⏱️ 4 min.

BYD rozważa trzecią europejską fabrykę. Decyzja możliwa jeszcze w tym roku

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

15-10-2025 09:10
BYD

BYD przyspiesza europejską ofensywę: po rozpoczęciu prac nad zakładem na Węgrzech i zapowiedzi budowy drugiej fabryki w Turcji, producent wskazał Hiszpanię jako faworyta do trzeciej lokalizacji. To nie jest kurtuazyjna wizyta w katalogu inwestycyjnym – to ruch, który ma zredukować zależność od importu, przygotować markę na bariery handlowe i skrócić łańcuch dostaw, który w elektromobilności bywa dłuższy niż kolejka do ładowarki w okresie przedświątecznym.

Dlaczego akurat Hiszpania? Przewagi energetyczne, przemysłowe i polityczne

Hiszpania ma dziś to, czego przemysł motoryzacyjny w Europie szuka w trybie pilnym: rozwiniętą infrastrukturę przemysłową, konkurencyjne koszty wytwarzania oraz system elektroenergetyczny coraz mocniej oparty na źródłach odnawialnych. W praktyce oznacza to niższe rachunki za energię niż we Włoszech i stabilniejsze planowanie mocy, co przy produkcji aut elektrycznych jest równie kluczowe jak sama linia montażowa. Dodatkowym atutem pozostaje coraz ściślejsza współpraca gospodarczo-polityczna Madrytu z Pekinem. Nie bez znaczenia było też to, że Hiszpania w ubiegłym roku wstrzymała się od głosu w sprawie unijnych ceł na chińskie elektryki – sygnał, że lokalny klimat regulacyjny nie będzie podkładał kłód pod koła przed pierwszym uruchomieniem taśm.

Głos regionu: Hiszpania jako „opcja idealna”

Jak podkreślił Alberto De Aza, country manager BYD na Hiszpanię i Portugalię, przewagi kraju nie wynikają z jednego czynnika, lecz z układu kilku korzystnych zmiennych: dojrzałej bazy poddostawców, dostępności kadr i tańszej energii w porównaniu z innymi rynkami:

Hiszpania jest opcją idealną do rozszerzenia produkcji w Europie dzięki rozwiniętej infrastrukturze przemysłowej i niższym kosztom energii niż w wielu krajach regionu.

W alternatywie pozostawały inne lokalizacje, w tym Niemcy, ale zostały one odrzucone właśnie przez wysoki koszt pracy i energii. Dla elektromobilności – energochłonnej z natury – to różnica odczuwalna nie tylko w arkuszu kalkulacyjnym, ale i w końcowej cenie katalogowej.

Decyzja nie zapadła – ale zegar tyka

BYD nie ogłosił jeszcze ostatecznej lokalizacji. Spółka nadal analizuje warianty i sygnalizuje, że każdy układ inwestycyjny i tak musi przejść przez sito chińskich regulatorów. Oficjalny wybór może zostać ogłoszony przed końcem bieżącego roku, co wpisuje się w tempo ekspansji marki na Starym Kontynencie. Dla porządku: to nie jest sprint po granty, ale maraton o lokalny rynek. Produkcja w UE skraca logistykę, ogranicza ryzyka taryfowe i ułatwia spełnienie lokalnych wymogów co do lokalnej zawartości i śladu węglowego dostaw.

Strategia „produkuj lokalnie, sprzedawaj lokalnie”

Plan BYD-a jest prosty w formie i złożony w realizacji: modele sprzedawane w Europie mają być wytwarzane w Europie. Cel: uniezależnienie się od importu pojazdów gotowych, elastyczność wobec barier celnych i większa kontrola nad jakością oraz terminami. W tle widać wyraźny wzrost popytu: w pierwszych ośmiu miesiącach 2025 r. sprzedaż marki w Europie zwiększyła się o ponad 280% rok do roku, a gama obejmuje zarówno samochody elektryczne, jak i hybrydy typu plug-in. Równolegle BYD przebudowuje struktury w regionie: zatrudnia nowych menedżerów, rozbudowuje sieć dealerską i mocniej stawia na rynki kluczowe, w tym Włochy, gdzie oferta marki dopiero zaczęła wyraźniej wybrzmiewać.

Mapa fabryk: Węgry, Turcja… i (być może) Hiszpania

Na Węgrzech trwają prace nad gigafabryką, przy czym produkcja na dużą skalę została przesunięta na przyszły rok. Zakład w Turcji ma rozpocząć działalność w 2026 r., co domknie logistykę na osi wschód-zachód i pozwoli lepiej bilansować moce wytwórcze w zależności od popytu na poszczególne wersje napędowe. W tym układzie Hiszpania dopełniałaby trójkąt: hub w Europie Środkowej, brama na południowy wschód i zaplecze na Półwyspie Iberyjskim z dostępem do portów oraz dojrzałym zapleczem komponentów (w tym baterii i podzespołów wysokiego napięcia), które można relokować bliżej końcowego montażu.

Co z produktami? Atto 3 z węgierskiej taśmy

BYD potwierdziło, że Atto 3 ma być wytwarzane w węgierskiej fabryce, co dobrze obrazuje intencję producenta: sztandarowy elektryk dla Europy produkowany lokalnie, z czasem uzupełniany o kolejne warianty napędowe i wersje nadwoziowe w zależności od możliwości linii i preferencji rynków. To również sygnał dla łańcucha dostaw: im bliżej końcowego montażu znajdą się dostawcy, tym mniejsze ryzyko przestojów i wahań kosztów transportu.

Co to oznacza dla rynku: krótsze łańcuchy, mniej ceł, szybsze dostawy

Dla klientów i całego rynku skutki są czytelne:

  • Krótsze terminy dostaw i mniejsze ryzyko opóźnień logistycznych.
  • Potencjalnie bardziej stabilne ceny dzięki ograniczeniu kosztów transportu i cła.
  • Większa dostępność wersji dopasowanych do lokalnych regulacji (np. oprogramowanie, wyposażenie bezpieczeństwa).
  • Silniejsza konkurencja w segmencie elektryków i hybryd plug-in, co zwykle wymusza lepsze warunki gwarancyjne i finansowe.

Jeżeli Hiszpania rzeczywiście otrzyma trzeci zakład, presję konkurencyjną najmocniej odczują rynki południowe oraz centra produkcyjne marek, które dotychczas liczyły na przewagi kosztowe poza UE.

Puenta: Europa stała się priorytetem, a Hiszpania ma najwięcej argumentów

BYD nie bawiło się w półśrodki – Europa stała się strategicznym priorytetem, a produkcja na miejscu to dziś jedyna sensowna odpowiedź na zmienność geopolityki, cen energii i logistyki. Hiszpania zebrała punkty za energetykę, koszty i ekosystem przemysłowy. Decyzja formalna jeszcze nie zapadła, ale cała układanka wygląda tak, jakby ostatni puzzel miał trafić właśnie na Półwysep Iberyjski.

Potencjalnie bardziej stabilne ceny dzięki ograniczeniu kosztów transportu i cłacłom.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

Redaktor
Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od dzieciństwa rozbieram silniki, by później składać je lepiej niż fabryka.

© 2026 MotoGuru.pl