Szejkowie kpią z brytyjskiego prawa. 13 tysięcy mandatów i tylko 1% skuteczności

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Ferrari, Lamborghini, McLareny i inne luksusowe samochody z rejestracjami państw Zatoki Perskiej każdego lata pojawiają się na ulicach Londynu. Problem zaczyna się wtedy, gdy ich kierowcy parkują w niedozwolonych miejscach, a wyegzekwowanie wystawionych mandatów okazuje się niezwykle trudne.

13 423 mandaty i zaledwie 1% skuteczności

Skalę problemu dobrze pokazują dane dotyczące samochodów zarejestrowanych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W latach 2018-2022 władze Westminsteru próbowały wyegzekwować należności z 13 423 mandatów wystawionych takim pojazdom. Według danych przytoczonych przez „The Wall Street Journal” zapłacono zaledwie około 1% z nich.

Sytuacja nie jest wyłącznie historycznym problemem. W 2025 roku samochody zarejestrowane w Katarze otrzymały w Westminsterze 2570 mandatów za parkowanie, więcej niż pojazdy z jakiegokolwiek innego państwa zagranicznego. Cztery państwa Zatoki Perskiej odpowiadały łącznie za 41% mandatów wystawionych tam zagranicznym pojazdom.

Ferrari i Lamborghini pod Harrodsem

Jednym z miejsc, gdzie problem jest szczególnie widoczny, są okolice domu towarowego Harrods. Zagraniczne samochody pojawiają się m.in. na stanowiskach przeznaczonych do załadunku, postojach taksówek, przystankach autobusowych oraz przy podwójnych żółtych liniach oznaczających zakaz parkowania.

„The Wall Street Journal” opisał m.in. Ferrari Purosangue z katarskimi tablicami rejestracyjnymi pozostawione w niedozwolonym miejscu w pobliżu Harrodsa. Samochód miał już mandat za wycieraczką, gdy wrócił jego kierowca. Zapytany, czy zamierza go uregulować, odpowiedział: „Oczywiście”. Po czym odjechał z mandatem pozostawionym za wycieraczką.

Typowa kara wynosi około 150–215 dolarów (ok. 561–805 zł). W przypadku osób, które wydają około 34 000 dolarów (ok. 127 238 zł) w jedną stronę na lotniczy transport samochodu do Wielkiej Brytanii, sama wysokość mandatu może nie stanowić szczególnie skutecznego środka odstraszającego.

Problemem jest egzekucja

Westminster zapewnia, że kierowcy zagranicznych pojazdów podlegają tym samym przepisom, co pozostali użytkownicy dróg. W praktyce problem pojawia się jednak później. W przypadku samochodów zarejestrowanych poza Europą, brytyjskie władze często nie mogą uzyskać danych właściciela pojazdu, które byłyby potrzebne do skutecznego dochodzenia należności.

Brytyjski rząd potwierdził wcześniej, że danych właścicieli pojazdów nie można udostępniać międzynarodowo na potrzeby egzekucji tego rodzaju zobowiązań cywilnych. Samorządy mogą wprawdzie korzystać z międzynarodowych firm windykacyjnych po wyjeździe samochodu z Wielkiej Brytanii, ale odzyskanie pieniędzy nadal pozostaje trudne.

Luksusowe auta przylatują do Londynu samolotami

Obecność samochodów z Kataru, ZEA czy Arabii Saudyjskiej w Londynie nie jest przypadkowa. W miesiącach letnich zamożni mieszkańcy państw Zatoki Perskiej przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii, a część z nich transportuje razem ze sobą własne supersamochody i luksusowe SUV-y. Zjawisko jest na tyle regularne, że bywa określane mianem londyńskiego „sezonu supersamochodów”.

Lotniczy transport auta ma kosztować około równowartość ok. 127 238 zł w jedną stronę, czyli okołook. 254 476 zł za podróż w obie strony. Przy takich wydatkach kilkaset złotych kary za nieprawidłowe parkowanie może mieć niewielkie znaczenie finansowe dla właściciela samochodu.

Westminster szuka innych sposobów

Mandaty nie są jedynym narzędziem stosowanym przez londyńskie władze. Westminster korzysta również z możliwości fizycznego przestawiania pojazdów utrudniających ruch, choć blokowanie kół i odholowywanie zagranicznych samochodów są stosowane stosunkowo rzadko.

Brytyjski rząd nie planował przy tym przyznania samorządom szerszych uprawnień pozwalających na przejmowanie samochodów wyłącznie dlatego, że są powiązane z niezapłaconymi mandatami parkingowymi. Efekt jest paradoksalny: mandat można wystawić bez większego problemu, ale w przypadku części zagranicznych samochodów znacznie trudniej zmusić właściciela do jego zapłacenia.

O autorze

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Zespół redakcyjny
Redakcja MotoGuru.pl to zbiorowy podpis stosowany przy materiałach przygotowanych wspólnie przez członków zespołu, aktualizowanych przez więcej niż jedną osobę lub publikowanych w ramach współpracy wydawniczej.Każdy taki tekst podlega standardowej weryfikacji redakcyjnej. Sprawdzamy zgodność ze źródłami, poprawność danych, nazw, dat i kontekstu, a informacje pochodzące od producentów oraz innych podmiotów zewnętrznych oddzielamy od ustaleń i wniosków redakcji.Za ostateczną publikację i stosowanie standardów redakcyjnych odpowiada zespół MotoGuru.pl pod nadzorem kierownictwa redakcji. Informacje o członkach zespołu, ich doświadczeniu oraz sposobie przygotowywania treści znajdują się na stronach „O nas” i „Zasady redakcyjne”.

© 2026 MotoGuru.pl