Rozbity Ford Mustang GT mazowieckiej policji miał trafić na niemiecką aukcję i zostać sprzedany za 63 200 zł. Informacja szybko obiegła internet, ale Komenda Wojewódzka Policji z siedzibą w Radomiu stanowczo ją zdementowała. Samochód nie został ani wystawiony na aukcji, ani sprzedany.
Policja: informacja o sprzedaży Mustanga to fejk
Doniesienia o niezwykłym finale historii policyjnego Mustanga pojawiły się 9 września. Według publikowanych w internecie informacji uszkodzony samochód miał zostać wystawiony na zamkniętym niemieckim portalu aukcyjnym, gdzie licytacja miała zakończyć się kwotą 63 200 zł. W sieci krążyły również fotografie przedstawiane jako materiały pochodzące z aukcji.
Informację o rzekomej sprzedaży podał m.in. portal BOOP, a za nim powieliły ją kolejne media. Bezpośrednio u mazowieckiej policji sprawę zweryfikował jednak portal InfoPrzasnysz. Odpowiedź służb przeczy wersji o sprzedaży auta.
Rzeczniczka Komendanta Wojewódzkiego Policji z siedzibą w Radomiu, podinsp. Katarzyna Kucharska, wyjaśniła:
W sprawie pojazdu wciąż trwa procedura i postępowanie szkodowe. Nie wiem, skąd wzięła się informacja o zlicytowaniu Mustanga, ale to fejk.
Policja podkreśla więc, że samochód nie został wystawiony na żadną aukcję. Postępowanie dotyczące szkody nadal trwa, dlatego informacje o nabywcy i cenie 63 200 zł nie odpowiadają faktom.
Mustang został skonfiskowany pijanemu kierowcy
Historia tego egzemplarza Forda Mustanga GT zaczęła się jeszcze przed jego policyjną służbą. Auto należało do kierowcy z powiatu ciechanowskiego, który prowadził po alkoholu. We wrześniu 2025 roku Sąd Okręgowy w Ciechanowie orzekł przepadek samochodu, a następnie Mustang został przekazany policji.
17 marca 2026 roku samochód oficjalnie zaprezentowano jako oznakowany radiowóz mazowieckiej policji. Trafił do funkcjonariuszy ruchu drogowego w Radomiu. Pod maską Mustanga pracował pięciolitrowy silnik V8 rozwijający 450 KM.
Auto wykorzystywano nie tylko podczas dynamicznych interwencji. Mustang pojawiał się również na zwykłych patrolach, podczas kontroli trzeźwości i obsługi zdarzeń drogowych. Jego służba zakończyła się jednak po niespełna czterech miesiącach.
Mustang został rozbity
Do kolizji doszło 9 lipca 2026 roku w Milejowicach pod Radomiem. Funkcjonariusz jechał Mustangiem na interwencję z włączonymi sygnałami pojazdu uprzywilejowanego i rozpoczął wyprzedzanie. W tym samym czasie kierująca Volkswagenem zaczęła skręcać w lewo.
Samochody zderzyły się, po czym Mustang wypadł z drogi i uderzył w ogrodzenie posesji, natomiast Volkswagen znalazł się w rowie. Nikt nie został ranny. Według informacji podawanych po zdarzeniu kierująca Volkswagenem otrzymała mandat w wysokości 2000 zł i 10 punktów karnych.
Internetowa historia
Zdjęcia mocno uszkodzonego Mustanga i nietypowa przeszłość samochodu sprawiły, że jego dalsze losy wzbudziły spore zainteresowanie. Stąd informacja o niemieckiej aukcji i cenie 63 200 zł szybko zaczęła żyć własnym życiem. Część publikacji przedstawiała sprzedaż jako fakt dokonany.
Stanowisko policji jest jednak jednoznaczne: do sprzedaży samochodu nie doszło, a procedura związana z uszkodzonym pojazdem nie została jeszcze zakończona. Dopiero jej finał może przesądzić o dalszych losach jednego z najbardziej charakterystycznych radiowozów, jakie w ostatnim czasie pojawiły się na polskich drogach.






