⏱️ 4 min.

Porsche żegna spalinowego Macana. Następca dopiero w 2028 roku

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

28-10-2025 15:10
Porsche żegna spalinowego Macana. Następca dopiero w 2028 roku

Porsche kończy pewną epokę – po 12 latach produkcji ostatni Macan z silnikiem spalinowym zjedzie z taśmy w połowie 2026 roku. To nie tylko koniec ważnego rozdziału w historii marki z Zuffenhausen, ale też niebezpieczna luka w ofercie. W gamie Porsche zabraknie spalinowego SUV-a poniżej Cayenne. I to w segmencie, który od lat generował gigantyczne zyski.

Pierwszy Macan zadebiutował w 2014 roku i natychmiast stał się jednym z filarów finansowych Porsche. Przez ponad dekadę powstało około miliona egzemplarzy, z czego zdecydowana większość miała silniki benzynowe. Dopiero w ostatnich latach pojawiła się wersja elektryczna, ale to klasyczna odmiana spalinowa „ciągnęła” wyniki sprzedażowe i utrzymywała stabilne przychody koncernu.

Koniec wymuszony przez przepisy

Porsche nie zakończyło produkcji Macana z własnej woli. Model został wycofany z większości krajów Europy w 2024 roku, gdy w życie weszły nowe regulacje bezpieczeństwa GSR2, dotyczące m.in. wymogów cyberbezpieczeństwa. Spalinowy Macan po prostu nie spełniał tych standardów, a dostosowanie go do nich byłoby nieopłacalne. Jak ujawnił dyrektor finansowy Jochen Breckner podczas ogłoszenia wyników za trzeci kwartał, ostatnie egzemplarze zjadą z taśmy w połowie 2026 roku. Nie wykluczył jednak, że dzięki zapasom magazynowym Macan utrzyma się jeszcze do 2027 roku na rynkach pozaeuropejskich – m.in. w Azji i Ameryce Południowej.

Filary finansowe Porsche

Znaczenie Macana dla marki trudno przecenić. W 2023 roku – jego ostatnim pełnym roku sprzedaży – SUV był drugim najlepiej sprzedającym się modelem Porsche. Znalazł 87 355 nabywców, tylko o 198 mniej niż większy Cayenne. Mimo niższej marży niż w 911, właśnie te „codzienne” crossovery zapewniały firmie stabilność finansową.

Brak planu B

Zazwyczaj, gdy model schodzi z produkcji, jego następca czeka już gotowy w fabryce. Tym razem jednak Porsche zaskoczyło wszystkich – planu następcy po prostu nie było. Marka zakładała, że klienci płynnie przesiądą się do nowego, w pełni elektrycznego Macana. Rynek zweryfikował to boleśnie: popyt na wersje spalinowe nadal jest ogromny, a nowy elektryk o tej samej nazwie nie zdołał przejąć jego roli. Jak przyznał odchodzący szef Oliver Blume, Porsche zmieniło zdanie – następca jednak powstanie. Będzie to nowy crossover z napędem benzynowym i hybrydowym, który ma pojawić się dopiero w 2028 roku.

Nowa platforma i nowa nazwa

Nowy model, choć nie będzie już nazywał się „Macan”, ma pozostać „bardzo typowym Porsche w tym segmencie” – zapewnił Blume. Auto skorzysta z tzw. synergii w ramach Grupy Volkswagen. Oznacza to, że technicznie spokrewni się z nowym Audi Q5 opartym na platformie PPC (Premium Platform Combustion). To swoisty powrót do korzeni, bo pierwszy Macan również bazował na architekturze Q5, tylko poprzedniej generacji. Wykorzystanie gotowej platformy ma przyspieszyć proces rozwoju i ograniczyć koszty. Jednak nawet przy takim podejściu, Porsche czeka co najmniej dwuletnia luka w ofercie. W latach 2026–2028 marka pozostanie bez spalinowego SUV-a klasy średniej, co może okazać się wręcz błędem strategicznym w jej historii.

Trudne lata przed Porsche

Przerwa w produkcji Macana nie mogła trafić na gorszy moment. Marka zmaga się z rosnącymi cłami na samochody w USA i spadkiem sprzedaży w Chinach – dwóch najważniejszych rynkach poza Europą. Na szczęście Porsche ma mocne zaplecze w Grupie VW i finansową odporność, by przetrwać ten okres. Jak podkreślono podczas prezentacji wyników, powrót benzynowych wersji Boxstera i Caymana ma poprawić wizerunek marki po serii wpadek związanych z elektryfikacją. Rynek ewidentnie nie kupił wizji całkowitego przejścia na prąd, a Porsche – wbrew wcześniejszym ambicjom – wraca do swoich korzeni, czyli mocnych, emocjonalnych aut z silnikami spalinowymi. W tle pojawiły się także informacje o wykupie niemieckiej marki przez Rimaca.

Koniec Macana – symboliczny i praktyczny

Odejście Macana to coś więcej niż koniec modelu. To symbol zmiany kierunku Porsche, który musi znaleźć nową równowagę między elektryfikacją a tradycją. Firma z Zuffenhausen nauczyła się, że klienci wciąż chcą słyszeć dźwięk silnika – nie tylko szum jednostek elektrycznych. Nowy crossover zadebiutuje w 2028 roku, ale nazwę Macan zachowa wyłącznie wersja elektryczna. Wtedy okaże się, czy Porsche uda się pogodzić dwie filozofie – prąd i benzynę – bez utraty tożsamości, która przez dekady stanowiła o jej sile.

Tagi: Macan, Porsche

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

Redaktor działu Porady
Zawodowo inżynier, po godzinach łowca zakrętów. Uważam, że zapach spalonego paliwa to najlepsze perfumy.

© 2026 MotoGuru.pl