Mitsubishi zapowiada terenowego SUV-a na 2026. Wszystko wskazuje na powrót Pajero

Na Tokyo Auto Salon prezes marki Mitsubishi – Takao Kato – potwierdził, że w 2026 roku zadebiutuje nowy „pełnoprawny” terenowy SUV. A że teaser wygląda znajomo, to słowo „Pajero” wróciło do obiegu szybciej niż błoto na nadkolach po pierwszym zjeździe z asfaltu.
Mitsubishi Takao Kato zapowiedział podczas Tokyo Auto Salon:
W 2026 roku wprowadzimy nowego, pełnoprawnego terenowego SUV-a.
Pajero: koniec w 2021, powrót w 2026
Produkcja „pełnotłustego” Pajero zakończyła się w 2021 roku, domykając około 40 lat historii i cztery generacje modelu. Teraz marka daje sygnał, że chce wrócić do korzeni, czyli do aut „pojedź, gdzie chcesz”, a nie „pojedź, gdzie jest ładowarka i kawiarnia”. Zwiastuni wcześniejsze ujęcia z testów sugerują kanciaste nadwozie oraz rozmiar zbliżony do klasycznego Pajero. 
Patrol od Nissana? Coraz mniej na to wygląda
Wcześniej krążyły spekulacje, że nowe Pajero mogłoby dzielić kluczowe elementy z Nissanem Patrolem, co pasowałoby do układanki sojuszu Mitsubishi–Nissan–Renault. Jednak wg doniesień japońskiego BestCar (powołujących się na źródła w firmie) Mitsubishi ma rozwijać i budować ten projekt samodzielnie.
Pod spodem ma być Triton. A to dużo mówi o kierunku
Nowy SUV ma podobno bazować na tej samej platformie co najnowszy Mitsubishi Triton (pick-up). To by pasowało do narracji o prawdziwej terenówce, bo taka baza zwykle oznacza solidniejsze podejście niż modne „terenowe” dodatki do miejskiego SUV-a. Jeśli ta informacja się potwierdzi, Pajero wróci nie jako gadżet wizerunkowy, tylko jako auto z priorytetem na wytrzymałość i możliwości terenowe.
Silnik: diesel 2,4 biturbo i 201 KM (KM). Hybryda plug-in też na stole
Bazową opcją ma być 2,4-litrowy, czterocylindrowy diesel biturbo z Tritona, o mocy 201 KM i 470 Nm. To poziom bardzo bliski temu, co w tej klasie oferuje Toyota Land Cruiser Prado w wersji z dieslem (również 201 KM, 500 Nm). Równolegle rozważany jest napęd hybrydowy plug-in oparty o rozwiązanie z Outlandera PHEV: benzynowe 2,4 i dwa silniki elektryczne z akumulatorem litowo-jonowym.
W tej drugiej konfiguracji układ ma łącznie 248 KM (KM) i 450 Nm, a to już zapowiada sensowną alternatywę dla diesla. Pytanie brzmi, czy taki zestaw „udźwignie” gabaryty i masę większego, bardziej terenowego auta bez poczucia, że pracuje na ciągłej zadyszce. Marka może potrzebować podnieść osiągi albo zmienić konfigurację, jeśli chce, by hybryda pasowała charakterem do dużego SUV-a.
Konkurencja: Land Cruiser rozdaje karty, Pajero ma szansę namieszać
W segmencie klasycznych, mocnych terenówek dziś króluje Toyota Land Cruiser, a rynek aż prosi się o świeżego rywala z charakterem. Powrót Pajero mógłby wreszcie zrobić tu trochę zamieszania, takiego pozytywnego, gdzie „terenowy SUV” oznacza coś więcej niż plastikowe nakładki i zdjęcie na szutrze. Oczywiście wszystko zależy od finalnej konstrukcji, napędów i ceny, bo legenda legendą, ale rachunek zawsze przychodzi na koniec.
Ile to może kosztować? Japonia podaje widełki, reszta świata dopisze marżę
Na ceny jest jeszcze wcześnie, ale japońskie media sugerują przedział 5,5–7,5 mln jenów. To daje 5 500 000 yen (ok. 126 363 zł) do 7 500 000 yen (ok. 172 313 zł). W praktyce można się spodziewać, że Pajero będzie wyraźnie droższe od Tritona w bazie, a bogatsze wersje mają kosztować zauważalnie więcej niż Outlander.
Warto też pamiętać, że ceny krajowe w Japonii często są niższe niż to, co te same auta „osiągają” na rynkach zachodnich. Jako punkt odniesienia podawany jest Land Cruiser 250: w Japonii startuje od 5,2 mln jenów, podczas gdy w USA jego odpowiednik zaczyna się od 57 600 dolarów (ok. 209 314 zł). A w Polsce – od 394 900 zł za odmianę 2.8 D-4D 205 KM Invincible. Część różnic da się wytłumaczyć innym napędem (diesel kontra hybryda), ale nie całość, reszta to realia rynku i strategii sprzedaży.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Verstappen bezradny w Chinach. Red Bull ma auto, z którym nie da się walczyć

Ford odświeża Capri i Explorera. Zasięg rośnie do 444 km, a to dopiero początek zmian

16-latek miał ukraść Lamborghini Urus i jeździć nim po mieście przez 16 godzin. Skończył na… ogrodzeniu

Francja walczy z aferą rejestracyjną. Ponad 1 mln aut mogło dostać lewe papiery







