Nowoczesne systemy wspomagania kierowcy potrafią wyraźnie zwiększyć koszt naprawy samochodu po kolizji, ale jednocześnie zapobiegają tak wielu zdarzeniom, że całkowite straty ubezpieczeniowe maleją. Dane IIHS-HLDI pokazują, że samochody wyposażone w pakiet systemów unikania kolizji generują droższe pojedyncze szkody, lecz zgłaszanych szkód jest znacznie mniej.
Naprawy samochodów podrożały o ponad 40%
Według danych amerykańskiego Bureau of Labor Statistics średnie ceny napraw samochodów wzrosły od 2020 roku o ponad 40%. IIHS zwraca jednak uwagę, że obwinianie wyłącznie kamer, radarów i innych elementów systemów ADAS byłoby zbyt dużym uproszczeniem.
Koszty zwiększa również coraz bardziej skomplikowana konstrukcja współczesnych samochodów. Reflektory są bardziej zaawansowane, wyposażenie dawniej spotykane głównie w autach luksusowych trafia do popularnych modeli, a rynek jest zdominowany przez większe SUV-y i pickupy. Większy i cięższy pojazd może też powodować poważniejsze uszkodzenia podczas zderzenia.
IIHS wskazuje ponadto, że niemal dwie trzecie nowych pojazdów w USA ma napęd na wszystkie lub cztery koła. Ponad połowa jest wyposażona w silniki turbodoładowane, układy hybrydowe albo napęd całkowicie elektryczny. Bardziej skomplikowane układy napędowe mogą wymagać większej liczby elementów oraz specjalistycznej wiedzy podczas naprawy.
ADAS rzeczywiście zwiększa koszt pojedynczej szkody
HLDI porównało samochody z lat modelowych 2017-2022, zestawiając ze sobą możliwie identyczne wersje wyposażone i niewyposażone w pakiet systemów wspomagania kierowcy. W przypadku szkód pokrywanych z ubezpieczenia własnego pojazdu średnia wartość była około 10% wyższa w samochodach z systemami unikania kolizji.
To częściowo łatwo wyjaśnić. Czujniki, kamery i radary są kosztowne, a po wymianie często wymagają ponownej kalibracji. Zderzenie, które kiedyś oznaczało głównie wymianę zderzaka, może więc obecnie pociągnąć za sobą dodatkowe prace przy elektronice.
Ciekawszy wynik pojawia się jednak przy odpowiedzialności za uszkodzenie samochodu innego uczestnika zdarzenia. W tej kategorii średnia wartość szkody w przypadku samochodów z systemami ADAS była aż o około 15% wyższa, mimo że koszt naprawy czujników znajdujących się w samochodzie sprawcy nie powinien wpływać na rachunek za naprawę pojazdu poszkodowanego.
Wyższa średnia szkoda nie oznacza, że ADAS zwiększa straty
Wyjaśnieniem jest struktura wypadków. Systemy automatycznego hamowania awaryjnego, ostrzegania o martwym polu i inne rozwiązania wspomagające kierowcę eliminują część drobnych kolizji przy niewielkich prędkościach. W statystykach pozostaje więc proporcjonalnie więcej poważniejszych zdarzeń, co podnosi średnią wartość pojedynczej szkody.
To istotna różnica: koszt jednej naprawy nie mówi jeszcze, ile pieniędzy pochłaniają wszystkie zdarzenia łącznie. W analizie HLDI częstotliwość szkód dotyczących własnego pojazdu była w samochodach wyposażonych w systemy unikania kolizji około 10% niższa. W przypadku szkód wyrządzonych innym pojazdom spadek wynosił niemal 40%.
Łączne straty spadły nawet o prawie 30%
Po zestawieniu częstotliwości szkód z ich średnią wartością rezultat okazuje się korzystny dla samochodów wyposażonych w systemy wspomagania. Łączne straty z tytułu szkód własnych były około 5% niższe, natomiast w przypadku odpowiedzialności za szkody w cudzym pojeździe spadły niemal o 30%.
Oznacza to, że droższa naprawa po konkretnym wypadku nie przekłada się automatycznie na wyższe koszty w całej populacji samochodów. Systemy ADAS mogą zwiększać rachunek wtedy, gdy już dojdzie do zderzenia, ale jednocześnie ograniczają liczbę sytuacji, w których taki rachunek w ogóle powstaje.
IIHS podkreśla również drugi aspekt, którego nie da się sprowadzić wyłącznie do kosztów warsztatowych. Samochody z systemami unikania kolizji notują także wyraźnie mniej roszczeń związanych z obrażeniami. W tym przypadku korzyścią jest już nie tylko brak udziału własnego czy wizyty w warsztacie, ale przede wszystkim ograniczenie skutków wypadków dla ludzi.
Wniosek z danych HLDI jest więc bardziej złożony niż popularne stwierdzenie, że elektronika po prostu uczyniła współczesne samochody droższymi w naprawie. Pojedyncza szkoda rzeczywiście może kosztować więcej, lecz jeżeli systemy skutecznie eliminują dużą część kolizji, ostateczny bilans finansowy pozostaje korzystniejszy.






