⏱️ 3 min.

Verstappen uznał kompromis F1. Alonso wciąż narzeka na przepisy

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

12-06-2026 10:06
Max Verstappen

Formuła 1 zmieni proporcje pracy silnika spalinowego i części elektrycznej, ale zrobi to etapami. Max Verstappen przyjął kompromis jako ruch w dobrą stronę, choć wcześniej liczył na pełniejszą zmianę już od przyszłego sezonu. Fernando Alonso patrzy na sprawę ostrzej i uważa, że sama filozofia nowych regulacji nadal będzie premiować nienaturalny sposób jazdy.

Kompromis zamiast rewolucji od razu

Nowe ustalenia oznaczają, że w przyszłym roku proporcja między silnikiem spalinowym a częścią elektryczną przesunie się do 58:42 na korzyść jednostki spalinowej. Pełny układ 60:40 ma wejść dopiero w 2028 roku. To istotny szczegół, bo właśnie ten drugi wariant Verstappen wcześniej określał jako minimum, na które liczył.

Decyzja nie zapadła jednomyślnie. Komisja F1 przyjęła kompromis większością kwalifikowaną, a formalna ratyfikacja należy jeszcze do Światowej Rady Sportów Motorowych FIA. W tle są interesy producentów, bo pełniejsza zmiana od razu oznaczałaby większą ingerencję techniczną i prawdopodobnie dodatkowe koszty.

Verstappen widzi kierunek, ale nie ukrywa niedosytu

Max Verstappen już wcześniej łączył swoją długoterminową przyszłość w Formule 1 z tym, jak będą wyglądały przepisy techniczne. W Montrealu mówił, że przejście na proporcję 60:40 „zdecydowanie pomogłoby” zatrzymać go w serii na dłużej. Teraz dostał zmianę, ale rozłożoną na dwa etapy.

Przed Grand Prix Barcelony kierowca Red Bulla ocenił sprawę ostrożnie, ale pozytywnie. Verstappen nie mówi o idealnym rozwiązaniu, lecz o korekcie, która idzie w oczekiwaną stronę. To typowy kompromis F1: trochę sportu, trochę inżynierii i odrobina polityki w karbonowej obudowie. Max Verstappen tak skomentował decyzję przed weekendem w Barcelonie:

Uważam, że dobrze było zobaczyć, że zmiany są wprowadzane, oczywiście już w tym roku, ale także na przyszły rok. Liczyłem, że przyszły rok będzie już tym, co dostaniemy w 2028 roku. Rozumiem jednak, że czasem wchodzą w to kwestie polityczne.

Producenci nie chcieli pełnego skoku

Opór wobec natychmiastowego przejścia na pełny układ 60:40 miał pochodzić od kilku producentów. Ferrari miało swoje główne zastrzeżenia wokół systemu ADUO. Audi oraz częściowo Honda sprzeciwiały się inwestycjom, których wymagałyby zmian sprzętowych. Dla Verstappena końcowy wynik nadal jest akceptowalny. Holender podkreśla, że zmiany zmierzają we właściwym kierunku. W praktyce oznacza to, że F1 kupiła sobie trochę spokoju, ale nie zamknęła dyskusji o charakterze bolidów nowej generacji.

Alonso: te przepisy nadal będą nagradzać wolniejszą jazdę w zakrętach

Fernando Alonso zgadza się z potrzebą czasu na ocenę nowych zasad, ale nie podziela spokojnego tonu Verstappena. Dwukrotny mistrz świata uważa, że problem leży głębiej niż w samej proporcji mocy. Jego zdaniem obecne założenia techniczne będą nadal wpływać na styl jazdy w sposób, który nie musi podobać się kierowcom ani kibicom.

Alonso wskazuje na mechanizm zarządzania energią. Według niego regulacje będą premiować wolniejsze pokonywanie zakrętów, aby odzyskać lub zachować więcej energii na prostych. To zarzut fundamentalny, bo dotyczy nie detalu w tabeli przepisów, lecz samej logiki ścigania. Fernando Alonso przedstawił swoją ocenę wprost:

Musimy dać temu czas. Mam nadzieję, że sytuacja się poprawi, kibice będą mieli z tego więcej przyjemności, a kierowcy będą trochę bardziej zadowoleni z samochodu. Ale ostatecznie te jednostki napędowe mają takie DNA i trudno będzie to zmienić. Można zrobić małą korektę przepisów, ale one zawsze będą nagradzać wolniejszą jazdę w zakrętach, żeby mieć więcej energii na prostych.

Spór o przyszłość F1 nie kończy się na jednej proporcji

Najważniejsza różnica między Verstappenem a Alonso nie dotyczy samej potrzeby zmian. Obaj widzą problem, ale inaczej oceniają skuteczność korekty. Verstappen traktuje kompromis jako postęp, Alonso jako próbę poprawienia systemu, który od początku ma wadliwe założenie. Ta dyskusja dobrze pokazuje napięcie wokół przyszłych bolidów F1.

Seria musi łączyć wymagania producentów, widowisko dla kibiców i oczekiwania kierowców, którzy chcą samochodów pozwalających atakować naturalnie, a nie tylko optymalizować przepływ energii.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl