Dramat Antonellego: Awaria zepchnęła go z P2 na P10

Pawel Trafny
Paweł Trafny

Końcówka wyścigu przyniosła nieoczekiwany zwrot akcji. Andrea Kimi Antonelli, który naciskał na lidera i miał realną szansę na zwycięstwo, nagle zgłosił poważny problem z samochodem. Awaria Mercedesa całkowicie zmieniła przebieg rywalizacji, a z zamieszania skorzystał Charles Leclerc.

Problemy pojawiły się w kluczowym momencie

Na około 10 okrążeń przed metą Antonelli systematycznie odrabiał straty do prowadzącego Charlesa Leclerca. Tempo kierowcy Mercedesa było wyraźnie lepsze, a przewaga Ferrari stopniała do niespełna pięciu sekund. Wszystko wskazywało na to, że walka o zwycięstwo rozstrzygnie się bezpośrednim pojedynkiem na torze, gdzie Mercedes miał wyraźną przewagę tempa za sprawą znacznie świeższych opon, po opóźnionym pit stopie.

Nagła awaria przekreśliła szanse na zwycięstwo

Sytuacja odwróciła się błyskawicznie. Antonelli zgłosił przez radio, że „coś jest uszkodzone”, po czym został wezwany do alei serwisowej. Mercedes przygotował nowy przedni spojler i wymienił opony, jednak nie było od razu jasne, co dokładnie uległo awarii. Po powrocie na tor Włoch znalazł się już za George’em Russellem, a Ferrari niespodziewanie znalazło się na najlepszej drodze do podwónego zwycięstwa.

„Samochód nie skręca”

Po wyjeździe z boksów problemy nie ustąpiły. Antonelli zgłaszał, że samochód nie chce skręcać, a początkowo podejrzewano uszkodzenie osłony koła. Sam kierowca mówił jednak o awarii zawieszenia i mimo trudności próbował kontynuować jazdę. Z okrążenia na okrążenie tracił kolejne pozycje, a jego tempo wyraźnie spadało.

Podczas kolejnego postoju mechanicy usunęli element znajdujący się w okolicy osłony koła, który – jak wynikało z obserwacji – mógł być zaklinowany również w przednim zawieszeniu. Pozostało jednak pytanie, dlaczego problem nie został zauważony wcześniej podczas pierwszej wizyty w alei serwisowej. Ostatecznie Antonelli wrócił jeszcze na tor, ale dopiero na dziesiątej pozycji. W końcówce sezonu nawet pojedynczy punkt może okazać się niezwykle cenny w klasyfikacji mistrzostw.

Jolyon Palmer – były kierowca F1, ekspert F1 TV – skomentował sytuację Włocha:

To część, która w rzeczywistości uniemożliwia układowi kierowniczemu wykonywanie swojej pracy. Kierowca kręci kierownicą, ale występuje tam opór (tarcie), który fizycznie blokuje mu możliwość uzyskania pełnego skrętu kół.

Mercedes rozważał wycofanie samochodu

Na 44. okrążeniu zespół uznał, że problem jest poważniejszy, niż początkowo przypuszczano. Inżynier wyścigowy przekazał kierowcy decyzję o zjeździe do boksów i wycofaniu samochodu z rywalizacji. Zapowiedzi tej towarzyszyła wyjątkowo emocjonalna odpowiedź Antonellego.

Mogę spróbować. Dla jednego punktu.

Dla Mercedesa każdy zdobyty punkt miał znaczenie w kontekście walki o mistrzostwo.

Okrutny finał dla Włocha

Kiedy wyglądało na to, że nic gorszego już się nie wydarzy, stało się. Sędziowie ukarali Antonellego 5-sekundową karą za wielokrotne naruszenie limitów toru. To jeszcze nie był „gwóźdź do trumny”. Kimi wciąż miał szansę odskoczyć na bezpieczną odległość. Jednak wizja zdobyczy punktowej spełzła na niczym, gdy z toru wypadł Max Verstappen. Przy zbitej stawce nawet wznowienie rywalizacji nie pomogłoby utrzymać pozycji. Ostatecznie kierowcy dojechali do mety podczas neutralizacji, a Włoch spadł z P10 na P16.

Verstappen w żwirze i Safety Car na torze. Miał szansę na podium

O autorze

Pawel Trafny

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl