W Niemczech kończy się era kupowania cudzych punktów karnych. Od 1 lipca 2026 roku nowe przepisy zakazują celowego wprowadzania organów w błąd co do osoby, która faktycznie popełniła wykroczenie. Regulacje uderzają również w firmy i pośredników oferujących pomoc w takim procederze. W przypadku działalności prowadzonej zarobkowo maksymalna grzywna sięga 30 tys. euro.
Kierowcy płacili, żeby ktoś przyjął punkty
Niemiecki system pozwala na odebranie prawa jazdy po zgromadzeniu ośmiu punktów. Przez lata wykorzystywały to firmy i osoby oferujące tzw. Punktehandel. Kierowca zagrożony utratą uprawnień płacił innej osobie za wskazanie siebie jako sprawcy wykroczenia.
Nowy § 4c niemieckiej ustawy o ruchu drogowym (StVG) zakazuje działań mających na celu oszukanie organów co do tożsamości sprawcy wykroczenia. Przepis obejmuje zarówno fałszywe przyznanie się do winy, jak i wskazanie innej lub nawet fikcyjnej osoby. Zakaz dotyczy również oferowania takiej pomocy innym.
Najbardziej ucierpią firmy oferujące „przejęcie” punktów
Szczególnie surowo potraktowano działalność zarobkową. Za komercyjne oferowanie usług pomagających ukryć prawdziwego sprawcę przewidziano grzywnę do 30 tys. euro. Ustawodawca uzasadnia ją tym, że takie praktyki utrudniają pracę organów i podważają cały system punktów karnych.
Nie chodzi więc wyłącznie o internetowe firmy. Przepisy obejmują również próby wprowadzenia organów w błąd poprzez wskazanie innej osoby jako kierowcy.
Milczenie nadal jest możliwe
Nowe przepisy nie oznaczają, że właściciel samochodu musi wskazać kierowcę. Samo skorzystanie z prawa do odmowy składania wyjaśnień nie jest równoznaczne z przyznaniem się do wykroczenia ani automatycznym nałożeniem kary.
Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś świadomie próbuje skierować postępowanie na niewłaściwą osobę.
30 tys. euro to nie „kara za punkt”
Warto to rozdzielić. 30 tys. euro nie jest karą za samo zgromadzenie punktów ani za pojedyncze wykroczenie. To maksymalna grzywna przewidziana za zarobkowe oferowanie pomocy w procederze fałszowania tożsamości sprawcy.
Nowe przepisy mają więc przede wszystkim zamknąć lukę wykorzystywaną przez firmy i pośredników, którzy uczynili z „przejmowania” punktów biznes.
W praktyce Niemcy chcą doprowadzić do prostej zasady: punkty za wykroczenie mają trafić do osoby, która rzeczywiście prowadziła samochód, a nie do kogoś, kto zgodzi się przyjąć je za pieniądze.






