Bugatti wykorzystało technologię ekstremalnego Bolide, ale zamiast kolejnej maszyny podporządkowanej wyłącznie aerodynamice, stworzyło auto, w którym priorytetem stała się czysta forma. Mierzący zaledwie metr wysokości Destrier kryje 1600-konny silnik W16 i powstał jako jedyny w swoim rodzaju egzemplarz – trzecie już dzieło z ekskluzywnego Programme Solitaire.
Bugatti Destrier wyrósł z Bolide
Punktem wyjścia dla Destriera jest karbonowy monokok Bugatti Bolide. Projektanci zrezygnowali jednak z części rozwiązań charakterystycznych dla samochodu torowego, zwłaszcza rozbudowanych elementów aerodynamicznych, aby wyeksponować nietypowe proporcje konstrukcji.
Nazwa nawiązuje do destriera – potężnego konia rycerskiego ze średniowiecza. Motyw ten bezpośrednio odzwierciedlają detale auta: sylwetka przywodzi na myśl zwierzę gotowe do skoku, a ręcznie wykańczane, metalowe elementy stanowią ukłon w stronę kunsztownej rycerskiej zbroi.
Destrier jest trzecią realizacją w ramach Bugatti Programme Solitaire. Wcześniej w ramach programu powstały Brouillard oraz F.K.P. Hommage. Tym razem marka nie zaczęła jednak od drogowej konstrukcji wywodzącej się z Chirona, lecz sięgnęła po techniczną bazę torowego Bolide.
Zaledwie metr wysokości i większe koła
Najbardziej niezwykłą liczbą nie jest tym razem moc silnika. Bugatti Destrier ma zaledwie 1 metr wysokości i ma najniższą sylwetkę spośród modeli stworzonych przez francuską markę, od lat zarządzaną przez Niemców. Samochód stoi także na większych kołach niż Bolide – zastosowano 20-calowe obręcze z przodu i 21-calowe z tyłu, podczas gdy wariant torowy korzysta z 18-calowych.

Tył otrzymał zintegrowany spojler, w którym Bugatti dostrzega nawiązanie do Chirona Profilée. Nadwozie zwęża się za drzwiami, a następnie ponownie rozszerza nad tylnymi kołami, przez co proporcje przypominają szkice koncepcyjne, które rzadko udaje się zachować w gotowym samochodzie produkcyjnym.
Frank Heyl, dyrektor designu Bugatti, tak opisał ideę stojącą za Destrierem:
Destriera nie rozumie się głową – ten samochód czuje się sercem. Baza z Bolide dała nam najbardziej skrajne proporcje, jakie kiedykolwiek stworzyliśmy. Kiedy zdjęliśmy z nich presję bezkompromisowej aerodynamiki, przemówiły jak czysta rzeźba. Dokładnie tak, jak płyta podłogowa Type 57 posłużyła do stworzenia mistrza Le Mans oraz Atlantica, tak jedna platforma dała początek dwóm zupełnie różnym dziełom sztuki. Wierzę, że za 50 lat Destrier wciąż będzie zdobił trawniki Concorso d’Eleganza.
Kolor przygotowano tylko dla tego egzemplarza
Jedyny Destrier został polakierowany specjalnie opracowanym, wielowarstwowym kolorem Sapphire Celeste. Lakier zawiera drobiny dające efekt inspirowany diamentami, a jego niebieski odcień zestawiono z polerowanym aluminium. Odsłonięte włókno węglowe ograniczono głównie do przedniego splittera i tylnego dyfuzora, a karbon również odpowiednio zabarwiono.
Kolorystyka ma dodatkowo historyczne uzasadnienie. Bugatti przypomniało o Type 57SC Atlantic o numerze podwozia 57591, który pierwotnie również był niebieski, zanim jego obecny właściciel przemalował samochód na czarno. Nad przednią szybą Destriera umieszczono natomiast ręcznie grawerowaną laserowo tabliczkę przedstawiającą Type 57G Tank oraz Type 57SC Atlantic.
To nawiązanie nie jest przypadkowe. Ta sama rodzina podwozi Type 57 była podstawą zarówno wyścigowych modeli Type 57G i Type 57C Tank, które zwyciężały w Le Mans w 1937 i 1939 roku, jak i eleganckiego Type 57SC Atlantic. Bugatti przedstawia relację między Bolide i Destrierem jako współczesne rozwinięcie podobnej idei: jedna baza techniczna, dwa samochody o zupełnie innym przeznaczeniu stylistycznym.
W kabinie skóra i nubuk
Wnętrze odchodzi od surowego, torowego charakteru Bolide. Główne materiały to skóra i nubuk w ciepłym brązowym odcieniu Ambre Voyageur oraz trójwymiarowa dzianina inspirowana rozwiązaniami stosowanymi w haute couture i odzieży sportowej. W materiał wpleciono cienkie miedziane nici, które tworzą biegnący wokół kabiny motyw przypominający świetlistą obręcz.

Młotkowane, metalowe wykończenie znane z komory silnika odnajdziemy również w kabinie. Zdobi ono m.in. klamki, nawiewy, ramiona kierownicy oraz listwy progowe. Dopełnieniem całości jest dyskretna, francuska flaga – subtelny akcent przypominający o korzeniach marki. Sabine Consolini, odpowiedzialna w Bugatti za kolorystykę i materiały,wytłumaczył dobór wykończenia następująco:
Każdy materiał w Destrierze został wybrany tak, jak krawiec wybiera tkaninę. Skóra i nubuk Ambre Voyageur stanowią ciepły, ludzki kontrapunkt dla głębi Sapphire Celeste, natomiast trójwymiarowa dzianina, przeplatana cienkimi miedzianymi nićmi, otacza kabinę pojedynczą, bezszwową obręczą. Nic tutaj nie krzyczy. Każda powierzchnia jest wyważona, przyjemna w dotyku i wykonana wyłącznie dla jednej osoby.
W16 pozostało na swoim miejscu. Ma 1600 KM
Pod nowym nadwoziem zachowano kompletny układ napędowy Bolide. To 8-litrowe W16 z czterema turbosprężarkami rozwijające 1600 KM, czyli najbardziej rozwinięta wersja jednostki, która przez lata stała się jednym ze znaków rozpoznawczych współczesnych Bugatti. Producent nie podał osiągów Destriera.
Na korku wlewu oleju umieszczono emblemat Destrier oraz oznaczenie „1/1”, jednoznacznie przypominające, że drugi taki egzemplarz nie powstanie. Kwoty zapłaconej przez zamawiającego również nie ujawniono.
Publiczny debiut Bugatti Destrier zaplanowano podczas Monterey Car Week. Samochód pojawi się na Pebble Beach Concours d’Elegance 16 sierpnia 2026 roku.
















