George Russell do dziś ma blizny po pierwszym wyścigu dla Mercedesa

Pawel Trafny

Paweł Trafny

George Russell przyznał, że do dziś ma na biodrach fizyczne ślady po swoim niespodziewanym występie w Mercedesie podczas Grand Prix Sakhiru w 2020 roku. Brytyjczyk był wtedy kierowcą Williamsa, ale w ciągu kilku dni musiał zmieścić się w bolidzie przygotowanym dla znacznie niższych kierowców – Lewisa Hamiltona i Valtteriego Bottasa.

Russell dostał telefon we wtorek

Do niecodziennej sytuacji doszło pod koniec sezonu 2020. Lewis Hamilton uzyskał pozytywny wynik testu na COVID-19 przed Grand Prix Sakhiru, dlatego Mercedes potrzebował zastępcy i sięgnął po Russella, który na co dzień startował w barwach Williamsa.

Kierowca wspominał w programie SAP Significant Figures, że o szansie dowiedział się we wtorek, a już następnego dnia pojawił się w samochodzie na przymiarkę. Problem był zasadniczy: Russell po prostu się w nim nie mieścił. Hamilton i Bottas są od niego niżsi, a kokpit samochodu F1 jest projektowany pod konkretnego zawodnika i pozostawia bardzo niewiele wolnej przestrzeni.

Szczególnie kłopotliwe okazały się nogi i stopy. Russell nosi buty w rozmiarze 45, lecz podczas wyścigowego weekendu musiał korzystać z rozmiaru 43, aby jego stopy zmieściły się w kokpicie. Kierowca siedział mocno ściśnięty i zgięty, ale nie zamierzał rezygnować z okazji.

Ślady na biodrach zostały mu do dziś

Doraźne dopasowanie samochodu wystarczyło, aby Russell mógł wystartować, lecz komfort był kwestią drugorzędną. Brytyjczyk ujawnił po latach, że wciąż ma na biodrach blizny będące pamiątką po tamtym weekendzie. Trudno się dziwić jego ówczesnej determinacji. Russell dostał możliwość przesiadki z Williamsa do samochodu zespołu dominującego wtedy w Formule 1 i od pierwszych sesji pokazał, że potrafi wykorzystać taką szansę. W kwalifikacjach zajął drugie miejsce, przegrywając z Bottasem walkę o pole position o zaledwie 0,026 s.

Był blisko zwycięstwa, ale…

Russell znakomicie rozpoczął Grand Prix Sakhiru i objął prowadzenie. W pewnym momencie miał około ośmiu sekund przewagi, jednak pojawienie się samochodu bezpieczeństwa rozpoczęło serię zdarzeń, które pozbawiły go szansy na zwycięstwo. Podczas postoju Mercedes pomylił komplety opon i założył do samochodu Russella ogumienie przeznaczone dla Bottasa. Ponieważ przepisy nie pozwalają na używanie opon przydzielonych innemu samochodowi, Brytyjczyk musiał ponownie zjechać do alei serwisowej.

Po powrocie na tor Russell zaczął odzyskiwać pozycje, ale później doszedł kolejny problem – przebicie opony. Występ, który przez długi czas wyglądał na możliwe pierwsze zwycięstwo w Formule 1, zakończył się więc zupełnie inaczej, niż wskazywało tempo kierowcy i samochodu.

Nie wygrał, ale ten wyścig pomógł mu w drodze do Mercedesa

Russell po latach ocenia wydarzenia z Sakhiru z dwóch perspektyw. Utrata zwycięstwa była dla niego bardzo trudna, ale jednocześnie miał świadomość, że podczas jednego weekendu pokazał Mercedesowi, na co go stać w samochodzie zdolnym do walki na czele stawki.

Brytyjczyk uważał, że jego postawa mogła mieć znaczenie dla dalszej przyszłości w zespole. Ostatecznie po kolejnym sezonie w Williamsie otrzymał stałe miejsce w Mercedesie. Tamten weekend pozostawił mu więc nie tylko ważny punkt w sportowym życiorysie, ale – jak się okazuje – również całkiem dosłowną pamiątkę na biodrach.

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Dziennikarz motoryzacyjny i pasjonat mechaniki samochodowej. W swoich publikacjach koncentruje się na motorsporcie, technice oraz kulisach funkcjonowania branży motoryzacyjnej. Analizuje wypowiedzi szefów zespołów, przedstawicieli producentów, mechaników i kierowców zawodowych, zestawiając je z dostępnymi danymi oraz źródłami pierwotnymi.Po godzinach samodzielnie rozwija umiejętności związane z obsługą i naprawą samochodów. Praktyczne zainteresowanie mechaniką pomaga mu lepiej rozumieć opisywane konstrukcje i wyjaśniać zagadnienia techniczne w sposób przystępny dla czytelnika.

© 2026 MotoGuru.pl