Hyundai Tucson 2027 zrzuca kamuflaż. Jaki będzie?

Hyundai Tucson szykuje dużą zmianę stylu, a prototyp modelu z 2027 roku wreszcie pokazał się bez ciężkiego maskowania. Efekt ma być bardziej elegancki i zachowawczy (czyli mniej „patrz na mnie”), ale detale robią swoje. Auto ma zadebiutować jeszcze w tym roku, a w planach mają być hybrydy, hybryda plug-in i możliwa odmiana N. Jeśli to brzmi jak „wszystko naraz”, to dokładnie tak wygląda kierunek.
To nie pierwszy raz, gdy Tucson 2027 wpada w obiektyw podczas jazd testowych. Wcześniej niemal zawsze jeździł w grubej, czarnej „piżamie” z okładzin i folii, która skutecznie zabijała proporcje. Teraz ciężkie maskowanie zniknęło i widać wyraźnie, że projektanci poszli w stronę bardziej uporządkowanej sylwetki, z nawiązaniami do zeszłorocznego konceptu Crater (ale bez jego ostrej agresji).
Przód: gładka osłona chłodnicy i światła w „łamanym” rysunku
Z przodu widać w pełni zabudowaną osłonę chłodnicy albo bardzo gładką, „na równo” poprowadzoną powierzchnię. Po bokach są kanciaste światła do jazdy dziennej, które płynnie przechodzą w duże reflektory. Niżej widać wlot powietrza osadzony w środkowej części oraz szeroki dolny otwór. Ten dolny element ma poziome listwy, które przy środku unoszą się do góry, dodając trochę charakteru (bez krzyku). To drobiazg, ale robi różnicę w odbiorze, bo przód nie wygląda jak przypadkowa układanka.
Profil: maska zachodząca na błotniki, płaska linia i chowane klamki
Z boku prototyp pokazuje maskę typu „clamshell”, czyli jednoczęściową, zachodzącą na błotniki (to detal kojarzony z droższymi projektami). Linia boczna jest dość płaska, a cała blacha wygląda na bardziej „wygładzoną” niż dotychczas. Efekt jest spokojniejszy, bo znikają ekstrawaganckie przetłoczenia, które wcześniej krzyczały pierwsze.
Pojawiają się też klamki zlicowane z karoserią, czyli chowane, a nie klasycznie wystające. Jednocześnie da się zauważyć bardzo długi przedni zwis, a mocno stylizowane poszerzenia nadkoli są wciąż częściowo ukryte pod czarno-białym kamuflażem (tak, jeszcze coś zostało do zasłonięcia).
Tył: pionowe lampy i tablica rejestracyjna przeniesiona na zderzak
Tył zdradza mniej, ale dwie rzeczy widać od razu. Zamiast dotychczasowych lamp o „szponiastym” rysunku pojawiają się duże, pionowe jednostki umieszczone na zewnętrznych krawędziach. Druga zmiana jest bardziej praktyczna: wnęka na tablicę rejestracyjną została przeniesiona z klapy bagażnika na zderzak. To zazwyczaj idzie w parze z innym ułożeniem przetłoczeń i detali na klapie, więc ten ruch może oznaczać sporo pracy z tyłu auta (nawet jeśli prototyp nadal gra w chowanego).
Napędy: nowa hybryda, lepsze plug-in i możliwy Tucson N
Producent trzyma szczegóły pod kluczem, ale oczekiwania są dość konkretne: debiut jeszcze w tym roku i nowy układ hybrydowy. W planach ma być też wyraźnie ulepszona hybryda plug-in, czyli wersja z możliwością ładowania z gniazdka. Najciekawiej brzmi możliwy Tucson N. Plotki mówią o zestawie z silnikiem 1.6 turbo nowej generacji oraz tylną elektryczną osią napędową. Taki układ miałby dać napęd na cztery koła oraz moc rzędu około 304 KM.
Jeśli Hyundai dowiezie to w wersji produkcyjnej, Tucson 2027 będzie wyglądał dojrzalej, a jednocześnie może dostać „sportowy wytrych” w postaci N. Zostaje tylko pytanie, czy ta „grzeczniejsza twarz” ma przykryć zmiany, czy po prostu w końcu pozwoli im wybrzmieć (bez przebrania na pół auta).
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Hamilton patrzy na Mercedesa z niepokojem. Sugeruje przewagę silnika

Verstappen rozbił się już w Q1 w Australii. Red Bull szuka przyczyny dziwnej awarii

Russell rozbił bank w Melbourne. Mercedes z pierwszego rzędu, Verstappen odpadł po kraksie

SAIC Z7 wygląda jak Porsche Taycan, ale kosztuje ułamek jego ceny



