Ford Mustang Hybrid – legendarny muscle car zbliża się do elektryfikacji

Ford przez osiem lat unikał tematu hybrydowego Mustanga, choć konkurenci już dawno przeszli na prąd. Teraz jednak pojawiły się konkretne sygnały, że kultowy model wreszcie może skorzystać z „dobrodziejstwa” elektryfikacji. Podobno testy drogowe już trwają.
Od obietnic do realnych prototypów
Ford po raz pierwszy ogłosił plany wprowadzenia hybrydowego Mustanga w styczniu 2017 roku. Świat motoryzacji od tego czasu przewrócił się do góry nogami – Porsche 911, Chevrolet Corvette czy nawet flagowy V12 Lamborghini zdążyły już zaprzyjaźnić się z elektryfikacją. Mustang natomiast pozostał wierny klasycznej benzynie. Jak podał serwis Ford Authority, powołując się na źródła bliskie sprawie, projekt wewnętrznie oznaczony jako S650E znajduje się obecnie w fazie testów z udziałem prototypów jeżdżących po drogach. To oznacza, że hybrydowy Mustang jest bliżej realizacji niż kiedykolwiek wcześniej.
Co kryje się pod oznaczeniem S650E?
Obecna generacja S650 zadebiutowała w 2022 roku, a hybrydowy wariant był wówczas jedynie luźną sugestią. Premiera odbyła się bez oficjalnego potwierdzenia, a Ford w międzyczasie rozbudował gamę o skrajnie różne odmiany – od czterocylindrowych wersji sportowych aż po wyczynowe konstrukcje inspirowane GT3, znany pod nazwą GTD. Hybrydy wciąż brakowało, ale teraz wygląda na to, że producent zamierza domknąć układankę. Oznaczenie S650E sugeruje, że hybryda bazuje na obecnej generacji, a nie na zupełnie nowej platformie.
Dlaczego Ford czekał tak długo?
Pytanie nasuwa się samo – skoro konkurencja zdążyła oswoić swoich klientów z elektryfikacją, dlaczego Ford zwlekał? Powody można szukać w zachowawczości wobec konserwatywnej bazy fanów Mustanga, którzy traktują bulgoczące V8 niemal jak świętość. Hybryda mogła wydawać się zbyt ryzykowna i odstraszyć lojalnych klientów. Jednak rynek nie stoi w miejscu. Regulacje emisji, presja na redukcję CO₂ i zmieniające się trendy wymusiły, by nawet tak kultowy model jak Mustang przeszedł adaptację.
Mach-E to za mało
Ford próbował już oswoić klientów z elektrycznym hasłem „Mustang” – zrobił to poprzez wprowadzenie SUV-a Mustang Mach-E. Tyle że dla fanów muscle carów był to raczej policzek niż spełnienie marzeń. Prawdziwy Mustang, z niską sylwetką i muskularnym nadwoziem, wciąż nie miał ani hybrydy, ani napędu w pełni elektrycznego. Nowe testy mogą więc doprowadzić do sytuacji, w której Ford w końcu zaoferuje pełne spektrum Mustanga – od klasycznych odmian spalinowych, przez hybrydę, aż po elektrycznego Mach-E.
Co dalej?
Na razie brak oficjalnych szczegółów technicznych. Nie wiadomo, jaki silnik spalinowy zostanie sparowany z jednostką elektryczną ani jaką moc zaoferuje cały układ. Można jednak zakładać, że hybryda Mustanga zachowa sportowy charakter, a elektryczny boost posłuży nie tylko do zmniejszenia emisji, lecz także do poprawy osiągów oraz charakterystyki układu napędowego. Sprzedaż takiej wersji mogłaby ruszyć w ciągu kilku najbliższych lat, co pozwoliłoby Mustangowi nie tylko przetrwać w coraz bardziej restrykcyjnym świecie motoryzacji, ale także wejść w nową erę bez rezygnacji z własnej tożsamości.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Mercedes odparł zarzuty o faworyzowanie kierowcy. To „obca myśl”

Ferrari 0,413 s przed Astonem. Cairoli wygrał na Lausitzringu i przejął fotel lidera DTM

GAC GS3 EMZOOM z polskim cennikiem. Ma 170 KM i automat

Ferrari zaprzecza plotkom. Luce to nie „bilet do limitowanych modeli”



