20 lat więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów – taki wyrok usłyszał 44-letni Artur C., który podczas ucieczki przed policją doprowadził do śmierci trojga młodych ludzi. Mężczyzna prowadził lawetę pod wpływem alkoholu i narkotyków, a wcześniej był już wielokrotnie karany. Prokuratura domagała się dla niego jeszcze surowszej kary.
Tragedia podczas pościgu
Do wypadku doszło 18 sierpnia 2025 roku w miejscowości Grochowe w powiecie mieleckim na Podkarpaciu. Za kierownicą Mercedesa Sprintera przystosowanego do przewozu samochodów siedział Artur C., który wcześniej odwiedził swojego szwagra. Według ustaleń śledczych wszczął tam awanturę, groził mu śmiercią i naruszył jego nietykalność cielesną.
Po odjechaniu z posesji mężczyzna zwrócił uwagę policjantów swoim sposobem prowadzenia pojazdu. Funkcjonariusze próbowali zatrzymać go do kontroli, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Kierowca zignorował jednak polecenia, gwałtownie przyspieszył i rozpoczął ucieczkę. W pościgu uczestniczyły dwa radiowozy.
Na skrzyżowaniu dróg w rejonie Grochowego kierowca lawety wyjechał z drogi podporządkowanej, nie ustępując pierwszeństwa prawidłowo jadącemu Seatowi Toledo. Doszło do potężnego zderzenia, po którym samochód osobowy wypadł z jezdni i uderzył w betonowy słup. Konstrukcja przewróciła się na pojazd.
Troje młodych ludzi zginęło
Seatem podróżowali 19-letnia Dominika, jej 12-letni brat Grzegorz oraz 18-letni Mike, obywatel Niemiec, który prowadził samochód. Cała trójka zginęła na miejscu. Jak ustalono w toku postępowania, młodzi ludzie nie naruszyli żadnych przepisów ruchu drogowego i nie przyczynili się do wypadku.
Sprawca nie próbował udzielić im pomocy. Wysiadł z lawety i kontynuował ucieczkę pieszo. Policjanci zatrzymali go po przebiegnięciu około 200 metrów.
Badanie przeprowadzone bezpośrednio po zatrzymaniu wykazało 0,69 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu, czyli około 1,45 promila. Późniejsze ustalenia potwierdziły również, że mężczyzna prowadził pod wpływem środków odurzających.
20 lat za kierownicą
We wtorek 20 października 2026 roku Sąd Rejonowy w Mielcu uznał Artura C. za winnego wszystkich zarzucanych mu przestępstw. Za samo spowodowanie śmiertelnego wypadku wymierzono mu 18 lat pozbawienia wolności. Łączna kara za wszystkie czyny wyniosła 20 lat więzienia.
Oprócz spowodowania wypadku w stanie nietrzeźwości i pod wpływem narkotyków mężczyzna odpowiadał za prowadzenie pojazdu w takim stanie, niezatrzymanie się do kontroli policyjnej, groźby karalne oraz naruszenie nietykalności cielesnej szwagra.
Sąd orzekł także dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych i skierował skazanego na terapię uzależnień. Zasądził ponadto nawiązki dla rodziców ofiar w wysokości 50 tys. zł za każde dziecko oraz wpłatę na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.
W związku z wcześniejszą awanturą Artur C. otrzymał również dwuletni zakaz kontaktowania się ze szwagrem i zbliżania się do niego na odległość mniejszą niż 50 metrów.
Prokuratura żądała 25 lat
Prokurator oraz pełnomocniczka rodzin ofiar domagali się kary 25 lat pozbawienia wolności. Oskarżony w ostatnim słowie przeprosił bliskich zmarłych i poprosił o łagodny wyrok. Podobne stanowisko przedstawił jego obrońca.
Podczas śledztwa Artur C. przyznał się do większości zarzucanych mu czynów. Nie przyznał się natomiast do kierowania gróźb karalnych i naruszenia nietykalności cielesnej. Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił jednak sądowi przypisać mu odpowiedzialność również za te przestępstwa.
Sędzia Anna Krawczuk, uzasadniając rozstrzygnięcie, zwróciła uwagę na wyjątkowo poważne naruszenia zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego. Podkreśliła również, że oskarżony był już wcześniej wielokrotnie karany, także za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości. Poprzednie wyroki nie powstrzymały go przed ponownym popełnieniem przestępstwa.
Sąd wskazał też na nieodwracalne skutki zachowania kierowcy. Żadna kara ani późniejsze przeprosiny nie są w stanie przywrócić życia trzem osobom, które poruszały się autem po drodze z pierwszeństwem przejazdu.
Wyrok nie jest prawomocny. Oznacza to, że strony postępowania mogą go zaskarżyć, a ostateczny wymiar kary może jeszcze zostać poddany kontroli sądu wyższej instancji.






