Ta włoska marka wciąż bije rekordy rentowności. 947 tys. zł zysku na sprzedanym aucie

Ferrari w 2025 roku zarobiło 223 680 euro (ok. 947 295 zł) na każdym dostarczonym samochodzie. To poziom, który stawia tę włoską markę ponad wszystkimi producentami, którzy muszą sprzedać dziesiątki, a czasem setki aut, by osiągnąć podobny efekt finansowy.
Rentowność w motoryzacji nie zawsze idzie za skalą sprzedaży. Duże koncerny potrafią dostarczać miliony samochodów rocznie, ale ich zysk na sztuce często bywa znacznie niższy niż w przypadku marek bardzo luksusowych.
Ferrari jest tu skrajnym przykładem firmy, która sprzedaje mało, ale zarabia wyjątkowo dużo.
Ferrari ma własny indeks rentowności
Porównanie opiera się na tzw. indeksie rentowności Ferrari. Uwzględnia on dwie dane z rocznych raportów producentów: przychody ze sprzedaży samochodów oraz zysk operacyjny, czyli kwotę zostającą po odjęciu kosztów produkcji, administracji i dystrybucji.
W takim ujęciu Ferrari w 2025 roku potwierdziło pozycję najbardziej dochodowego producenta na świecie. Włoska firma osiągnęła 223 680 euro (ok. 947 295 zł) zysku operacyjnego na dostarczony pojazd. Marża operacyjna wyniosła 42,7%.
To różnica modelu biznesowego, w którym ograniczona dostępność, bardzo wysoka cena transakcyjna i silna pozycja marki tworzą finansowy efekt trudny do powtórzenia. Ferrari nie musi gonić wolumenu, bo na jednym samochodzie osiąga wynik, który dla innych producentów wymaga całej małej floty.
Jaguar Land Rover jest drugi, ale dystans pozostaje ogromny
Za Ferrari znalazł się Jaguar Land Rover, należący do indyjskiej grupy Tata. Brytyjska firma zbudowała dochodowy biznes głównie wokół Land Rovera i Range Rovera. W 2025 roku osiągnęła 18 657 euro (ok. 79 012 zł) zysku operacyjnego na sprzedany samochód.
Ten wynik wygląda bardzo dobrze na tle większości branży, ale przy Ferrari nadal oznacza dużą lukę. Jaguar Land Rover musi sprzedać bowiem 12 pojazdów, żeby osiągnąć zysk operacyjny porównywalny z jednym autem z Maranello. Przy zysku netto obraz jest znacznie słabszy, bo na jeden samochód przypada tylko 97 euro (ok. 411 zł).
Tesla zarabia na autach elektrycznych, ale Ferrari jest daleko z przodu
Tesla pozostaje jednym z nielicznych wyraźnie dochodowych graczy w świecie samochodów elektrycznych. Firma osiągnęła 9,59 mld euro (ok. 40,61 mld zł) zysku operacyjnego. W przeliczeniu na samochód daje to 5859 euro (ok. 24 816 zł).
A to oznacza, że Tesla musi sprzedać 38 samochodów, aby zarobić tyle, ile Ferrari na jednym dostarczonym pojeździe. Brzmi brutalnie, ale dobrze pokazuje różnicę między producentem masowym a marką, która z luksusu zrobiła maszynę do drukowania marży.
Ferrari poprawiło wynik, gdy inni tracili rentowność
Najciekawszy jest nie tylko sam poziom zysku, ale też kierunek zmian. Ferrari było jedynym producentem, który zwiększył rentowność względem poprzedniego roku. W indeksie wynik włoskiej marki wzrósł o 10%.
Większość producentów zanotowała spadek. Nieliczne wyjątki to Xpeng, Leapmotor i Geely, ale ich sytuacja nie zmienia ogólnego obrazu rynku. Rok 2025 pokazał, że branża ma problem nie tylko ze sprzedażą, lecz także z utrzymaniem marż.
Porsche, Mazda i Ford mocno straciły w indeksie
Wśród rentownych firm najsłabsze zmiany odnotowały Porsche i Mazda. Obie firmy spadły w indeksie o 93%. Ford stracił 89%, Mitsubishi Motors 54%, Subaru 48%, General Motors 42%, a Kia 36%.
Grupa Volkswagen zanotowała spadek o 35%. Toyota wypadła stabilniej, choć także z wynikiem niższym o 11%. Te liczby pokazują, że presja kosztów, transformacja napędowa i walka cenowa uderzają nie tylko w producentów popularnych.
Stellantis przeszedł z zysku do straty
Szczególnie źle wygląda wynik Stellantisa. Grupa w 2024 roku notowała 1973 euro (ok. 8356 zł) zysku na samochodzie. W 2025 roku spadła do straty 1991 euro (ok. 8433 zł) na pojazd. To zmiana, która dobrze oddaje skalę problemów dużych koncernów.
Przy szerokim portfolio marek i globalnej działalności sama sprzedaż aut nie wystarcza, jeśli marże rozjeżdżają się z kosztami. Ferrari w tym samym czasie robi coś odwrotnego: utrzymuje ekskluzywność i zamienia ją w finansową przewagę.
Dlaczego Ferrari tak odstaje od reszty rynku?
Ferrari nie konkuruje z producentami masowymi na ich zasadach. Marka sprzedaje mniej samochodów, ale każdy z nich ma bardzo wysoką wartość jednostkową i silny potencjał personalizacji. W takim modelu liczy się nie liczba rejestracji, lecz jakość marży.
Dla dużych koncernów to trudna lekcja. Skala pomaga obniżać koszty, ale nie gwarantuje wysokiego zysku na aucie. Ferrari pokazuje, że w motoryzacji czasem mniej znaczy znacznie więcej, zwłaszcza gdy klient płaci nie tylko za samochód, ale też za dostęp do świata, którego nie da się łatwo skopiować.
O autorze
Tomasz Nowak
Najnowsze

Golf GTI Edition 50 odzyskuje koronę Nürburgringu. Honda traci koronę o ułamek sekundy

Red Bull przebudował RB22 i od razu wrócił do gry. Miami pokazało skalę zmian

Red Bull szykuje plan B. Oscar Piastri miałby zastąpić Maxa Verstappena

Izera wraca do gry? Chińczyków mają zastąpić Tajwańczycy





