasugerował, że takie zachowanie służyło interesom Maro Engela i Lucasa Auera, czyli kierowców Mercedes-AMG walczących o czołowe miejsca w klasyfikacji.

Thiim twierdził, że zamiary rywala były widoczne już na pierwszym okrążeniu, kiedy po wyjściu z zakrętu numer 5 został wypchnięty poza właściwy tor jazdy, a sytuację wykorzystał Luca Engstler. Na trzecim okrążeniu doszło natomiast do kolejnego starcia, tym razem podczas próby ataku w szykanie.

Kierowca Aston Martina przedstawił swoją ocenę sytuacji następująco:

To absurdalne, co się tutaj dzieje. W przypadku Toma było wyraźnie widać, jakie miał zadanie: nie przepuścić mnie za żadną cenę. To było absolutnie jasne już na pierwszym okrążeniu. Zostałem całkowicie wypchnięty na brudną część toru przy wyjściu z zakrętu numer 5.

Thiim zarzucił również Kalenderowi zmianę toru jazdy w strefie hamowania podczas późniejszej próby wyprzedzania. Jego zdaniem rywal koncentrował się przede wszystkim na powstrzymywaniu Aston Martina i pomaganiu innym kierowcom Mercedes-AMG.

Kalender odpowiedział. Sędziowie ukarali Thiima

Kalender przedstawił jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. Niemiec przekonywał, że obserwował sytuację w lusterku i świadomie nie próbował blokować Thiima na prostej, ponieważ nie miał możliwości skutecznej obrony. Jego zdaniem kierowca Aston Martina zdecydował się mimo to na atak ze zbyt dużej odległości.

Tom Kalender tak opisał ten moment:

Myślę, że sytuacja była bardzo oczywista. Celowo patrzyłem w lusterko. Jechałem prostą i zdecydowałem, że nie będę blokował, bo po prostu nie było takiej możliwości, a on mimo wszystko spróbował wjechać.

Kalender przypomniał też wcześniejsze starcie obu zawodników w Oschersleben i ocenił zachowanie Thiima jako niesportowe. Tym razem kontakt miał poważniejsze konsekwencje techniczne: rura wydechowa Mercedesa-AMG została zgięta i zamknięta, przez co Kalender zjechał do alei serwisowej i wycofał samochód.

Dyrektor wyścigu Sven Stoppe uznał odpowiedzialność Thiima. Prawy przedni narożnik Aston Martina trafił w wydech, co według oceny sędziów oznaczało, że samochody nie znajdowały się obok siebie w wystarczającym stopniu. Thiim otrzymał karę odpowiadającą pięciu sekundom za wypchnięcie rywala.

Aston Martin bez tempa. Thiim uderzył również w BoP

Konflikt z Kalenderem był tylko częścią frustracji Duńczyka. Thiim uważał, że Aston Martin Vantage GT3 nie miał na Nürburgringu osiągów pozwalających na równą walkę z czołówką. Porównał swoją sytuację do walki kijem przeciwko rywalom uzbrojonym w broń palną i mówił o braku tempa oraz realnych możliwości poprawy wyniku.

Jeszcze poważniejsze były jego uwagi dotyczące Balance of Performance. System BoP ma wyrównywać potencjał różnych konstrukcji GT3 za pomocą m.in. zmian masy czy parametrów wpływających na osiągi. Thiim zasugerował jednak, że w jego ocenie poszczególni producenci dostają okresowo warunki pozwalające im błyszczeć, a po dobrych występach Aston Martina jego samochód został znacząco ograniczony.

Nicki Thiim podsumował swoje zastrzeżenia:

Inni producenci dostają swoje chwile chwały – Norisring, Lausitzring. A potem nas całkowicie ograniczają. Teraz swoją chwilę dostaje tutaj Ferrari, a jutro będzie to trwało dalej. Dlatego trudno traktować poważnie to, co się teraz dzieje, bo nie ma w tym żadnej konsekwencji. To po prostu hańba.

Słowa są tym mocniejsze, że jeszcze kilka tygodni wcześniej Aston Martin i Thiim byli na ustach wszystkich. Na Norisringu Duńczyk odniósł pierwsze zwycięstwo marki w DTM, a następnie wygrał również drugi wyścig tego weekendu i objął prowadzenie w klasyfikacji.

Po sobotnim wyścigu na Nürburgringu sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej. Thiim spadł na czwarte miejsce klasyfikacji i tracił 30 punktów do prowadzącego Maro Engela. Z zawodnika znajdującego się w centrum walki o mistrzostwo stał się więc kierowcą, który musi ponownie odrabiać straty – a po jego wypowiedziach widać, że nie uważa ich wyłącznie za efekt własnego tempa na torze.

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Dziennikarz motoryzacyjny i pasjonat mechaniki samochodowej. W swoich publikacjach koncentruje się na motorsporcie, technice oraz kulisach funkcjonowania branży motoryzacyjnej. Analizuje wypowiedzi szefów zespołów, przedstawicieli producentów, mechaników i kierowców zawodowych, zestawiając je z dostępnymi danymi oraz źródłami pierwotnymi.Po godzinach samodzielnie rozwija umiejętności związane z obsługą i naprawą samochodów. Praktyczne zainteresowanie mechaniką pomaga mu lepiej rozumieć opisywane konstrukcje i wyjaśniać zagadnienia techniczne w sposób przystępny dla czytelnika.

© 2026 MotoGuru.pl