Para emerytów w McLarenie 750S pokonała 16 tys. km w podróży dookoła Australii

Tomasz Studniarek

Tomasz Studniarek

McLaren 750S większości właścicieli kojarzy się raczej z weekendowymi przejażdżkami niż z wielotygodniową wyprawą przez kontynent. Edward Ho postanowił jednak wykorzystać supersamochód zgodnie z jego podstawowym przeznaczeniem: do jazdy. W ciągu około pięciu miesięcy pokonał nim mniej więcej 16 tys. km wzdłuż granic Australii, a podczas całej podróży na prawym fotelu towarzyszyła mu żona.

16 tys. km McLarenem

Edward Ho odebrał swojego McLarena 750S w marcu 2026 roku. Niedługo później rozpoczął podróż, której celem było objechanie Australii możliwie blisko jej granic. Plan zakładał pokonanie około 16 tys. km i odwiedzenie miejsc, do których wcześniej wraz z żoną nie mieli okazji dotrzeć. Ho tak opisał założenie wyprawy:

Celem jest przejechanie około 16 tys. kilometrów wzdłuż całej granicy Australii. Nie chodzi tylko o dotarcie do celu, ale o doświadczenie samej podróży, zobaczenie części kraju, których nigdy wcześniej nie odwiedziliśmy, i wspólne cieszenie się każdym kilometrem.

Nie jest to typowy sposób eksploatacji samochodu tej klasy. Supersamochody często pokonują niewielkie przebiegi, między innymi dlatego, że liczba kilometrów może mieć znaczenie przy późniejszej odsprzedaży. Ho najwyraźniej uznał jednak, że samochód ma przede wszystkim służyć do jazdy.

McLaren 750S ma 750 KM

Wybór samochodu do tak długiej wyprawy jest nietypowy również z czysto praktycznego punktu widzenia. McLaren 750S został zbudowany wokół karbonowej struktury i wykorzystuje centralnie umieszczony, 4-litrowy silnik V8 z podwójnym turbodoładowaniem. Jednostka rozwija 750 KM i 800 Nm.

Według danych McLarena coupe przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,8 sekundy, a jego prędkość maksymalna wynosi 332 km/h. Model zastąpił 720S, otrzymując szereg zmian konstrukcyjnych i technicznych. Trudno więc znaleźć samochód mocniej odbiegający od stereotypowego komfortowego auta turystycznego. Sam właściciel ocenił jednak 750S zupełnie inaczej, niż mogłyby sugerować jego osiągi:

750S spisuje się fantastycznie podczas długich tras. Jest wygodny, kompetentny i sprawia, że każdy dzień w drodze jest przyjemny. Największą atrakcją była możliwość oglądania jednych z najpiękniejszych krajobrazów Australii zza kierownicy.

To nie pierwszy McLaren Edwarda Ho

Australijska wyprawa nie jest jednorazowym eksperymentem właściciela. Poprzednim samochodem Ho był McLaren 570S, którym przejechał niemal 39 tys. km. Po doliczeniu obecnej podróży oznacza to około 55 tys. km pokonanych dwoma McLarenami.

Ho wspomina 570S bardzo dobrze:

To był świetny samochód do posiadania i czerpania z niego przyjemności. Zawsze uwielbiałem prowadzić, więc posiadanie McLarenów było fantastycznym doświadczeniem.

Co ciekawe, właściciel nie skarżył się na długą listę awarii. W 570S zdarzały się sporadyczne problemy z uruchamianiem silnika. Jak relacjonuje Ho, serwis McLarena w Melbourne odświeżył oprogramowanie sterownika ECU, co rozwiązało problem.

Jedyny nietypowy objaw

Również 750S podczas liczącej tysiące kilometrów podróży nie sprawił właścicielowi poważniejszych problemów. Ho zwrócił uwagę jedynie na zachowanie wskazania przewidywanego zasięgu podczas chłodnego poranka, gdy temperatura w rejonie Blue Mountains wynosiła około 5-6 stopni Celsjusza:

Zauważyłem, że przewidywany zasięg samochodu zaczął dość szybko spadać z poziomu około 350 kilometrów. Gdy silnik osiągnął normalną temperaturę pracy, wszystko wróciło do normy i później nie występowały już żadne problemy.

 

Przy takiej trasie znacznie bardziej od serwisu dały o sobie znać koszty paliwa. Ho przyznaje, że rachunek za benzynę po 16 tys. km robi się zauważalny. Jednocześnie podkreśla, że mimo osiągów 750S nie dostał podczas wyprawy żadnego mandatu za przekroczenie prędkości.

Na emeryturze spełnił plan odkładany przez lata

Historia podróży zaczęła się jednak znacznie wcześniej niż zakup 750S. Edward Ho przyjechał do Australii w 1972 roku. Ukończył studia z zakresu elektrotechniki, pracował w rodzinnym przedsiębiorstwie, a następnie przez około 11 lat zajmował się inżynierią.

Na początku lat 90. założył firmę działającą w rozwijającej się wówczas branży IT. Przedsiębiorstwo zajmowało się dystrybucją sprzętu komputerowego, w tym komputerów osobistych i notebooków. Ho prowadził je do 2009 roku, a później przeszedł na emeryturę. Dodatkowy czas pozwolił mu połączyć dwie rzeczy, które od dawna były dla niego ważne: jazdę samochodem i podróżowanie po Australii. Jak tłumaczy, decyzja o wyprawie wynikała przede wszystkim z chęci wykorzystania obecnego etapu życia. Ho wyjaśnił:

Zawsze lubiłem podróże samochodowe, a po przejściu na emeryturę zdałem sobie sprawę, że nie będzie lepszego momentu, żeby zrobić coś, czego zawsze chciałem spróbować. Moja żona i ja wciąż jesteśmy sprawni i zdrowi, dlatego chcieliśmy jak najlepiej wykorzystać ten etap życia, tworząc wspólne wspomnienia, które zostaną z nami na długo.

Na pytanie o jedną z najważniejszych lekcji wyniesionych z życia w Australii odpowiedział:

Jedną z najważniejszych rzeczy, których się nauczyłem, jest to, że w życiu naprawdę nie ma drogi na skróty. Im ciężej pracujesz i im więcej wysiłku wkładasz, tym więcej szczęścia zdajesz się mieć.

McLaren 750S w tej historii jest więc bardziej narzędziem niż głównym bohaterem. Zamiast pilnować licznika przebiegu, Ho wykorzystuje samochód do realizacji planu, na który wcześniej brakowało mu czasu. A perspektywa przekroczenia 16 tys. km jeszcze przed pierwszymi urodzinami auta pokazuje, że garażowanie supersamochodów zdecydowanie nie znajduje się wysoko na jego liście priorytetów.

O autorze

Tomasz Studniarek

Tomasz Studniarek

Redaktor działu Retro
Pasjonat klasycznej motoryzacji, renowacji samochodów oraz rzadkich znalezisk typu barn find. Systematycznie śledzi rynek aukcyjny i historie wyjątkowych egzemplarzy, zwracając uwagę na ich oryginalność, konstrukcję, pochodzenie oraz znaczenie dla rozwoju motoryzacji.W swoich publikacjach opisuje dawną inżynierię, historię modeli i zmieniające się podejście producentów do projektowania samochodów. Szczególnie interesuje go okres sprzed powszechnej unifikacji platform i cyfryzacji wnętrz. Współczesny przemysł motoryzacyjny analizuje krytycznie, zwracając uwagę na wpływ globalizacji, presji kosztowej i marketingu na indywidualny charakter samochodów.

© 2026 MotoGuru.pl