Końcówka wyścigu przyniosła nieoczekiwany zwrot akcji. Max Verstappen wypadł z toru na trzy okrążenia przed metą, co wymusiło wyjazd samochodu bezpieczeństwa i całkowicie zmieniło strategię czołówki. Zdarzenie otworzyło także szansę na przetasowania w walce o czołowe lokaty.
Verstappen zakończył wyścig w żwirze
Na 48. z 52 okrążeń Max Verstappen wypadł z toru w zakręcie Stowe i zatrzymał się na poboczu w pułapce żwirowej. Kierowca jechał wówczas na trzeciej pozycji i wszystko wskazywało na to, że zmierza po miejsce na podium. Po incydencie sędziowie natychmiast zdecydowali o wyjeździe samochodu bezpieczeństwa.
Według przekazanych informacji kierowca opuścił samochód o własnych siłach i nic mu się nie stało. Powtórki pokazały, że bolid najpierw lekko się uślizgnął, kierowca skorygował tor jazdy, jednak chwilę później tylna oś ponownie straciła przyczepność, co doprowadziło do obrotu i zakończenia jazdy.
Neutralizacja zmieniła strategię liderów
Jeszcze przed pełną neutralizacją Charles Leclerc zjechał do alei serwisowej, aby założyć używany komplet miękkich opon. Chwilę później taki sam ruch wykonał Lewis Hamilton. George Russell pozostał jednak na torze, dzięki czemu przesunął się przed Hamiltona. Przy niewielkiej liczbie okrążeń pozostałych do mety Mercedes uznał takie rozwiązanie za bardziej opłacalne, licząc na utrzymanie pozycji po wznowieniu rywalizacji.
Pojawiły się również pytania, czy po zakończeniu neutralizacji kierowcy otrzymają jeszcze możliwość ścigania się pełnym tempem. Gdyby tak się stało, Hamilton mógłby spróbować zaatakować czołówkę w końcówce wyścigu.
David Coulthard wskazuje możliwą przyczynę
David Coulthard zwrócił uwagę, że sam błąd kierowcy nie musi w pełni wyjaśniać przebiegu incydentu:
Widać, że wszedł w zakręt z dużą prędkością. Przypuszczam, że jeśli doszło do problemu z mocowaniem tylnego elementu aerodynamicznego, mogło to wystarczyć, by doprowadzić do utraty kontroli. W przeciwnym razie praktycznie nie widuje się kierowców obracających się w tym miejscu tylko dlatego, że wjechali odrobinę za szybko.
Końcówka pod znakiem niepewności
Neutralizacja całkowicie zmieniła obraz finiszu wyścigu. Odstępy między kierowcami zostały zniwelowane, a wcześniejsze strategie przestały mieć tak duże znaczenie. Ostateczny wynik zależał od tego, czy samochód bezpieczeństwa zjedzie do alei jeszcze przed zakończeniem rywalizacji i pozwoli na rozegranie ostatnich okrążeń w warunkach wyścigowych.
Pech za pechem dla Antonellego
Bohaterską postawą wykazał się Kimi Antonelli, który miał ogrom pecha. Pewnie jechał po zwycięstwo, odrabiając nawet ponad sekundę na okrążeniu do Charlesa Leclercka. Można było prognozować, że dojedzie do Monakijczyka w mniej niż 3 okrążenia. Jednak awaria pozbawiła go szansę na skuteczną pogoń. Dwukrotnie zjeżdżał do alei serwisowej.
W końcu Merecedes wezwał go do alei serwisowej w celu wycofania auta. Jednak Włoch wykazał się istną walecznością i podjął decyzję o kontynuowaniu jazdy z myślą o zdobyciu choćby jednego dodatkowego punktu. Przez problemy z autem wyjeżdżał często poza tor, naruszając jego limity. Nie umknęło to uwadze sędziów, którzy nałożyli na lidera klasyfikacji karę 5-sekundową.
Wciąż miał szansę na utrzymanie pozycji i zysk punktowy, ale… „gwoździem do trumny” był incydent z Maxem Verstappenem. Stawka się zbiła i gęsiego dojechała do mety, co oznaczało, że przy tak minimalnych różnicach na mecie, Antonelli spadł z P9 (po awansie z P10 na rzecz Holendra) na P16.






