Właściciel elektrycznego Chargera Daytona dostał mandat za hałaśliwy wydech. Problem w tym, że jeździ elektrykiem

Absurd rodem z amerykańskiego filmu wydarzył się w Minnesocie – elektryczny Dodge Charger Daytona EV został ukarany mandatem za „zbyt głośny wydech”. Problem w tym, że samochód nie ma rur wydechowych, a jego ryk to jedynie efekt głośników Fratzonic Chambered Exhaust, symulujących brzmienie V8.
Mandat, którego być nie powinno
Cała sytuacja miała miejsce w Stillwater, mieście znanym z restrykcyjnych przepisów dotyczących hałasu. Mike z Distressed Media, właściciel Dodge Charger Daytona EV, opowiedział poprzez swój kanał na platformie YouTube, jak został zatrzymany przez patrol Minnesota State Patrol. Stał spokojnie na światłach jako ósme auto w kolejce, gdy nagle pierwsza maszyna z kolumny wystartowała z hukiem. To wystarczyło, by policjant zainterweniował – tyle że zamiast sprawcy wybrał… elektryczną Daytonę. Jak podał właściciel auta:
Byłem ósmym samochodem w kolejce, a hałas dobiegał z przodu. Mimo to funkcjonariusz podszedł do mnie i wypisał mandat.
Fratzonic zamiast rur
Charger Daytona EV nie ma silnika spalinowego ani wydechu. Hałas, który zwrócił uwagę policji, pochodził z systemu Fratzonic Chambered Exhaust – zestawu głośników, które emitują sztuczny dźwięk V8. To swoiste „karaoke motoryzacyjne”, mające dodać elektrykowi charakteru muscle cara. Mike próbował wyjaśnić całą absurdalną sytuację, mówiąc policjantowi, że jego auto jest elektryczne i nie ma żadnego układu wydechowego. Jednak funkcjonariusz odparł tylko:
Nie dyskutuję z panem, proszę przyjąć mandat.
Mandat, który zniknął
Kolejny zwrot akcji nastąpił dopiero po kilku tygodniach. Mike relacjonował, że przez dziesięć tygodni co tydzień dzwonił do sądu w hrabstwie, by ustalić termin rozprawy. Ku jego zdziwieniu – sprawa nie została wprowadzona do systemu. Jak stwierdził właściciel Dodge’a:
Dzwoniłem przez dziesięć tygodni i wciąż nic. Nie ma mojego mandatu w rejestrze. Albo ktoś się zorientował, że cała sytuacja jest farsą, albo jeszcze mnie to czeka.
Charger Daytona EV – przyszłość czy profanacja?
Charger Daytona EV wzbudza kontrowersje od momentu premiery. Dla jednych to symbol przyszłości amerykańskich muscle carów, dla innych – herezja, bo zamiast bulgoczącego V8 dostajemy głośniki naśladujące brzmienie benzyny. Dodge zapewnia, że auto ma oferować sportowe emocje, a system Fratzonic to integralna część projektu.
Faktem jest, że elektryczny Charger Daytona EV zapisał się w historii w dość niecodzienny sposób. Możliwe, że to pierwszy elektryk na świecie ukarany mandatem za hałas, którego w rzeczywistości nie ma. Trudno o lepszy przykład, jak szybko zmienia się motoryzacyjna rzeczywistość i jak nieprzystosowane bywają przepisy do nowych technologii.
O autorze
Piotr Popiołek
Najnowsze

Jos Verstappen dachował w Belgii. Mocne uderzenie zakończyło jego rajd

Alfa Romeo zmienia kurs. Takie będą przyszłe Giulia i Stelvio

Największy koncern świata złapał zadyszkę. Globalna sprzedaż spadła drugi miesiąc z rzędu

Ta francuska limuzyna znika z europejskiego rynku. Powstała z myślą o Chinach



