Nawet BMW poczuło presję. Zysk w pierwszym kwartale 2026 r. spadł, ale są powody do spokoju

BMW zakończyło pierwszy kwartał 2026 roku z wyraźnie niższym zyskiem i marżą operacyjną na poziomie 5%. Grupa nadal wygląda stabilniej niż część niemieckich rywali, ale spadek sprzedaży w Chinach i nowe cła na rynek USA pokazują, że segment premium też nie ma już immunitetu.
Chiny bolą, a rynek premium przestał być bezpieczną przystanią
BMW przez długi czas sprawiało wrażenie odporniejszego na kryzys niż Audi, Mercedes czy Porsche. Pierwszy kwartał 2026 roku przypomniał jednak, że presja w Chinach, konkurencja w autach elektrycznych i polityka celna nie omijają nawet najbardziej dochodowych marek.
Najmocniejszy sygnał ostrzegawczy przyszedł z Chin, gdzie sprzedaż BMW spadła o ponad 12%. To rynek, na którym lokalni producenci elektryków grają coraz ostrzej, a europejskie marki premium muszą bronić nie tylko wolumenu, lecz także wizerunku technologicznej przewagi.
BMW sprzedało mniej aut, ale Mini idzie pod prąd
W pierwszych trzech miesiącach 2026 roku grupa BMW zarejestrowała globalnie 565 780 samochodów. Sama marka BMW dostarczyła 496 000 aut, co oznacza spadek o 4%. Ciekawie wygląda struktura sprzedaży.
BMW deklaruje, że co dziesiąty sprzedany samochód marki był modelem „M”. Nie musi to oznaczać wyłącznie pełnoprawnych aut Motorsport, bo do tej kategorii mogą trafiać również mocniejsze wersje w stylu i4 M60.
Jedyną marką grupy, która w tym okresie rosła, było Mini. Brytyjska część BMW sprzedała 68 500 aut w pierwszym kwartale, więc w tej rodzinie to właśnie najmniejszy gracz zachował najwięcej wigoru.
iX3 ma dobry start, ale rywale już czekają
BMW ma też argumenty, które pozwalają patrzeć na Europę spokojniej. Oliver Zipse, prezes BMW, mówił o rekordowym poziomie zamówień na Starym Kontynencie:
W pierwszych trzech miesiącach roku otrzymaliśmy w Europie więcej zamówień niż w jakimkolwiek innym kwartale w historii firmy.
Nowy BMW iX3 zebrało 50 000 zamówień. To mocny start, choć na razie trudny do pełnej oceny, bo model dopiero wchodzi na rynek i korzysta z efektu świeżości. Konkurencja nie pozwoli mu jednak długo błyszczeć samotnie.
Po drugiej stronie stoją między innymi Mercedes EQC i Audi Q6 e-tron, więc elektryczny SUV BMW trafia w segment, w którym każda marka premium chce mieć swój pokaz siły.
Zysk spadł o jedną czwartą, a marża zeszła do 5%
Wynik przed opodatkowaniem BMW spadł o 25% względem pierwszego kwartału poprzedniego roku i wyniósł 2,3 mld euro. To słabszy rezultat, ale nie szok dla inwestorów, bo rynek i tak spodziewał się obniżki. Marża operacyjna wyniosła 5%.
W świecie premium brzmi to mniej efektownie niż zwykle, bo taki poziom bardziej kojarzy się z Renault niż z bawarską marką premium. Luksus luksusem, ale arkusz kalkulacyjny nie zna sentymentów.
BMW mieści się jednak w swoich prognozach. Grupa zakładała na ten rok marżę od 4 do 6%, więc obecny wynik nadal pozostaje w przewidywanym korytarzu.
Największy problem dopiero nadjeżdża z USA
BMW musi teraz uwzględnić nowe cła dotyczące Stanów Zjednoczonych. To szczególnie ważne dla producentów premium, bo polityka handlowa potrafi szybko uderzyć w rentowność modeli eksportowanych między kontynentami. Na tle konkurentów BMW nadal ma jeden istotny atut.
Europejskie zakłady grupy pracują stabilniej niż fabryki części rywali, co zmniejsza presję operacyjną w czasie, gdy branża tnie koszty i przestaje traktować programy oszczędnościowe jak temat tabu.
Pierwszy kwartał 2026 roku nie wygląda więc jak załamanie BMW, lecz jak koniec wygodnego wyjątku. Nawet marka z Monachium musi dziś łączyć elektryfikację, słabsze Chiny, cła i pilnowanie marży w jedną układankę, w której coraz trudniej o spokojny ruch.
O autorze
Krzysztof Drobnicki
Najnowsze

Golf GTI Edition 50 odzyskuje koronę Nürburgringu. Honda traci koronę o ułamek sekundy

Red Bull przebudował RB22 i od razu wrócił do gry. Miami pokazało skalę zmian

Red Bull szykuje plan B. Oscar Piastri miałby zastąpić Maxa Verstappena

Izera wraca do gry? Chińczyków mają zastąpić Tajwańczycy





