BMW M2 CS 2026: 530 KM czystej radości, ale zdobycie go graniczy z cudem

BMW trafiło w dziesiątkę. Nowe M2 CS z rocznika 2026 rozchodzi się jak świeże bułeczki – dosłownie. Wszystkie egzemplarze przeznaczone na rynek japoński zostały już sprzedane, a zainteresowanie na całym świecie jest tak duże, że producent z Monachium rozważa zwiększenie produkcji. To jednak nie zmienia faktu, że model staje się jednym z najbardziej pożądanych kompaktowych sportowych aut ostatnich lat.
Limitowany do granic – mniej niż 2000 egzemplarzy
BMW potwierdziło, że M2 CS produkowane na bazie generacji G87 powstanie w liczbie mniejszej niż 2000 sztuk. Około 300 trafi do Stanów Zjednoczonych, które otrzymają największą pulę. Japonia, gdzie przydzielono jedynie 87 egzemplarzy, wyprzedała całość w ekspresowym tempie. Choć marka nie podała pełnych danych, entuzjaści i analitycy BMWBlog oszacowali te liczby z wysoką dozą pewności. Jak podkreśliło BMW, popyt okazał się „ogromny”, a firma nie wykluczyła ewentualnej korekty planów produkcyjnych, jeśli sytuacja rynkowa tego wymaga. Na razie jednak nic nie wskazuje, by Niemcy faktycznie zwiększyli liczbę planowanych sztuk.
Kolory i detale godne edycji specjalnej
M2 CS wyróżnia się nie tylko osiągami, lecz także dopracowanym wyglądem. Auto dostępne jest w czterech kolorach: Velvet Blue, Brooklyn Grey, Sapphire Black oraz Portimao Blue. Charakterystycznym elementem są matowozłote felgi w odcieniu „bronze”, które natychmiast zdradzają, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. To wizualny sygnał dla innych fanów marki – ten egzemplarz nie jest „zwykłym” M2.
530 KM i żadnych kompromisów
Pod maską pracuje rzędowa, 3-litrowa jednostka benzynowa z podwójnym turbodoładowaniem, generująca 530 KM. To wartość, która czyni z M2 CS jeden z najmocniejszych kompaktów w historii marki. Co istotne, brak tu jakiegokolwiek wspomagania hybrydowego. BMW postawiło na czystą mechanikę i surową przyjemność z jazdy.
Nie ma też napędu na wszystkie koła – cały moment obrotowy trafia na tylną oś. To decyzja, która pokazuje, że bawarska marka nie uległa modzie na wszechstronność kosztem emocji. W czasach, gdy coraz więcej samochodów sportowych staje się skomplikowanymi hybrydami z systemami torque vectoring i trybami „Eco”, M2 CS jest niczym powiew świeżego powietrza – surowy, purystyczny i w pełni skupiony na kierowcy. M2 CS jest „ostatnim bastionem prawdziwej radości z jazdy w świecie coraz bardziej cyfrowych i przewidywalnych sportowych aut”.
Nie dla wszystkich – i o to chodzi
To, że M2 CS będzie trudno dostępny, jest częścią jego uroku. BMW zawsze traktowało edycje CS jako wisienkę na torcie – wersje dla kolekcjonerów i najbardziej oddanych fanów marki. Model ten jest niejako pożegnaniem pewnej ery – aut o prostym napędzie, z klasycznym układem i czysto mechanicznym charakterem. G87 M2 w wersji podstawowej już sama w sobie była uważana za jeden z najlepszych kompaktów na rynku. Jednak CS podnosi poprzeczkę, dostarczając jeszcze ostrzejszego prowadzenia i bardziej bezpośredniego kontaktu z autem. Dla wielu kierowców to ostatnia okazja, by poczuć w BMW ten pierwotny „smak M”, zanim nadchodzące generacje zdominują systemy hybrydowe i napęd na cztery koła.
Co dalej z M2?
BMW nie ujawniło, jak będzie wyglądać przyszłość serii M2 po wyprzedaży CS, ale kierunek rozwoju marki nie pozostawia złudzeń. Modele Competition znikają z oferty, a większe M-ki coraz częściej korzystają z napędu hybrydowego i systemów AWD. Oznacza to, że przyszłe generacje mogą być szybsze, ale – paradoksalnie – mniej emocjonujące. Na razie M2 CS 2026 pozostaje manifestem starej szkoły BMW – samochodem, który nie szuka kompromisów i daje kierowcy pełnię kontroli. To ostatni samuraj ery analogowych emocji w coraz bardziej cyfrowym świecie.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Verstappen bezradny w Chinach. Red Bull ma auto, z którym nie da się walczyć

Ford odświeża Capri i Explorera. Zasięg rośnie do 444 km, a to dopiero początek zmian

16-latek miał ukraść Lamborghini Urus i jeździć nim po mieście przez 16 godzin. Skończył na… ogrodzeniu

Francja walczy z aferą rejestracyjną. Ponad 1 mln aut mogło dostać lewe papiery



