Fiat Pandina 2028 może dostać platformę z Chin. Stawka to cena poniżej 15 tys. euro

Fiat pracuje nad następcą Pandiny, która ma pozostać w produkcji w Pomigliano d’Arco co najmniej do 2027 roku. Nieoficjalnie mówi się, że koncept zapowiadający nową generację może zostać pokazany jesienią podczas Salonu Samochodowego w Paryżu. Według tych samych doniesień rynkowy debiut auta jest przewidywany na 2028 rok.
Nowy model miałby wykorzystać wspólną architekturę rozwijaną w ramach grupy Stellantis. W grze jest pokrewieństwo techniczne z przyszłym Citroënem C1, choć sama platforma pozostaje dziś nieujawniona.
Chiński trop w małym Fiacie
Coraz wyraźniej pojawia się hipoteza, że baza techniczna może pochodzić z Chin dzięki współpracy Stellantisa z Leapmotor. Taki ruch miałby uprościć obniżenie kosztów i pomóc utrzymać niski próg wejścia do gamy, co w tym segmencie bywa ważniejsze niż najbardziej efektowne prezentacje. Celem ma być cennik startujący z poziomu poniżej 15 000 euro (ok. 64 287 zł) zarówno dla wersji elektrycznej, jak i hybrydowej. W odmianie elektrycznej przewidywane są małe i tańsze akumulatory od chińskiego partnera, a układ hybrydowy ma pozostać bliski obecnej formule modelu.
Stylistyka może pójść śladem Grande Pandy
Na ostateczny wygląd jest jeszcze za wcześnie, ale kierunek wydaje się dość czytelny. Następna Pandina może porzucić dzisiejsze miękkie linie na rzecz bardziej kanciastej sylwetki inspirowanej Grande Pandą. W lepiej wyposażonych wersjach mogą pojawić się reflektory LED o pikselowym wzorze. Całość ma też mocniej nawiązywać do świata crossoverów, bo dziś nawet małe auta coraz częściej chcą wyglądać na odrobinę bardziej terenowe, choć zwykle kończy się to głównie na stylistyce.
Prostsze wnętrze, tańsza elektronika
Kabina w bazowych odmianach może być bardzo oszczędna w formie. Zamiast rozbudowanych ekranów centralnym elementem systemu multimedialnego ma stać się smartfon mocowany w desce rozdzielczej za pomocą dedykowanych uchwytów. Taka decyzja wpisywałaby się w prostą logikę segmentu aut miejskich. Im mniej kosztownych elementów wyposażenia, tym łatwiej utrzymać cenę na poziomie, który nie odstraszy klientów szybciej niż kolejna podwyżka.
Dlaczego Pandina jest dla Fiata tak ważna
Utrzymanie ciągłości między obecną Pandiną a jej następcą ma znaczenie strategiczne, bo to dziś najpopularniejszy model marki. Fiat nie chce zostawić pustego miejsca w ofercie, a przy okazji szykuje się do pokazania w Paryżu także Giga Pandy i Fastbacka. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, następna Pandina będzie nie tylko rozwinięciem dobrze znanej nazwy, ale też testem dla nowego podejścia do taniego samochodu miejskiego. W tym przypadku pytanie nie brzmi wyłącznie, skąd będzie platforma, ale czy uda się dowieźć obiecywaną cenę bez zbyt dużych kompromisów.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

Bentley szykuje mniejszego elektrycznego SUV-a. Klienci już dali mu zielone światło

Honda daje nawet 8 lat gwarancji, ale stawia twardy warunek serwisowy

Nowy Suzuki Swift Premium za 69 500 zł. Miejski hatchback z dużym rabatem i bogatym wyposażeniem

Fiat 500e sukcesem w Kanadzie. 19 razy lepszy wynik niż w USA



