⏱️ 4 min.

Dlaczego Akio Toyoda boi się pełnego przejścia na elektryki? Odpowiedź jest prosta

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

09-06-2026 06:06

Akio Toyoda, przewodniczący Toyoty, za największą obawę dla branży uznaje powszechne przejście na samochody elektryczne. Jego wypowiedź dobrze tłumaczy, dlaczego ten japoński gigant nadal rozwija hybrydy, auta spalinowe, motorsport, wodór i modele sportowe spod znaku Gazoo Racing.

Toyota nie odrzuca samochodów elektrycznych, ale nie traktuje ich jako jedynej odpowiedzi na przyszłość motoryzacji. Marka ma już auta bateryjne, lecz jej tempo przejścia na napęd wyłącznie elektryczny jest wyraźnie inne niż u producentów, którzy ustawili całą strategię wokół BEV.

W tle jest nie tylko rachunek emisji, ale też pytanie o emocje, dostawców silników i sens budowania samochodów dla kierowców.

Akio Toyoda boi się nie elektryków, lecz braku alternatywy

Akio Toyoda w rozmowie z Carwow stwierdził, że jego największym lękiem jest sytuacja, w której wszyscy przechodzą na samochody elektryczne. To ważne rozróżnienie, bo przewodniczący Toyoty nie mówi o jednym modelu czy jednej technologii, lecz o kierunku całej branży.

W jego ocenie samochód nie może zostać sprowadzony wyłącznie do arkusza kalkulacyjnego i neutralności emisyjnej. Toyoda przyznał, że jeszcze kilka lat temu czuł się osamotniony w obronie silników spalinowych. Tłumaczył to nie tylko własną sympatią do zapachu i dźwięku pracy silnika, lecz także troską o miejsca pracy u dostawców związanych z jednostkami spalinowymi.

To nie jest argument techniczny w stylu „benzyna kontra prąd”, tylko szersza deklaracja: motoryzacja ma być czymś więcej niż ruchem w stronę jednego standardu.

Wszyscy przechodzący na EV – to był mój największy lęk.

Toyota gra na kilka paliw, a Lexus już dostał korektę planów

Najlepiej widać to po podejściu Toyoty do strategii wielopaliwowej. Firma rozwija samochody elektryczne, ale równolegle utrzymuje zainteresowanie napędami spalinowymi, hybrydami, wodorem i sportowymi konstrukcjami Gazoo Racing. Taki kurs może wyglądać konserwatywnie, ale Toyota od lat buduje przewagę właśnie na tym, że nie stawia wszystkiego na jedną kartę.

Lexus LF-ZC (

W tym kontekście znaczące jest ograniczenie planów dotyczących Lexusa LF-ZC. Elektryczny sedan luksusowej marki Toyoty miał rywalizować z takimi modelami jak BMW i3 oraz Mercedes klasy C electric. Auto miało być również pierwszym modelem Toyoty i Lexusa z akumulatorem półprzewodnikowym, ale projekt został ucięty.

To pokazuje, że Toyota nie chce ścigać się z konkurencją na samą liczbę elektrycznych premier. Dla klientów może to oznaczać wolniejsze tempo debiutów BEV, ale dla marki również mniejsze ryzyko wejścia w kosztowną technologię w złym momencie. W świecie, w którym elektryczna rewolucja coraz częściej zderza się z cenami, infrastrukturą i popytem, taka ostrożność nie brzmi już jak herezja z garażu wuja od gaźników.

Gazoo Racing ma być dowodem, że silnik nadal ma sens

Toyoda wypowiadał się podczas trzeciej rundy wyścigów długodystansowych Super Taikyu na torze Fuji Speedway. To nieprzypadkowe miejsce, bo Toyota od lat używa sportu motorowego jako laboratorium dla aut drogowych. Gazoo Racing rozwijało między innymi GR Yarisa, GR GT oraz nowy samochód sportowy z centralnie umieszczonym silnikiem.

Przy pracy nad GR Yarisem Toyoda opisywał bardzo fizyczny sposób rozwoju auta: codziennie jeździł, codziennie coś psuł i codziennie zespół musiał to naprawiać. Wskazał przy tym Naohiko Saito, głównego inżyniera GR Yarisa. Ta anegdota dobrze pasuje do filozofii Toyoty: samochód sportowy nie rodzi się wyłącznie w prezentacji zarządu, tylko w testach, awariach i poprawkach.

Na Fuji pojawił się także Concept M, czyli testowy GR Yaris dla nowego auta z centralnym silnikiem. Samochód przejechał 473 okrążenia i zajął czwarte miejsce w swojej klasie. W tym samym wyścigu Toyota wystawiła również wodorowego GR Yarisa, częściowo prowadzonego przez samego Toyodę.

Największy spór Toyoty dotyczy emocji, nie tylko emisji

Toyoda nie twierdzi, że samochody elektryczne nie mają przyszłości. Jego wypowiedzi uderzają raczej w założenie, że cała branża powinna iść jednym kanałem technologicznym. Toyota chce utrzymać miejsce dla różnych napędów, bo różne rynki, różni kierowcy i różne zastosowania nie muszą mieć tej samej odpowiedzi.

Najmocniejszy przekaz brzmi jednak mniej technicznie: dobry bilans, zysk i neutralność węglowa nie są dla Toyody wystarczająco ekscytujące, jeśli zniknie przyjemność z tworzenia samochodów. Właśnie dlatego Toyota nadal rozwija auta sportowe, testuje wodór i nie rezygnuje z silników spalinowych. To może być strategia ryzykowna, ale równie ryzykowne byłoby udawanie, że cała motoryzacja da się zamknąć w jednym rodzaju napędu.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Redaktor działu Retro
Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.

© 2026 MotoGuru.pl