Bottasowi przed GP Miami zwinęli służbowego Cadillaca z przepustką do padoku

Valtteri Bottas opowiedział nietypową historię z weekendu Grand Prix Miami. Z podjazdu wynajętego domu w Fort Lauderdale zniknął służbowy Cadillac Escalade, a w środku zostały przepustka do padoku i karta parkingowa VIP. Przez ten szczegół sprawą zainteresowało się FBI.
Kradzież wyglądała banalnie, ale problem był poważny
Bottas wrócił do wynajętego domu po piątkowych zajęciach na torze, zaparkował Escalade’a na podjeździe i zostawił kluczyki w środku budynku. Samochód był zamknięty, więc poranny widok pustego miejsca przed domem był dla niego absurdalny. Kierowca dowiedział się o kradzieży tuż przed planowanym wyjazdem na Hard Rock Stadium.
Największym problemem nie była sama utrata luksusowego SUV-a. W aucie została przepustka Bottasa do padoku, a także na parking VIP, który mógł ułatwić komuś dojazd w okolice zaplecza Formuły 1. Taki komplet nie jest więc zwykłym dodatkiem do kluczyków, tylko potencjalną furtką do naruszenia bezpieczeństwa.
Fort Lauderdale miało być spokojniejszą bazą
Bottas wybrał Fort Lauderdale zamiast centrum Miami lub South Beach, bo uznał tę lokalizację za spokojniejszą i praktyczniejszą. Dojazd na tor miał być podobny albo nawet mniej kłopotliwy, a okolica mniej chaotyczna niż samo Miami. Plan był rozsądny, tylko rzeczywistość dopisała do niego scenariusz rodem z komedii kryminalnej.
Kierowca Cadillaca F1 opisał sytuację w rozmowie z Paulem Ripke. Według Bottasa poranek zaczął się zupełnie normalnie, aż zadzwonił do niego Paul Harris, który również przebywał w tym samym Airbnb. Pytanie o to, dokąd pojechał, szybko pozwoliło na ustalenie, że auto po prostu zniknęło z podjazdu. Bottas opisał moment odkrycia kradzieży następująco:
Wyszedłem na zewnątrz, otworzyłem drzwi i zobaczyłem, że Escalade zniknął. Kluczyki wciąż leżały w środku na stole. Nasz samochód został ukradziony z podjazdu wynajętego domu.
Cadillac dosłał drugie auto, ale przepustka była kłopotem
Bottas musiał szybko znaleźć transport na tor. Zespół wysłał kolejnego Escalade’a, który dowiózł go na miejsce. Problem z brakiem przepustki do padoku udało się rozwiązać, choć cała sytuacja mogła łatwo przerodzić się w organizacyjny bałagan.
Jedno zgubione lub skradzione uprawnienie potrafi uruchomić procedury, których kibic zwykle nie widzi. Tutaj dochodził jeszcze fakt, że potencjalny sprawca mógł mieć dostęp do auta zespołowego i dokumentów umożliwiających wjazd w strategiczne miejsce.
Samochód odnalazł się następnego dnia
Escalade został odnaleziony dzień później, porzucony w okolicy określanej przez Bottasa jako niebezpieczna. Kierowca stwierdził, że złodziej najwyraźniej nie był zainteresowany samą Formułą 1. Miał szansę podjechać pod tor, wykorzystać parking VIP i próbować wejść w okolice zespołu, ale do tego nie doszło.
Według Bottasa bardziej prawdopodobny scenariusz jest prostszy. Auto mogło zostać użyte do innego przestępstwa, a potem porzucone. Właśnie dlatego w sprawę zaangażowały się policja i FBI, bo samochód z przepustkami do F1 nie jest zwykłym skradzionym SUV-em.
Bottas potraktował sprawę z dystansem
Fiński kierowca przyznał, że strata samochodu była przykra, ale całą historię opowiedział z typowym dla siebie spokojem. Dla zespołu była to jednak sytuacja z kategorii tych, których nikt nie chce testować w weekend wyścigowy. Cadillac miał nie tylko problem z autem, lecz także z kontrolą dostępu do własnego zaplecza.
Cała historia pokazuje też, jak nietypowe ryzyka potrafią pojawić się wokół F1. Z zewnątrz weekend Grand Prix kojarzy się z bolidami, strategią i czasami okrążeń. Jednak niekiedy najdziwniejszy zwroty akcji mają miejsce jeszcze wcześniej.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Audi Q4 e-tron ma polski cennik. Cena startuje od 222 000 zł

Groźna kraksa Porsche przed 24h Nürburgring. Kara, pęknięte podwozie i koniec marzeń zespołu

Verstappen wchodzi do 24h Nürburgring bez gwiazdorzenia. Tak widzi go kolega z załogi

Najtrwalsze chińskie silniki. Te jednostki mają największe szanse na 300 tys. km przebiegu



