Nowy Hyundai i20 wyciekł przed premierą. Ma odważny wygląd i kosmiczny kokpit

Hyundai i20 czwartej generacji pojawił się w sieci bez maskowania jeszcze przed oficjalną premierą. Mały hatchback dostał znacznie odważniejszy projekt nadwozia, nietypowy kokpit i kierownicę, która wygląda tak, jakby ktoś przez pomyłkę wyniósł ją z auta sportowego.
Największe zaskoczenie jest w kabinie
Wnętrze nowego Hyundaia i20 od razu kieruje uwagę na kierownicę. Ma głęboką, mocno uformowaną bryłę i dolną część wieńca wygiętą do środka, więc zrywa z klasycznym, okrągłym kształtem znanym z większości małych samochodów.
Na jej ramionach zostały fizyczne przyciski, co w miejskim aucie nadal ma praktyczny sens. Deska rozdzielcza korzysta z szerokiego ekranu, a centralny wyświetlacz jest lekko zwrócony w stronę kierowcy.

Pod ekranem znajduje się kolejny zestaw klasycznych przycisków oraz dwa pokrętła. Pionowa konsola środkowa została ujęta dużymi nawiewami, a niżej umieszczono większe pokrętło, prawdopodobnie przeznaczone do regulacji siły nawiewu.
Nadwozie mocno gra detalem, ale nadal widać Hyundaia
Przód nowego i20 wykorzystuje duże reflektory i charakterystyczny kształt świateł do jazdy dziennej. Ich forma przypomina motywy znane z futurystycznego konceptu Ioniq Earth.
Z profilu uwagę zwraca linia bocznych szyb, podobna do rozwiązania z modelu Ioniq 3. Dolna krawędź okien szybko zwęża się przy słupku C, co nadaje tyłowi bardziej wyrazisty kształt.
Szeroki słupek C i specyficzna tylna część nadwozia przywodzą na myśl wodorowego Hyundaia Nexo. Z tyłu zastosowano też wąską listwę świetlną łączącą lampy, czyli element często wykorzystywany w nowych modelach marki.
To ważny model, nie tylko stylistyczna ciekawostka
Hyundai i20 pozostaje jednym z istotnych graczy w segmencie małych hatchbacków. W Czechach obecna generacja mimo wieku nadal cieszy się dużą popularnością i w ubiegłym roku była drugim najchętniej wybieranym autem w swojej klasie, tuż za Škodą Fabią.
Model wyprzedził tam nawet Dacię Sandero, która uchodzi za jednego z cenowych liderów rynku. To pokazuje, że kolejna generacja nie jest dla Hyundaia eksperymentem na marginesie gamy, tylko następcą auta z realną pozycją sprzedażową.
Hyundai trzymał sześcioletni rytm zmian
i20 do tej pory rozwijał się według dość regularnego cyklu generacyjnego. Pierwsza generacja zadebiutowała w 2008 roku, druga w 2014 roku, a trzecia pod koniec 2020 roku.

Teraz w Brazylii do sieci trafiły zdjęcia czwartej odsłony. Auto widoczne na fotografiach ma być odmianą południowoamerykańską, produkowaną właśnie w Brazylii.
Nie oznacza to jednak, że wersja europejska musi wyglądać zupełnie inaczej. Obecna brazylijska odmiana i20 nie różni się mocno od europejskiej, więc nowy projekt może być dobrą zapowiedzią tego, co trafi także na Stary Kontynent.
Silniki pozostają niewiadomą
Na razie nie ma pewnych informacji o gamie napędowej nowego i20. Nie wiadomo też, jak dokładnie będzie wyglądać europejska specyfikacja modelu.
Biorąc pod uwagę znaczenie i20 w Europie, Hyundai może postawić na ewolucję obecnych jednostek i przynajmniej częściową elektryfikację napędu. W segmencie małych aut liczą się dziś nie tylko cena i wygląd, lecz także emisja, prostota obsługi i realne koszty eksploatacji.
Największy znak zapytania dotyczy tego, czy odważny kokpit spodoba się klientom przyzwyczajonym do bardziej konserwatywnych rozwiązań. Mały hatchback nie musi być nudny, ale kierownica z kosmicznej kapsuły to już propozycja dla odważniejszych.
O autorze
Marek Karpiuk
Najnowsze

Maserati dostaje dwie nowe szanse. Stellantis zapowiada odbudowę luksusowej marki

Ferrari z asem w rękawie? Piątek pokazał problem rywali

Renault, Stellantis i Volkswagen naciskają na Brukselę. Chcą „made in Europe”, ale po swojemu

Euro 7 uderzy w producentów tarcz i klocków? Branża części zamiennych alarmuje







