Lewis Hamilton zakończył Grand Prix Wielkiej Brytanii na trzecim miejscu, ale jego wynik wciąż stoi pod znakiem zapytania. Kierowca Ferrari został wezwany przed sędziów po zakończeniu wyścigu z powodu podejrzenia nieprzestrzegania żółtych flag, a sam przyznał, że spodziewa się kary, która może pozbawić go miejsca na podium.
Kontrola po wyścigu i podejrzenie naruszenia przepisów
Lewis Hamilton oraz przedstawiciel Ferrari zostali wezwani przed zespół sędziowski po zakończeniu wyścigu o Grand Prix Wielkiej Brytanii. Powodem jest potencjalne naruszenie przepisów dotyczących żółtych flag. Według dokumentu opublikowanego przez FIA nie wskazano dokładnie, na czym miało polegać przewinienie, jednak komunikaty kontroli wyścigu odnosiły się do zdarzenia z godziny 17:03:34.
W tym czasie bolid Nico Hülkenberga zatrzymał się przed prostą National Pit Straight, a Hamilton rywalizował z Maxem Verstappenem po wcześniejszym wyprzedzeniu Holendra.
Hamilton: „Najprawdopodobniej dostanę karę”
Brytyjczyk nie ukrywał po wyścigu, że spodziewa się niekorzystnego rozstrzygnięcia. W rozmowie ze Sky Sports przyznał, że nie zauważył sygnału ostrzegawczego:
Prawdopodobnie i tak zaraz dostanę karę, więc zapewne stracę podium. Przejechałem przez strefę żółtej flagi i jej nie zobaczyłem. Popełniłem falstart, a potem jeszcze żółta flaga. Kiedy pada, leje jak z cebra. Właśnie byłem u sędziów. Nie znam jeszcze decyzji, ale najpewniej coś dostanę. Jestem praktycznie pewien, że otrzymam karę.
Przesłuchanie kierowcy odbyło się bezpośrednio po ceremonii dekoracji zwycięzców.
Klasyfikacja F1 po GP Wielkiej Brytanii: Wyniki kierowców i konstruktorów
To nie było jedyne przewinienie kierowcy Ferrari
Jeszcze w trakcie wyścigu Hamilton otrzymał pięciosekundową karę za poruszenie się przed sygnałem startu. Sankcję odbył podczas pierwszego pit stopu, który przez to wydłużył się do 8,8 sekundy. Ferrari celowo nie poinformowało kierowcy o nałożonej karze przed zjazdem do alei serwisowej.
Sam Hamilton przyznał jednak po wyścigu, że zdawał sobie sprawę, iż ruszył zbyt wcześnie. Sędziowie wyjaśnili, że analiza nagrań pokładowych wykazała ruch opon jeszcze przed zgaśnięciem świateł startowych. Podkreślili również, że nawet niewielkie poruszenie w tym momencie stanowi naruszenie przepisów FIA i skutkuje standardową karą za falstart.
Nawet pięć sekund może oznaczać ogromny spadek
Pierwsza kara nie przekreśliła szans Hamiltona na podium. Sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej w przypadku ewentualnego naruszenia przepisów dotyczących żółtych flag. Ponieważ Grand Prix Wielkiej Brytanii zakończyło się za samochodem bezpieczeństwa, kolejna kara czasowa mogłaby mieć znacznie poważniejsze konsekwencje.
Nawet dodatkowe pięć sekund oznaczałoby spadek Hamiltona z trzeciego aż na czternaste miejsce w końcowej klasyfikacji. Ostateczna decyzja należy do sędziów, którzy po wyścigu analizowali okoliczności całego zdarzenia.
Aktualizacja
Ostatecznie Lewis Hamilton otrzymał jedynie reprymendę. Zdecydowano tak, mając na względzie poniższe:
Ograniczona widoczność: Sędziowie uznali, że Hamilton nie miał realnej szansy na odpowiednią reakcję. Sygnał żółtej flagi pojawił się na wyświetlaczu w kokpicie bardzo późno, a w jego bezpośrednim polu widzenia nie było fizycznego panelu świetlnego ostrzegającego o zagrożeniu.
Rozproszenie uwagi: Kierowca w tym momencie walczył o pozycję z Maxem Verstappenem i skupiał się na obserwacji lusterek w oczekiwaniu na kontratak, co sędziowie uznali za okoliczność łagodzącą.
Uzasadnienie kary: Mimo wspomnianych okoliczności, sędziowie stwierdzili, że po tym, jak sygnał pojawił się na kierownicy, Hamilton nie zwolnił w wystarczającym stopniu. Nawet jeśli sytuacja była trudna, formalnie nie dopełnił on wymogu zachowania szczególnej ostrożności pod żółtą flagą, co wymusiło na sędziach nałożenie kary w postaci upomnienia.






