Porsche wskrzesiło ręcznego Cayenne GTS. Efekt? Brutalnie dopracowana ikona

Porsche pokazało, że potrafi tchnąć nowe życie nawet w modele, które do niedawna nie kojarzyły się z klasycznym statusem. W ramach programu Sonderwunsch producent przywrócił do fabrycznej świetności Cayenne GTS z 2009 roku – i to w jednej z najrzadszych konfiguracji, czyli z 410-konnym V8 oraz sześciobiegową skrzynią manualną. Ten egzemplarz, należący do amerykańskiego przedsiębiorcy Phillipa Sarofima, został odrestaurowany niemal obsesyjnie – od lakieru po podszybie, a jedynym „must have” właściciela był hak, by móc zabrać w trasę swoją przyczepę Airstream.
Sonderwunsch odrobił lekcję, i to wzorowo
Na pierwszy rzut oka auto wygląda jak fabrycznie nowy egzemplarz, ale ze specyficznym, oldschoolowym sznytem. Całe nadwozie pokryto odcieniem Blackolive z palety Paint to Sample, co nadaje SUV-owi lekko retro charakter. Dolne partie karoserii oraz felgi wykończono matową czernią, a całość stoi na nowych oponach terenowych.
To połączenie nadaje Cayenne bardziej surowego stylu, jakiego mało kto oczekiwałby po pierwszej generacji modelu. We wnętrzu Porsche poszło jeszcze dalej. Kabina została wykończona angielską zielenią, a fotele i wybrane elementy obszyto kultową tkaniną Pasha w odcieniach czerni i oliwki. Nawet schowek pokryto tym samym wzorem, a klamki oraz okucia wykonano z jasnego, szczotkowanego aluminium, które tworzy subtelny kontrast z głębokimi kolorami tapicerki. To klimat, którego nie da się pomylić z niczym innym.
Jak podkreślił Alexander Fabig, wiceprezes ds. indywidualizacji i modeli klasycznych, projekt popchnął dział Sonderwunsch w nowym kierunku:
Dotychczas realizowaliśmy tak zaawansowane projekty Factory Re-Commission głównie dla klasycznych Porsche lub klasyków pokroju Carrera GT. To, że odbudowaliśmy 16-letnie Cayenne do stanu nowego auta i uczyniliśmy z niego absolutnie unikatowy egzemplarz, pokazuje, jak różnorodne są marzenia fanów Porsche i jak ikoniczny status ma Cayenne.
Ręczna skrzynia i V8 – połączenie, które dziś jest mitem
To, co czyni ten egzemplarz naprawdę wyjątkowym, to zestawienie 4.8-litrowego V8 o mocy 410 KM z sześciobiegową przekładnią manualną. Taka specyfikacja była rzadko wybierana już w latach produkcji, a dziś urasta do rangi kolekcjonerskiego rarytasu. Świetnym przykładem skali tego zjawiska była niedawna aukcja, gdzie ręczna wersja Cayenne V6 z 2014 roku osiągnęła równowartość około 459 000 zł (125 000 dolarów).
Co ważne, Sarofim oddał auto z przebiegiem około 50 000 mil, czyli po przeliczeniu około 80 467 km. Prosił tylko o jedno: hak ma zostać. Dzięki temu Cayenne pozostało dla niego nie tylko obiektem sztuki, ale też praktycznym narzędziem – takim w oldschoolowym stylu Porsche.
Jak działa program Sonderwunsch
Porsche podzieliło program na trzy filary:
- Factory Commission – dla klientów nowych aut, którzy chcą dobrać niestandardowe kolory i detale.
- Factory Re-Commission – opcja wykorzystana w tym projekcie, właściciel oddaje starszy model, a fabryka buduje go praktycznie od zera.
- Factory One-Off – absolutne szczyty indywidualizacji, gdzie powstają nowe części i unikatowe elementy budowane tylko dla jednego egzemplarza.
Porsche nie podało konkretnej wyceny, ale przedstawiciel firmy przyznał, że koszty „różnią się w zależności od modelu i zakresu prac”. Sumy sześciocyfrowe, przekraczające wartość auta bazowego, nie są niczym niezwykłym. Terminy są równie elastyczne – trwają tak długo, jak wymaga tego projekt.
Dla osób, które mają cierpliwość i środki, Porsche pozostaje otwarte na zgłoszenia i zachęca, by kontaktować się bezpośrednio z działem Sonderwunsch. To propozycja dla tych, którzy nie chcą po prostu samochodu – chcą własnej legendy.
O autorze
Marek Karpiuk
Najnowsze

F1 wraca po pięciu tygodniach. W Miami od razu sprint, Antonelli jako lider i widmo burzy

Omoda & Jaecoo rosną w zawrotnym tempie. Wystarczyły tylko 3 lata

SEAT Leon z rabatem do 15 000 zł i dostępny od ręki

Ferrari poprawia Purosangue. Pod maską nadal 725 KM, ale ma być więcej emocji
















