Range Rover szykuje następcę Velara, ale nie będzie to kolejna, nudna ewolucja znanego nam modelu. Nowy samochód ma radykalnie zmienić podejście marki do segmentu średniej wielkości SUV-ów. W planach jest smukłe nadwozie, nowoczesna platforma EMA, zaawansowany napęd elektryczny, a dla tradycjonalistów – również wersja spalinowa.
Wielka ofensywa produktowa JLR
JLR przygotowuje jeden z najważniejszych modeli ostatnich lat. Samochód znajduje się już na zaawansowanym etapie testów, a jego rynkowy debiut jest spodziewany w ciągu najbliższego półrocza. To kluczowy element szerokiej ofensywy produktowej, na którą fani marki czekali po długim okresie przestoju w premierach nowych aut.
Nowy crossover ma rywalizować z takimi tuzami jak BMW iX3, Mercedes GLC Electric czy Volvo EX60. To strategiczna zmiana kursu: JLR nie celuje już tylko w niszę, lecz w segment, który ma zapewnić marce wyraźnie większy wolumen sprzedaży. Zanim jednak auto trafi do salonów, firma pokaże w pełni elektrycznego Range Rovera oraz flagowego Jaguara Type 01. Dopiero później nadejdzie czas na modele „masowe”, w tym właśnie następcę Velara oraz mniejszego, terenowego Defendera Sport.
BMW iX3 potaniało w Polsce. Nowa, słabsza wersja wchodzi do gry
Sylwetka jak u sportowca, nie u terenówki
Największą rewolucję przejdzie design. Nowy model ma całkowicie porzucić tradycyjną, pudełkowatą sylwetkę SUV-a na rzecz nisko poprowadzonej, mocno opadającej linii dachu. W profilu samochód ma przypominać bardziej połączenie crossovera z limuzyną niż typowego, wysokiego „terenowca”.
Ciekawostką jest tylna część nadwozia, która ma otrzymać krótki, wyraźnie zaznaczony element przypominający klasyczną pokrywę bagażnika. Doniesienia sugerują, że marka może całkowicie zrezygnować z tradycyjnej tylnej szyby na rzecz cyfrowego lusterka wstecznego z kamerą. To sprytne rozwiązanie – brak konieczności uwzględniania masywnej ramy szklanej klapy pozwoli inżynierom wygospodarować znacznie więcej przestrzeni nad głowami pasażerów z tyłu.
Platforma EMA: od elektryka do hybrydy
Nowy model będzie jednym z pierwszych aut opartych na nowoczesnej platformie EMA. Choć początkowo projektowano ją jako architekturę wyłącznie elektryczną, JLR zdecydował się na strategiczny zwrot: platforma obsłuży również napędy hybrydowe.
Mazda hamuje z elektrykami. Opieszałość w ich rozwoju ratuje ją przed miliardowymi stratami
Firma otwarcie przyznaje, że na wielu rynkach popyt na samochody spalinowe wciąż jest ogromny. W przypadku średniej wielkości Range Rovera ma pojawić się „pełny hybrydowy napęd elektryczny”. Choć szczegóły techniczne są jeszcze trzymane w tajemnicy, nie wyklucza się zastosowania układu, w którym silnik spalinowy pełniłby rolę generatora prądu.
Wyścig o zasięg i moc ładowania
Jeśli nowy Range Rover ma konkurować z liderami segmentu, same proporcje nadwozia nie wystarczą. Rywale oferują już zasięgi rzędu 800 km i ładowanie z mocą przekraczającą 300 kW. JLR prawdopodobnie sięgnie po rozwiązania z flagowego elektrycznego Range Rovera, w tym instalację 800 V, która pozwala na błyskawiczne uzupełnianie energii. Pozostaje jednak kwestia baterii: czy w aucie o długości około 4,8 m uda się zmieścić pakiet o pojemności 118 kWh?
Napęd 4×4? Niekoniecznie
Jedną z najciekawszych niewiadomych jest układ napędowy. Samochód ma być nastawiony na komfort dalekich podróży, a nie na ekstremalne wyczyny w terenie. Otwiera to drogę do wprowadzenia wersji z jednym silnikiem elektrycznym i napędem na jedną oś. Dla marki kojarzonej z napędem 4×4 byłaby to odważna zmiana, sygnalizująca, że priorytetem stają się zasięg, sprawność i atrakcyjna cena.
Produkcja: brytyjska precyzja w Halewood
Akumulatory do nowych modeli JLR mają pochodzić z fabryki Agratas w Somerset. To gigantyczna inwestycja warta 4 mld funtów (ok. 20 mld zł), która docelowo ma wytwarzać baterie dla 500 tys. aut rocznie. Sercem produkcji będzie jednak zakład w Halewood, który przechodzi modernizację za 500 mln funtów (ok. 2,5 mld zł). To właśnie tam, zamiast dotychczasowych modeli, powstawać będą nowe elektryczne i hybrydowe konstrukcje marki.
Cyberatak sparaliżował JLR. Produkcja wstrzymana do odwołania
Czy nazwa „Velar” przetrwa?
Choć mówimy o następcy Velara, nie jest pewne, czy JLR utrzyma tę nazwę. Firma chce wyraźnie oddzielić od siebie filary marki: Range Rovera, Defendera, Discovery i Jaguara. Skoro nowa generacja ma być radykalnie inna pod kątem designu i napędu, być może zasługuje na zupełnie nowy szyld.
Jedno jest pewne: następca Velara to dla Range Rovera najważniejszy test od lat. Marka sprawdza, czy klienci premium są gotowi na mniej terenowy, bardziej aerodynamiczny i mocno zelektryfikowany samochód.






