Uszkodzone Audi bez przedniego zderzaka zwróciło uwagę policjantów ze Słupska. Gdy funkcjonariusze ruszyli za samochodem, kierowca zatrzymał się i błyskawicznie zamienił miejscami z pasażerką. To był dopiero początek kontroli, która zakończyła się wysokimi mandatami, zatrzymaniem dowodów i problemami z kolejnymi pojazdami.
Audi bez zderzaka, a kierowca bez uprawnień
Policjanci słupskiej drogówki zauważyli samochód 15 września rano na jednym ze skrzyżowań. Audi nie miało przedniego zderzaka, a z części pojazdu wystawała zielona trawa. Funkcjonariusze postanowili więc przeprowadzić kontrolę.
Gdy policjanci zawracali na rondzie, Audi szybko zjechało na pobocze. Kierujący nim młody mężczyzna wysiadł i przeszedł na miejsce pasażera, natomiast zajmująca je wcześniej kobieta znalazła się za kierownicą. Powód zamiany szybko wyszedł na jaw: 24-latek nie miał uprawnień do kierowania pojazdami.
Kobieta nie tylko miała ważne prawo jazdy, ale była też właścicielką Audi. Jak przekazała policjantom, w nocy zjechała samochodem na polanę, gdzie auto ugrzęzło w miękkim podłożu. Podczas próby wydostania pojazdu oderwał się przedni zderzak wraz z tablicą rejestracyjną.
1500 zł dla kierowcy i 2500 zł dla właścicielki Audi
24-latek został ukarany mandatem w wysokości 1500 zł za kierowanie pojazdem niedopuszczonym do ruchu. Policjanci nałożyli na niego również kolejny mandat za brak wymaganych podczas kontroli dokumentów.
Konsekwencje poniosła także właścicielka samochodu. Za udostępnienie auta osobie bez uprawnień otrzymała mandat w wysokości 2500 zł.

fot. Policja Pomorska
Stan Audi nie pozwalał na kontynuowanie podróży. Policjanci zatrzymali dowód rejestracyjny i poinformowali parę, że samochód może opuścić miejsce kontroli wyłącznie na lawecie. Właścicielka zapowiedziała więc, że po uszkodzone auto przyjedzie znajomy.
Zamiast lawety przyjechało BMW. Dostało zakaz dalszej jazdy
Na parkingu pojawiło się jednak nie auto przeznaczone do transportu uszkodzonych pojazdów, lecz osobowe BMW. Szybko okazało się, że również ono wzbudza zastrzeżenia policjantów. Samochód zostawiał na chodniku wyraźne ślady, a jego przednia szyba była mocno uszkodzona.
Kontrola BMW zakończyła się dla jego kierowcy mandatem w wysokości 3000 zł za stan techniczny pojazdu. Policjanci zakazali również dalszej jazdy tym samochodem. W efekcie zamiast jednego niesprawnego auta do transportu były już dwa.
Druga próba też się nie udała. Problem z dokumentami pojazdu
Na tym historia się nie skończyła. Na miejsce przyjechał kolejny pojazd, który miał zabrać niesprawne samochody. Policjanci sprawdzili jednak również jego dokumenty.
Według funkcjonariuszy wpis w dowodzie rejestracyjnym nie odpowiadał faktycznemu przystosowaniu pojazdu do holowania samochodów. Druga próba zorganizowania transportu również okazała się więc nieskuteczna.
Dopiero za trzecim razem właściciele wezwali odpowiednie holowniki. Uszkodzone Audi i BMW mogły wówczas zostać prawidłowo zabezpieczone i zabrane z miejsca kontroli. Jedna interwencja rozpoczęta od Audi bez zderzaka przerodziła się tym samym w serię problemów obejmujących kolejne pojazdy.






