Lexus F w odwrocie? Szef marki przyznaje, że przyszłość sportowych modeli stoi pod znakiem zapytania

Lexus może wkrótce rozstać się ze swoją najbardziej rozpoznawalną linią sportowych modeli. Takashi Watanabe, globalny szef marki, zasugerował w rozmowie z australijskim serwisem Drive, że seria „F” – znana z takich ikon jak IS F, RC F czy GS F – może nie doczekać się kontynuacji w dotychczasowej formie. W erze pojazdów definiowanych przez oprogramowanie (SDV) sportowy charakter marki ma przejść głęboką transformację.
Od potężnego V8 do przycisku „F-Mode”
Początki sportowej rodziny Lexusa sięgają 2007 roku, gdy zadebiutował Lexus IS F – niepozorna limuzyna, pod której maską drzemiał 5-litrowy silnik V8 o potężnym brzmieniu i charakterze, jakiego dotąd nie kojarzono z marką. Auto otworzyło nowy rozdział dla japońskiego producenta, a wraz z nim pojawiły się kolejne modele: RC F i GS F – wszystkie napędzane ośmiocylindrowymi jednostkami.
Dziś, po 17 latach, nazwa „F” formalnie przetrwała jedynie w modelu IS500 F Sport Performance, który jednak – jak sama nazwa wskazuje – balansuje między klasycznym „F” a bardziej marketingowym dodatkiem do wersji wyposażeniowej.
„F” jako idea, nie model
W rozmowie z serwisem Drive, Takashi Watanabe wyjaśnił, że „F” to obecnie tylko jedna z form ekspresji osiągów w gamie Lexusa:
W miarę jak wchodzimy w erę SDV – pojazdów definiowanych przez oprogramowanie – pojawią się nowe elementy związane z tym pojęciem. Przycisk, który widzieliście na kierownicy, reprezentuje możliwą ewolucję F-Mode – wyrażenie sportowego ducha marki poprzez oprogramowanie.
Oznacza to, że zamiast mechanicznego V8 czy twardych zawieszeń, sportowość Lexusa może być w przyszłości definiowana algorytmami, aktualizacjami OTA i cyfrowymi profilami jazdy. Innymi słowy – „F” przeniesie się spod maski do… kodu.
Bez F-hardware, ale z duchem F
Choć Watanabe nie powiedział wprost, że sportowe Lexusy całkowicie znikną, trudno nie odczytywać jego słów jako zapowiedzi dużej zmiany. Najnowsze koncepty marki, jak Lexus Sport Concept, nie mają już żadnych widocznych odniesień do działu F – brak charakterystycznych oznaczeń, a nawet nazewnictwa, o czym wspomniał szef Lexusa:
Nie mamy obecnie konkretnego planu produktowego, który przesądzałby o kontynuacji serii F w obecnym kształcie.
W praktyce oznacza to, że firma pozostawia sobie otwartą furtkę – z jednej strony nie potwierdza końca serii, z drugiej nie zapowiada żadnego nowego modelu F.
Nowe V8 daje iskierkę nadziei
Na horyzoncie widać jednak iskrę optymizmu. Toyota i Lexus pracują wspólnie nad nowym silnikiem V8, który ma trafić do zupełnie nowego auta sportowego, roboczo nazywanego LFR. Według nieoficjalnych doniesień, jednostka ta może zostać wykorzystana także w SUV-ach – co sugeruje, że tradycyjny napęd nie znika jeszcze całkowicie. Jednocześnie żadna z niedawnych premier ani prototypów Lexusa – nawet tych z wysokimi osiągami – nie nosi już emblematów „F”. To znak, że marka koncentruje się na integracji sportowego DNA z nowymi technologiami, a nie na utrzymaniu osobnego działu.
Co dalej z serią F?
Dla wielu fanów japońskiego producenta, modele z literą „F” były ostatnim bastionem klasycznej motoryzacji – potężne silniki, napęd na tył, charakter i dźwięk, który trudno pomylić z czymkolwiek innym. Nawet współczesny Lexus RC-F oferował bardzo mechaniczne doznania, niemal rodem z rasowych musclecarów. W świecie, gdzie coraz więcej zależy od oprogramowania, Lexus stara się znaleźć sposób, by zachować sportowego ducha w zupełnie nowym kontekście. Czy się to uda? Na razie – jak zauważył sam Watanabe – pozostaje tylko czekać i obserwować, jak marka zdefiniuje sportowe emocje w erze cyfrowych aut.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Le Mans Ultimate zmierza na konsole. PS5 i Xbox celują w 2027 rok

Verstappen nie chce odchodzić z F1, ale GT3 daje mu dziś więcej frajdy

Ferrari pokaże w Chinach nietypowe skrzydło. Debiut już w FP1

Max Verstappen rusza na Nürburgring 24 Hours. Mistrz F1 szykuje debiut w GT3



