Stellantis żegna kontrowersyjne 1.2 PureTech. Na horyzoncie włoskie FireFly

W Europie Stellantis przez lata opierał się na trzycylindrowym silniku 1,2 litra znanym wcześniej jako PureTech, który zasłynął nie kulturą pracy, lecz problemami konstrukcyjnymi. Teraz układanka wygląda na zmianę kierunku: francuska jednostka ma ustąpić miejsca włoskim silnikom z rodziny GSE, znanej handlowo jako FireFly. Decyzja splata się z głośnym sporem prawnym, korektami konstrukcji i planami produkcyjnymi koncernu.
Skąd wzięła się zła sława 1.2 PureTech
Problemy tego silnika wynikają przede wszystkim z rozrządu realizowanego przez pasek pracujący w kąpieli olejowej. Wraz z degradacją oleju i obecnością resztek niespalonego paliwa pasek potrafi zacząć się przedwcześnie kruszyć, a oderwane cząstki gumy mogą blokować smok pompy oleju. Efektem bywa gwałtowny spadek ciśnienia smarowania, uszkodzenie turbosprężarki, a w skrajnym scenariuszu zatarcie silnika. W praktyce ten układ wymuszał podejście “serwis ponad wszystko”, bo zaniedbania szybko wracały rachunkiem. Materiał wskazuje na konieczność trzymania się ostrych zasad obsługowych:
- skracanie interwałów wymiany oleju do maksymalnie 10 tys. km,
- stosowanie wyłącznie określonych olejów,
- regularna kontrola stanu i szerokości paska przez wlew oleju.
Karbon, LSPI i konsekwencje jazdy “na dole”
Jednostki te mają również tendencję do nadmiernego odkładania nagaru oraz ryzyko występowania zjawiska LSPI (Low Speed Pre-Ignition), czyli przedwczesnego zapłonu przy niskich obrotach. Karbon osadza się zwłaszcza na zaworach dolotowych i pierścieniach tłokowych, co z czasem może prowadzić do wzrostu zużycia oleju i spadku kompresji. Przy dużym obciążeniu na niskich obrotach może dochodzić do niekontrolowanych wybuchów mieszanki, które potrafią fizycznie uszkodzić tłoki. W tle tej historii pojawia się konkretny przykład z gamy: Peugeot 208 1.2 PureTech 100 (100 KM) z automatem EAT8. Materiał wiąże odejście od tej jednostki także z pożegnaniem ważnego silnika w Peugeotach 208 i 2008.
Spór prawny i ruchy obronne Stellantisu
Afera wokół PureTech przerodziła się we Francji w jedną z największych spraw zbiorowych w europejskiej motoryzacji, do której pod szyldem platformy MyLeo dołączyły dziesiątki tysięcy poszkodowanych właścicieli. Pozew zarzuca Stellantisowi, że o wadzie konstrukcyjnej paska rozrządu firma miała wiedzieć co najmniej od 2017 roku, a mimo to ją ukrywać, co miało wprowadzać konsumentów w błąd i wpływać na bezpieczeństwo ruchu.
Część mediów nazywa tę batalię „francuską Dieselgate”, bo skala i emocje wyszły daleko poza zwykłe forumowe narzekanie. Koncern odpowiedział działaniami, które miały uspokoić rynek i ograniczyć koszty potencjalnych odszkodowań. W 2024 roku wprowadzono wydłużoną, dziesięcioletnią gwarancję (lub do 175.000 km) na wybrane komponenty silnika. Wcześniej koncern zastąpił pasek rozrządu klasycznym stalowym łańcuchem, a zmiana dotyczyła zwłaszcza nowszych wersji mild-hybrid 48V łączonych z dwusprzęgłową skrzynią e-DCS6 i efektywniejszym cyklem Millera.
Włoskie FireFly: podobny pomysł, inne pochodzenie
Zanim doszło do połączenia KM. i FCA, oba koncerny miały zbliżoną filozofię małych jednostek. KM. rozwijało PureTech, a FCA korzystało z rodziny GSE, znanej handlowo jako FireFly. W wersji trzycylindrowej to silnik o pojemności 1,0 litra, a w czterocylindrowej występuje jako 1,3 lub 1,5 litra; obok odmian spalinowych przewidziano także mild-hybrid oraz plug-in hybrid. W Europie te silniki pojawiają się dziś m.in. w hybrydowych wersjach Fiata 500 i Pandy, a także w Alfie Romeo Tonale oraz Jeepie Renegade. Zaskakująco trafiły też do Peugeota 208 i Citroëna C3, ale w tym przypadku materiał wskazuje na rynek Ameryki Południowej.
Euro 7 i perspektywa po 2030 roku
Szef europejskiego oddziału Stellantisu zapowiedział inwestycje i dalszy rozwój rodziny GSE, aby możliwe było jej stosowanie pod normą Euro 7. W materiale pada też perspektywa kontynuacji produkcji tych silników po 2030 roku. To nie brzmi jak motoryzacyjny renesans dużych pojemności, raczej jak konsekwentne domykanie “ery małych silników”, tylko z inną metką na pokrywie.
Douvrin: koniec spalinowej produkcji i nowa rola fabryki
Równolegle Stellantis ogłosił zakończenie produkcji silników spalinowych w fabryce we francuskim Douvrin, czyli w miejscu, gdzie powstawały jednostki znane wcześniej jako PureTech. Zakład miał dalej funkcjonować jako pierwsza europejska produkcja baterii spółki ACC, będącej wspólnym przedsięwzięciem Stellantisu, Mercedes-Benz i TotalEnergies. Według cytowanych w materiale ekspertów oznacza to w praktyce, że kontrowersyjne francuskie silniki w przyszłych autach Stellantisu mają zostać zastąpione włoskimi jednostkami.
O autorze
Piotr Popiołek
Najnowsze

GIOŚ cofa wykonanie decyzji. Tor Poznań może dalej działać

DSG potrafi zachwycić, ale jedna wersja psuje jej opinię. Oto, co warto wiedzieć przed zakupem

Silnik 1.4 TSI Volkswagena to dwa różne światy. Jeden warto rozważyć, drugi lepiej omijać

Najlepsze silniki do Passata B8. Które wybrać, a których unikać?



